Poniedziałek, 20 listopada 2017

Świetlany, migotliwy wąż

Po Auszwicu sobie chluptam - patrzę trup tu, patrzę trup tam. Wszędzie trupy, trupów stosy, szczury zjadły uszy, nosy…

Janusz Milanowski

Tagi: Atlas Kobiet

18 grudnia 2013, aktualizowano: 18-12-2013

Ulica Francuska na warszawskiej Saskiej Kępie, zawsze bzem pachnie w maju. Ta ulica to duma dzielnicy. Towarzystwo kafejek i knajpek czynnych do późnej nocy i smaki z całego świata. Na „Saskiej” najważniejszy jest indywidualizm, żadne tam trendy. Malarze, poeci, muzycy, licznie mieszkający tu zagraniczni dyplomaci, przepiękny Park Skaryszewski i legenda Agnieszki Osieckiej. Rzeźba jej postaci siedzi przy stoliku przy dawnym „Saxie”, gdzie poetka codziennie wpadała na „dzień dobry” (dżin z tonikiem) i tam pisała. Saska Kępa to Osiecka i nikt w dzielnicy nie słyszał o innej poetce i autorce z ul. Francuskiej. Jej „dzień dobry” to była kawa zbożowa słodzona sacharyną i strachem. Są jeszcze inne natchnienia; „...zima, mróz w mieszkaniu i we mnie. Straszliwy głód. Otrzymałam właśnie polecenie napisania tekstów. Ołówek wypadał ze zgrabiałych rąk, mózg zamarzał. Nie było światła, tylko jakiś knocik, lampeczka... - wspominała po latach Anna Jachnina. Po jakimś czasie od tamtej nocy przy knociku, warszawiacy bezczelnie śmieją się hitlerowskim żandarmom w twarz i śpiewają przed lufami...


Siekiera, motyka, bimber, szklanka,
W nocy nalot, w dzień łapanka,
Siekiera, motyka, piłka, młot
Drałuj draniu wreszcie stąd
Lala...


Anna Jachnina dopiero w 1975r. na łamach „Głosu” przyznała się do autorstwa tego legendarnego tekstu, rozsławionego przez film „Zakazane piosenki”. Urodziła się 26 maja 1914 r. w Ciechocinku. Maturę zdała w 1933 r. w Zakładzie Sióstr Służebniczek Urszulanek we Włocławku, a dwa lata później ślubuje miłość kpt. Julianowi Jachnie z 36. Pułku Piechoty Legii Akademickiej ze stolicy. Córeczkę nazwała Lala. Kpt. Jachna poszedł się bić we wrześniu. Na Warszawę spadły pierwsze bomby, a Lala... „W stanie dziecka następuje raptowne pogorszenie. Nieoczekiwanie dla lekarzy serduszko odmawia posłuszeństwa. Transfuzja krwi i znów pewne nadzieje.
1 IX 1939 - Nadzieje zawodzą - dziecko umiera. Coś ciężkiego zwala się na mnie. W głowie pustka. Poruszam się jak automat, robię, co mi każą” - napisała Anna w swym pamiętniku. Cmentarz, na którym chciała malutką pochować, zbombardowano na jej oczach. „(...) Przed oczami straszny widok. Pracownik cmentarza schował się przed nalotem do betonowego grobowca. Ale i tu dosięgło go przeznaczenie, bomba rozbiła grobowiec. Czaszki, szkielety pomieszane z resztkami pogruchotanych trumien tworzą stos, z którego wystaje część tułowia nieszczęśliwego rannego. Idziemy dalej. Przed nami lej. Z leja wystaje metalowa trumna z całym kościotrupem, który ma czaszkę przykrytą ręką urwaną żywemu człowiekowi. Na sąsiednim drzewie wiszą szczątki do niedawna żywego człowieka. Po korze drzewa płynie krew. Już dłużej wytrzymać nie mogę, wracamy do administracji. Po południu pogrzeb córeczki. Moja pierwsza wielka ofiara, jaką złożyłam wojnie”.
Podczas obrony Warszawy z narażeniem życia Anna Jachnina opatrywała rannych w I Zastępczym Szpitalu Okręgowym.

Druty Auschwitz



W czasie okupacji wstąpiła do AK, pseudonim „Hanna”. Walczyła słowem, pracując dla Biura Informacji i Propagandy. Pisała teksty autorskie i piosenki, redagowała teksty literackie i utwory satyryczne. Dowcip wzmacniał ducha Polaków, a wrogom odbierał pewność siebie. I tak powstała m.in. słynna „Siekiera, motyka”...
3 listopada 1942 do mieszkania kontaktowego AK przy Wilczej 54 wpadło Gestapo. Po kilku tygodniach bicia na Pawiaku „Hanna” zobaczyła „świetlany, migotliwy wąż”: druty kolczaste Auschwitz. Przez dwa lata nazywała się nr 25990.
Pracowała tam na tzw. rewirze, „szpitalu”, gdzie robiła wszystko, żeby chore „numery” ocalić przed komorą gazową. Podczas jednego z obchodów ukryła przed hitlerowskim bydlakiem w kitlu stan zdrowia jednej więźniarki. Została tak skatowana, że już do końca życia cierpiała na nawracające bóle głowy. Tam też pisała...

Po Auszwicu sobie chluptam
- patrzę trup tu, patrzę trup tam
Wszędzie trupy, trupów stosy, szczury zjadły uszy, nosy...


Potem było piekło Ravensbruck.

Kociewia czar



Szczęśliwie w kwietniu 1945 r. dzięki Czerwonemu Krzyżowi wyjechała do Szwecji. Wróciła dwa lata później, choć nie musiała. Ukrywała swą konspiracyjną przeszłość i pewnie dlatego długo zadawano pytanie, kim jest autor „Siekiery”. Najpierw pracowała w Biurze Odbudowy Portu w Gdańsku, ale szybko związała się z Rozgłośnią Polskiego Radia w Bydgoszczy. Organizowała od podstaw Rozgłośnię Regionalną. Wyruszyła w teren na Kaszuby, Kociewie, ziemię chełmińską. Zajmowała się folklorem, wsią i tak odnalazła siebie po wojennym piekle. Promowała ludowych muzyków, pieśniarzy, poetów, malarzy. Chroniła sztukę i kulturę ludową przed wymazaniem jej przez komunizm. To ona założyła w Bydgoszczy „Cepelię”, żeby mogli sprzedawać swoje prace. Przez 20 lat pracy nagrała ponad 800 audycji.
Poetkę z ul. Francuskiej o sercu żołnierza spod Monte Cassino pożegnano 20 lipca 1996r. Odpoczywa na cmentarzu parafii św. Wincenta a’ Paulo w Bydgoszczy.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City