Wtorek, 31 maja 2016

Fot.: Monika Ciaiolo, Studio Tutto

Bez wyrzutów sumienia - rozmowa z Joanną Cieślak-Ospalską

Zastanawiałam się, co można ciekawego robić w Toruniu, w jaki sposób osiągnąć sukces. Dlatego postanowiłam pokazywać pozytywne przykłady kobiecej przedsiębiorczości. Tak powstał cykl „Z biznesem mi do twarzy”.

rozmawiał Jan Oleksy

Tagi: Miasta Kobiet Jan Oleksy Joanna Cieślak-Ospalska biznes

22 stycznia 2016, aktualizowano: 25-01-2016

Jaki masz widok z okna? Pytam, bo zainteresowało mnie zdjęcie z Twojego bloga. Patrzysz przez szybę…
Z jednej strony mam widok na wiele drzew, a z drugiej strony, niestety, przyziemnie na parking. Ten na drzewa jest ciekawy, bo się zmienia, tak jak zmieniają się pory roku. Latem gęsta zieleń, jesienią inne kolory, a teraz zimą widać koty, które biegają między drzewami…


Masz czas, żeby refleksyjnie spoglądać przez okno?
Na szczęście ten widok jest od strony kuchennej, a ponieważ jestem z tych gotujących, to zdarza mi się to często.

Lubisz gotować?
Zdecydowanie, choć w połączeniu z pracą i zajęciami poza nią wymaga to dużej dyscypliny. Ale gotuję codziennie, więc mamy domowe obiady.

Jestem pod wrażeniem. Niesamowita sytuacja, jak na dzisiejsze czasy.
Czy ja wiem? Pamiętam, że gdy po studiach wyprowadziłam się od rodziców, to stwierdziłam, że muszę gotować, bo jeść trzeba. Lepiej więc robić to z przyjemnością niż się męczyć. Do dzisiaj zebrałam kilkadziesiąt książek kucharskich, które zajmują sporą część regału z książkami. Nie twierdzę, że jestem superszefem kuchni…

… ale lubisz eksperymentować?
Lubię sprawdzać różne przepisy, także te z mięsem, choć nie jestem jego fanką. Stosuję dietę zrównoważoną. Staram się tak gotować, byśmy wszyscy byli zadowoleni i by mogła jadać z nami nasza 15-miesięczna córeczka.

Gotowanie to taka kobieca pasja?
Nie lubię generalizowania, że kobieta powinna umieć gotować i zajmować się dziećmi. To stereotyp, bo przecież są różne kobiety. Znam takie, które stuprocentowo spełniają się jako matki i całkowicie poświęcają się dziecku. Ale znam też mnóstwo kobiet, które cały czas szukają dla siebie pasji, zainteresowań, nowych możliwości - jeżdżą na motorach, podróżują w najdalsze zakątki świata, są zafascynowane nowinkami technologicznymi, wiedzą wszystko o żużlu…

Wszystko można robić z pasją. Janusz L. Wiśniewski powiedział mi kiedyś, że wszystko, co się robi, trzeba robić najlepiej i z pasją, choćby to miała być gra na organkach…
Tak, ale można też wpaść w pułapkę. Kobiety często to robią, bo chcą być perfekcyjne we wszystkim - i w wychowywaniu dzieci, i w pracy zawodowej, i w spełnianiu swoich zainteresowań. Nie można być we wszystkim najlepszym. Czasami coś trzeba sobie odpuścić.

Zachować równowagę?
Wybierać naprawdę istotne rzeczy, które chcemy rozwijać. W tych możemy być perfekcyjne, w innych wystarczy, że będziemy dobre.

Wkraczamy w Twoje zainteresowania, czyli w sferę personal brandingu i budowania własnej marki…
Personal branding mówi o traktowaniu siebie jak marki, dbaniu o reputację, uważnym budowaniu swojego wizerunku i przemyślanym komunikowaniu tego na zewnątrz.

