Wtorek, 21 listopada 2017

Nie przekraczaj granic

Nasz styl bycia nie zawsze jest tolerowany w innych regionach świata. Co robić, by nikogo nie urazić?

Jan Oleksy

Tagi: Wycieczka turystyka savoir vivre kultura

23 maja 2014, aktualizowano: 23-05-2014

Zacznijmy od państw muzułmańskich, do których tak chętnie jeździmy na wakacje. Egipt, Tunezja, Maroko to ciągle niezwykle popularne kierunki. Przede wszystkim wybierając się tam musimy pamiętać, że islam to nie tylko religia, ale również cały system norm, na punkcie których jego wyznawcy są bardzo przeczuleni. I choć w miejscowościach turystycznych w kwestii stroju można sobie na wiele pozwolić, to jednak poza nimi trzeba być znacznie ostrożniejszym. - Zalecałabym odzież raczej zakrywająca nasze wdzięki – radzi Eliza Łopacińska, podróżniczka. - Ja nosiłam zawsze długie zwiewne spódnice i lniane spodnie. Głowę okrywałam chustką. Nie trzeba zasłaniać twarzy bo jesteśmy Europejkami, ale należy pamiętać, iż to my jesteśmy gośćmi i musimy uszanować zasady - wyjaśnia podróżniczka.


Załóż chustę na głowę
W Iranie, kraju muzułmańskim, ze względów religijnych, każda kobieta powinna mieć zakrytą głowę chustą, nawet turystka, która wychodzi jedynie poza pokój hotelowy. - Jadąc lokalnym autobusem w gorący dzień koleżanka zsunęła szal z głowy dla ochłody – mówi globtroterka Edyta Preisner. - Ludzie stojący na ulicy zauważyli to i krzyczeli, wymachując przy tym wymownie rękoma w naszą stronę. Dziewczyna szybko okryła się szalem. Podobną gafę popełniłam kilkanaście lat temu na plaży we Francji, pytając starszą muzułmankę, czy wygodnie jest jej kąpać się w morzu w kompletnym ubraniu. W odpowiedzi zobaczyłam tylko jej lodowaty wzrok – wyznaje pani Edyta.

Nie odsłaniaj nóg
Również jadąc do Indii, kobiety powinny pamiętać, by się odpowiednio ubrać. - Hinduski lubią odsłaniać brzuchy, od niedawna także ramiona, ale za to nogi mają zawsze zakryte - krótkie spódniczki i szorty przystoją tylko dziewczynkom. Oczywiście będąc turystą nie należy, aż tak bardzo przywiązywać do tego uwagi, jednak miniówka może wywołać szok, nachalne spojrzenia i zachowania mężczyzn – ostrzega Sumita Mira Sangar.

Nie jedz na ulicy
W Japonii nie jada się na ulicach i to nie tylko z powodu panującego tłoku. Tak po prostu nie wypada. W „kraju kwitnącej wiśni” nie wchodzimy do domu w butach, nie używamy mydła w wannie, która służy jedynie do relaksu, nie wycieramy nosa w miejscach publicznych, przy powitaniu i pożegnaniu grzecznie się kłaniamy, a w restauracjach nie dajemy napiwków, bo to obraża kelnerów.

Zachowaj się przy stole
Na inny aspekt jedzenia zwraca uwagę Ewa Bajraszewska, przewodniczka wycieczek zagranicznych. - Jeżeli w hotelu jest szwedzki stół, to niemile widziane jest pozostawienie jedzenia na talerzu. Można przecież w każdej chwili podejść po dokładkę, a nie brać od razu za dużo. I oczywiście niczego ze stołówki czy z restauracji nie wynosimy na zewnątrz - ostrzega przewodniczka.
Natomiast w krajach arabskich, jeżeli jakieś potrawy jemy nie sztućcami tylko bierzemy do ręki, to zawsze do prawej, bo lewa służy zabiegom higienicznym.

Fotki nie zawsze mile widziane
Wielu turystów nie jest świadomych, że obostrzeniom może podlegać fotografowanie. Na przykład nie wolno robić zdjęć budynków religijnych czy urzędowych. W krajach azjatyckich piętnowane jest też pstrykanie zabawnych fotografii przy portretach króla lub królewskiej pary. - W Maroku miejscowych drażni też wszechobecność aparatów fotograficznych - zasłaniają twarze, nie chcą być fotografowani i należy to uszanować, bo można paść ofiarą krewkiego Araba. Ci bardziej przedsiębiorczy chcą pieniędzy za możliwość zrobienia im zdjęcia – przestrzega Ewa Kubska.
W Etiopii robiąc zdjęcia z tubylcami trzeba zapytać o zgodę i cenę, którą uzgadniamy przed, ale po zrobieniu już się nie targujemy. Może się zdarzyć, że matka zażyczy zapłatę za każde dziecko, które stoi przy niej lub trzyma na rękach – wyjaśnia Ewa Bajraszewska. - Po ustaleniu ceny nigdy już nie można się targować, obojętnie czy płacimy w Wenecji za rejs gondolą lub w Egipcie za przejażdżkę na wielbłądzie.

Pamiętaj o zdjęciu butów
Wiele gaf popełniamy, nie znając dobrze zasad panujących w danej religii. Przed wejściem do świątyni buddyjskiej należy zdjąć obuwie. - Można odpocząć na posadzce po strudzonym dniu, ale nie wolno siadać z gołymi stopami skierowanymi w stronę posągu Buddy. Kiedyś takie faux pas przypłaciłam stanowczym upomnieniem mnicha - wspomina Edyta Preisner.
- Również w Indiach należy pamiętać, aby do świątyń wchodzić bez butów, a do świątyni dżinistycznej nie wnosić aparatów, ani żadnych rzeczy pochodzenia zwierzęcego. Paski ze skór i torebki należy zostawić na zewnątrz – radzi znawczyni Indii - Sumita Mira Sangar.

Targowanie mile widziane
Niechęć do targowania się na rynku (suku) jest w krajach arabskich uznawana za wielki nietakt i brak szacunku do sprzedawcy. Nabywając towar w takich miejscach, godzisz się automatycznie na „negocjowanie” ceny. To taka tradycja – dodaje Ewa Kubska.
We Włoszech według kodeksu handlowego bardzo źle widziane jest dotykanie na targowiskach towarów i wybieranie np. pomidorów samodzielnie. - W sklepach nie ma zwyczaju, by rozmieniać pieniądze na drobne. Trzeba coś kupić. Zupełnie inaczej niż u nas – ostrzega pilot wycieczek Ewa Bajraszewska.

Spokojnie możesz się spóźnić
Południowcy - Włosi, Grecy, Hiszpanie mają dużo luzu. Gdy zostaniemy zaproszeni do kogoś do domu, najlepiej byśmy spóźnili się kilkanaście minut, nie tylko nie zostanie to odebrane jako niegrzeczne, ale także pozwoli gospodarzom na przygotowanie się do naszej wizyty. Przyjście na czas może oznaczać, że zobaczymy panią domu biegającą w szlafroku i robiącą dopiero makijaż.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City