Poniedziałek, 20 listopada 2017

Kraina na jedną noc

Słodki Paryż, Jedwab, Eden lub Czerwone Usta… Zamki w kolorze pudrowego różu, w których wcielisz się w Lorda Vadera. W japońskich hotelach miłości możesz być kim tylko chcesz.

Joanna Shigenobu

Tagi: Joanna Shigenobu Tokio Japonia hotele miłości

31 lipca 2015, aktualizowano: 31-07-2015

Ich liczba może zaskoczyć, a tych bardziej pruderyjnych nawet i przerazić. Znajdują się przeważnie w obrębie większych centrów, stacji kolejowych czy przy zjazdach z autostrady. Wyglądają jak wymyślne zameczki i przesłodkie domki w kolorze pudrowego różu. I kuszą nazwami: Tajemnicza Wyspa, Słodki Paryż, Jedwab, Eden, Czerwone Usta…


Na pierwszy rzut oka ktoś, kto w Japonii jest po raz pierwszy i zobaczy taki cukrowy zamek z wieżyczkami, może pomyśleć, że to nic innego, jak jakaś dziwna atrapa wzięta rodem z wesołego miasteczka… I w pewnym sensie można przyznać mu rację. Bo w środku, niczym w wesołym miasteczku, rozrywek jest bez liku.

Dziś w Japonii jest około czterdziestu tysięcy hoteli miłości i ciągle powstają nowe. Proszę nie mylić ich z domami publicznymi, bo z tymi drugimi absolutnie nie mają nic wspólnego. Czym więc są i co znajdziemy środku?

Od początku…

Największym problemem w Japonii jest to, że w niedużych mieszkaniach, w których na dodatek przez cały czas przebywa ktoś z domowników, znalezienie chwili prywatności graniczy z cudem. Nie mówiąc już o pozwoleniu sobie na niewinny pocałunek czy dotyk rąk… Wszak wiadomo, że niestosowne jest całowanie czy obejmowanie się na oczach innych. W hotelu za to można liczyć na totalną anonimowość, bo nawet osoba siedząca w recepcji przysłonięta jest specjalną kotarą. Często jest też tak, że za wszystko odpowiadają specjalne maszyny i prawdziwy personel nie jest w ogóle potrzebny. Nie ma więc obawy, że napotka się czyjś przeszywający wzrok.

Na taką anonimowość zdecydowali się Kana i Atsushi. Obydwoje są jeszcze studentami, a o spotykaniu się w domu któregoś z nich mogą tylko pomarzyć. Wynajęli więc pokój na cztery godziny. Pokój nie byle jaki, bo jeden z najdroższych, ze wszystkimi możliwymi bajerami.

Rocznica związku

Są parą już dwa lata, stąd droższy hotel i cały ten all exclusive - czyli szampan Moet i wystrój niczym z hollywoodzkiego filmu. Pokój jest duży i przestronny, a właściwie to składa się z dwóch pomieszczeń i olbrzymiej łazienki z równie olbrzymią wanną, a także niedużym pokojem zaadaptowanym na saunę. Sypialnia jest w stylu kabaretowym Moulin Rouge. To pomysł i marzenie Kany, Atsushi nie protestował.

Dziewczyna tak się przygotowała do tej nocy, że wypożyczyła nawet sukienkę przypominającą tę, którą w filmie o tym samym tytule miała na sobie Nicole Kidman. Łóżko również jest niezwykłe, okrągłe z wielkimi poduchami, z opcją ciągłego obracania się, niczym na konikowej karuzeli w Paryżu.

Jest jeszcze salon - to pokój gdzie pośrodku stoi biała skórzana sofa, telewizor sporych rozmiarów z wbudowanym systemem karaoke, a także starannie ukryte automaty, w których zaopatrzyć można się w najróżniejsze gadżety erotyczne, takie jak wibratory, prezerwatywy czy lubrykanty.

Wesołe miasteczko

Młodzi chcą następnym razem wynająć pokój tematycznie odpowiadający Gwiezdnym wojnom, których wielkim fanem jest Atsushi. Chłopak po cichu mówi, tak żeby Kana nie mogła usłyszeć, że ma już nawet kupiony kostium Dartha Vadera.

Dla młodych ludzi przybytki te spełniają po trosze rolę właśnie takiego wesołego miasteczka. Parku rozrywki, który za każdym razem odkrywa przed swoimi gośćmi inny pokój tematyczny, z całą masą niespodzianek. I choć japońskie hotele miłości pierwszorzędnie kojarzone są z seksem, czasami zupełnie przewrotnie, spełniają tylko i wyłącznie rolę karaoke - na przykład dla grupy studentów lub pięcioosobowej rodziny.

W weekendy w większości tych miłosnych miejsc nie znajdzie się żadnego wolnego pokoju. Jedno jest pewne - bardzo mocno wpisały się już w kulturę japońską. Ich siedziby stały się tutaj swego rodzaju symbolem popkultury. Symbolem „krainy marzeń na jedną noc”. Bo intymność w Kraju Kwitnącej Wiśni to swego rodzaju luksus, za który trzeba niestety zapłacić.

Joanna Shigenobu



Bydgoszczanka, która od 8 lat mieszka w Tokio. Żona Japończyka, mama 6-letniego synka. Napisała książkę o miłości Europejki i Japończyka. Współpracuje z grupą teatralną Hibiki Family.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City