Bez skrępowania?
Nie trzeba się wstydzić, gdy mówi się o swoich umiejętnościach, doświadczeniach, o tym, co potrafimy, o naszych wartościach. Teraz mamy tysiąc możliwości, by to komunikować. Na Facebooku nie pokazujemy już zdjęć śniadania, obiadu i kolacji, jak to było na początku. Coraz częściej przedstawiamy naszą zawodową stronę, mówimy o tym, co interesującego udało nam się zrobić, ale też przekazujemy informacje, które dla innych mogą być ważne i użyteczne. Na tym między innymi polega personal branding. A dostępnych kanałów komunikacji jest mnóstwo.

Czyli codziennie budujemy swój wizerunek?
Tak, wśród tych wszystkich osób, które spotykamy na swojej drodze. Ale musimy wiedzieć, co im chcemy o sobie powiedzieć. To kluczowe, a często tej podstawowej świadomości nam brakuje.

Zwykle mamy obawy, że będziemy uważani za samochwałę…
To zależy, jak będziemy to robili. Jeżeli w sposób inteligentny i nienarzucający się, to przez osoby, które nam dobrze życzą, będziemy pozytywnie odbierani. Jeżeli druga strona nie cieszy się z tego, że coś nam się udało, to nie ma sensu podtrzymywać kontaktów odbierających energię. Poza tym pamiętajmy, że nie jesteśmy dla wszystkich…

Dawniej na każdy komplement odpowiadało się zwykle zażenowaniem. Mam na myśli takie minimalizowanie własnych osiągnięć na każdym kroku.
Teraz idziemy w drugą stronę - należy przyjmować komplementy, za nie dziękować i się z nich cieszyć. Jak ktoś mi mówi, że fajnie wyglądam, to odpowiadam: „Super, dziękuję, miło słyszeć”. To nie jest nic złego. Gdy ktoś chwali moje spotkania czy warsztaty, szczerze się cieszę.

Myślę, że budowanie dobrego wizerunku ma bezpośrednie przełożenie na karierę, na sukces.
Takie jest jedno z głównych założeń personal brandingu. Silna i autentyczna marka przyda nam się, gdy mamy w planach zmiany w sferze zawodowej czy prywatnej, gdy chcemy dotrzeć do potencjalnego pracodawcy, klienta lub kontrahenta. A także po to, by on szybciej do nas trafił. Dam przykład: jeżeli wygooglujesz moje nazwisko i trafisz na mój blog - a moja strona to własne centrum dowodzenia - to będziesz dokładnie wiedział, czym się zajmuję, jakie są moje umiejętności i zainteresowania. Najważniejsza jest dobra komunikacja, która ułatwi nam robienie kariery.

http://m.7dni.pl/2016/01/orig/f673c-342563.jpg

W celu dobrej komunikacji wymyśliłaś swoją akcję „Z biznesem mi do twarzy”?
Akcja na pewno pomaga mi w budowaniu wizerunku. Sam pomysł na nią zrodził się podczas mojego urlopu macierzyńskiego. Od 18 lat związana jestem z mediami, a ostatni rok był dla mnie wyjątkowy…

… bo z jednej strony radość macierzyństwa, a z drugiej ciągnęło Cię, żeby coś robić? Kaszka, pieluszki nie wystarczały?
Jeszcze zanim zaszłam w ciążę, wiedziałam, że nie będę mamą, która ograniczy się do pieluszek, kaszek i studiowania blogów parentingowych. Nie twierdzę, że to jest złe, ale po prostu nie dla mnie. Miałam świadomość, że będę szczęśliwa, jeżeli będę robiła coś więcej. A jeżeli ja będę szczęśliwa, to moje dziecko również.

Masz wsparcie ze strony męża?
Mam niesamowite szczęście, bo mój mąż jest superfacetem. Wspiera mnie we wszystkim i rozumie, że muszę się rozwijać i na przykład, przygotować się do spotkań. W tym czasie świetnie zajmuje się naszą córką. Myślę, że nawet lepiej niż ja.

