Wtorek, 26 września 2017

Diva z pustyni surrealisty

„Melancholia. Portret śpiewaczki Claire Dux”. Tak jeden ze swoich obrazów zatytułował sam Salvador Dali. Zanim jednak do tego doszło, bohaterka dzieła pierwsze lekcje śpiewu odebrała w Bydgoszczy.

Lucyna Tataruch

Tagi: Miasta Kobiet Atlas Kobiet

2 stycznia 2014, aktualizowano: 02-01-2014

W sierpniu urodziny obchodziłaby Claire Dux, uznana sopranistka, która przez prawie 20 pierwszych lat swojego życia mieszkała w Bydgoszczy. Na świat przyszła w 1885 roku pod Gnieznem, lecz krótko po tym, za sprawą pracy jej ojca, rodzina przeprowadziła się do domu przy dzisiejszej bydgoskiej ulicy Grottgera. I choć stuletni budynek w oparach miejskiego skandalu właśnie został zburzony, młodość przyszłej divy zapisała się na stałe w historii miasta nad Brdą.


Gwiazda opery



Nie była to zwyczajna uzdolniona śpiewaczka. Jej sława sięgała największych scen całego globu, najgłośniejszych dzieł, najważniejszych arii sopranowych z klasycznego repertuaru. Obracała się w gronie znamienitych artystów pierwszej połowy XX wieku, przez amerykańską prasę okrzyknięta została prawdziwą gwiazdą opery. Za mąż wychodziła trzykrotnie. „Melancholia. Portret śpiewaczki Claire Dux” - tak jeden ze swoich obrazów zatytułował sam Salvador Dali. Zanim jednak do tego doszło, bohaterka dzieła pierwsze lekcje śpiewu odebrała w Bydgoszczy. Skończyła Seminarium Nauczycielskie, jednak największą radość sprawiały jej występy wokalne dla miejskiej publiczności. Muzyka nie była obca w jej rodzinie. Dziadek od strony matki uczył śpiewu i gry na fortepianie, starannie kształcona muzycznie ciotka poślubiła kompozytora Roberta Schumanna.

U boku „króla tenorów”



Klara zadebiutowała w wieku 12 lat, grając tytułową rolę żeńską w wystawionej charytatywnie operze „Hansel and Gretel”. Bydgoska publiczność pokochała jej wyjątkowy głos. Barwa zapadała w pamięć po kilku sekundach. Młoda artystka przekonana o tym, co jest jej prawdziwą pasją, wyjechała z Bydgoszczy uczyć się śpiewu. Z niesamowitym uporem docierała do najlepszych europejskich trenerów. Pierwsze lekcje odebrała w Berlinie, wkrótce przeniosła się do Mediolanu. Debiutem na prawdziwej scenie była partia Pamiry w „Czarodziejskim flecie” Mozarta. Zaśpiewała ją na deskach opery w Kolonii, gdy miała zaledwie 21 lat. Występ ten otworzył jej drzwi do światowej kariery, choć przełomową rolą okazała się Mimi z „Cyganerii” Pucciniego. To właśnie jej fragment w 1909 roku wykonała u boku Enrico Caruso, włoskiego króla tenorów początków XX wieku.
Dwa lata później podpisała kontrakt z Operą Berlińską, gdzie pracowała do 1918 roku. Podczas występów w „Kawalerze srebrnej róży” Straussa, jej głos zachwycił jednego z najbardziej wpływowych brytyjskich dyrygentów, Thomasa Beechama. Dzięki temu wystąpiła w londyńskim Royal Opera House. Przez trzy lata gościła też na deskach Opery Królewskiej w Sztokholmie.

„Charytatywnie, owszem”



W tym czasie zdążyła już dwukrotnie wyjść za mąż. Pierwszym wybrankiem był pisarz Alfred Imperatori, drugim Hans Albers, niemiecki aktor znany z niemych filmów i ról u boku Marleny Dietrich. Oba związki nie trwały zbyt długo.
W 1921 roku, po niekwestionowanych sukcesach na kontynencie, Klara zdecydowała się wyjechać do USA. Publiczności spodobała się już przy pierwszym występie. Scena opery w Chicago należała do niej. Zachęcona ciepłymi recenzjami, postanowiła zostać w Stanach na dłużej. Jak się okazało, na dłużej znaczyło do ostatnich swoich dni, które nadeszły w 1967 roku.
Gdy kończyła 40 lat, wzięła udział w pierwszym przełomowym nadaniu opery przez radio w Niemczech. Rok później po raz trzeci wzięła ślub. Jej ostatnim mężem został przedsiębiorca Charles Swift, 17 lat starszy od niej milioner. Poznała go kilka lat wcześniej jako kuratora opery. Para od razu zajęła pierwsze miejsce popularności wśród ówczesnych celebrytów, opisywanych w amerykańskiej prasie. Gazety prześcigały się w konstruowaniu dalszych scenariuszy kariery Klary. Wszyscy zastanawiali się, czy jako żona milionera nadal będzie śpiewać. „Charytatywnie, owszem”, brzmiała odpowiedź sopranistki.
Miała wszystko, kochającego męża, przyjaciół, talent, sławę, pieniądze. I własny portret namalowany przez Salvadora Dalego.
Na tle surrealistycznej pustyni, chmur, aniołów bez twarzy, zza szafy wychyla się lekko uśmiechnięta kobieca postać. Bydgoszczanka, Claire Dux.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City