Miałaś wpływ na jego stosunek do dziecka?
Mąż ma to we krwi. Ale kobiety często zapominają, że przede wszystkim trzeba pozwolić mężczyźnie zajmować się dzieckiem. Nigdy nie powinnyśmy mówić: „Odejdź, ja przewinę lepiej”…

… bo to hamuje?
Tak. A potem mamy pretensje, że on nam nie pomaga, nie zostaje z dzieckiem. Jak mu na to nie pozwalamy, to nie będzie tego robił. Widząc nasz sprzeciw - zrezygnuje.

Na przykładzie Waszego pokolenia i tak widać totalną zmianę. Faceci pomagają kobietom, bez skrępowania współuczestniczą w wychowaniu, przejmują zajęcia uznawane kiedyś za damskie…
Kiedyś kobiety nie pracowały, były w domu. Teraz ojcowie mogą iść na urlop rodzicielski, a kobiety wrócić do pracy. Współcześni ojcowie potrafią docenić czas spędzony z dziećmi.

Zamiast „bleblać” o partnerstwie, wystarczy się wspierać…
I mieć świadomość własnych potrzeb oraz potrzeb partnera. Dawać sobie przestrzeń. Pierwszy okres po narodzinach spędziłam skupiona na dziecku, ale już po trzech miesiącach założyłam bloga a potem przyszedł pomysł na cykliczne spotkania. Zastanawiałam się, co można ciekawego robić w Toruniu, w jaki sposób osiągnąć sukces. Dlatego postanowiłam pokazywać pozytywne przykłady kobiecej przedsiębiorczości. Tak powstał cykl „Z biznesem mi do twarzy” z podtytułem „Spotkania z kobietami, które odniosły sukces”, a ja nabrałam przekonania, że trzeba robić coś jeszcze poza pracą na etacie.

Traktowałaś to jako misję?
Aż tak to nie! Ale chciałam przekonać kobiety, które są na macierzyńskim i uważają, że już nic dobrego je nie spotka, że wcale nie muszą czekać, aż dzieci dorosną. Zależało mi na tym, żeby osoby przychodzące na spotkania miały możliwość porozmawiania z zaproszoną kobietą sukcesu, z którą na co dzień trudno mieć kontakt. Myślę, że to jest bardzo duża wartość. Ponadto uczestniczki spotkań mogły poznać wiele odcieni i definicji sukcesu. Dla jednej sukcesem może być fakt, że prowadzi biznes sama, że podjęła ryzyko założenia firmy. Dla innej to, że stworzyła świetny zespół i doskonale się dogaduje z lojalnymi pracownikami. Jeszcze inna zdefiniuje swój sukces jako umiejętność pracy w typowo męskiej dziedzinie.

Dowodem zainteresowania spotkaniami jest frekwencja… To daje ci satysfakcję?
Tak. Mam też satysfakcję z tego, że zaproszone mentorki są po spotkaniach zadowolone i że dla nich to także było ciekawe wydarzenie, czasem coś zupełnie nowego. Większość z nich nie jest przyzwyczajona do opowiadania przed publicznością o tym, co robią. Na co dzień po prostu ciężko pracują.

Czy Ty też jesteś kobietą spełnioną? Czy „z sukcesem Ci do twarzy”?
Jeżeli kobieta jest zadowolona z tego, co robi, widzi perspektywy, ma plany i je realizuje - to można ją nazwać kobietą sukcesu. Na pewno jestem kobietą, która lubi różne wyzwania, która nie lubi się nudzić i która zawsze sobie znajdzie coś ciekawego do zrobienia. Najbardziej się cieszę, kiedy przygotowuję nowy projekt.

Co masz teraz w planach?
Dużą konferencję i nowy cykl spotkań dla kobiet, ale szczegółów na razie nie mogę zdradzać…

Zaczynasz nowe projekty, zgodnie z sentencją umieszczoną na Twoim blogu - „zacznij zanim będzie za późno”? Co przez to rozumiesz - kiedy będzie za późno?
My, kobiety, mamy w zwyczaju odkładanie różnych rzeczy na później. Nie teraz, bo dzieci są małe, nie teraz, bo muszę nauczyć się jeszcze tego i tamtego… A to trzeba po prostu zacząć, i to od zaraz. Jeżeli chcesz coś zrobić, to po prostu rób! A gdy nie wiemy, w którą stronę pójść, to zawsze możemy poprosić o pomoc, poszukać mentorki, albo… wybrać się na spotkanie „Z biznesem mi do twarzy”.

Działać zgodnie z hasłem: „Badaj, podglądaj, przekształcaj, twórczo kradnij”, które podpowiadasz na swoim blogu?
„Badaj, podglądaj, przekształcaj, twórczo kradnij, czyli 10 przykazań kreatywności” to tytuł ciekawej książki Austina Kleona. Autor radzi, by szukać przykładów osób - autorytetów, których działanie, zachowanie, osiągnięcia nam się podobają, a następnie by podpatrywać, co robiły i jak im się udało. Czyli - dokonywać twórczej kradzieży, by przekształcać własne życie i czynić je ciekawszym i bogatszym.

I wówczas - to również cytat z twojego bloga - „niesamowite rzeczy mogą się zdarzyć”. Wierzysz w to?
„Amazing things can happen” to moje hasło na 2016 rok. Jasne, że mogą się zdarzyć, jestem optymistką. Uważam, że wyjątkowe rzeczy będą się zdarzały, jeżeli pozwolimy sobie na działanie, na popełnianie błędów, a także na szczerą radość bez wyrzutów sumienia. Nieraz czekamy na cud, a tymczasem codziennie zdarzają się miłe rzeczy. Polecam prostą metodę zapisywania pod koniec dnia przyjemnych zdarzeń. Nie muszą być wcale spektakularne! To mogą być zwyczajne, miłe drobiazgi. Te notatki warto po jakimś czasie przeglądać, by się przekonać, że codziennie coś dobrego nas spotyka, tylko my tego wcale nie zauważamy. Pamiętamy te zdarzenia, które sprawiają nam przykrość, a przyjemne idą w niepamięć.

To taka polska specjalność psychologiczna. Rozpamiętywanie nieszczęść.
Tak, to im poświęcamy więcej energii i to one nas przytłaczają. Ale z perspektywy miesięcy czy tygodni okazuje się, że nie było się czym przejmować.

Tylko dobre doświadczenia warto wspominać. One ładują akumulatory.
Ale też pokazują, że nasze życie jest ciekawe… Także media społecznościowe służą temu, żebyśmy pokazywali innym ciekawe rzeczy, które robimy. Warto dzielić się radością i kolekcjonować dobre wspomnienia. To lepsze niż narzekanie.

Zatem Twoje motto na 2016 dedykujesz nam wszystkim?
Niesamowite rzeczy mogą się nam przydarzyć, tylko musimy pomóc losowi!


*Joanna Cieślak-Ospalska



ur. w Toruniu, ukończyła filozofię na UMK, od 18 lat pracuje w mediach. Od 2010 roku na stanowisku szefa anteny oddziału toruńskiego oraz bydgoskiego Radia PLUS, od dwóch lat jest menedżerem programu Radia ZET Gold 92,8 fm oraz Radia PLUS Bydgoszcz. Jest PR-owcem, prowadzi blog, pisze na PositiveMind.pl i organizuje warsztaty i spotkania, m.in. „Z biznesem mi do twarzy”. Ma męża Marka i 15-miesięczną córkę Emilkę.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 26-01-2016 22:39

    Oceniono 2 razy 2 0

    - pani: Dobrze jak ktoś robi to co lubi dobrze. Znam knoty co wstawiają knoty bo są właśnie knotami oraz jak dureń myśli, że czytają go też durnie.

    Odpowiedz

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City