Poniedziałek, 25 września 2017

Fot.: Tomasz Czachorowski

"Zaadoptuj faceta"? Nie bawi mnie to

Kiedyś przeczytałem, że problemu dyskryminacji nigdy nie zrozumie biały, pełnosprawny, heteroseksualny mężczyzna, bo nie poznaje jej na własnej skórze - słyszę od kolegi, którego przed chwilą uparcie przekonywałam, że padł ofiarą seksizmu. I tu chyba tkwi sedno.

Dominika Kucharska

Tagi: Miasta Kobiet felieton Dominika Kucharska zaadoptuj faceta zaadoptujfaceta.pl

25 stycznia 2016, aktualizowano: 26-01-2016

Zacznę od tego, że chciałam dobrze. Wiem, wiem - dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane, ale we mnie na serio obudził się sprzeciw i gotowość do obrony pokrzywdzonych...


Było tak. Wieczór, środek tygodnia. Odpoczywałam schowana pod kocem, z kubkiem herbaty w ręku, oglądając telewizję. Po serii idiotycznych reklam na zwiększenie potencji byłam przekonana, że już żadna nie sprawi, że krzyknę „koniec cywilizacji jest bliski!”. Jednak, jak to często bywa - przeliczyłam się. Na ekranie drwaloseksualny, około 30-letni mężczyzna, którego składowe (tak, składowe… i procentową zawartość!) opisywał zmysłowy, kobiecy głos, rodem z zakupów Mango. Na koniec padła zachęta - „zaadoptuj faceta”.

Że co?! Reklama spełniła swoje zadanie, bo wytrącona z rytmu od razu sięgnęłam po komputer, żeby sprawdzić, co tak właściwie chciano mi i milionom innych widzów sprzedać. Preparat na porost brody? Krem do twarzy? Podążając za wskazówkami głosu Mango trafiłam na portal, który wygląda jak typowy sklep internetowy, tyle że z produktami w postaci mężczyzn (tu nazywanymi „przedmiotami do przytulania”). Klientki to kobiety, dla których twórcy „portalu adopcyjnego” przygotowali specjalną, szeroką ofertę. Można liczyć na regularne nowe dostawy (czyli nowych użytkowników), są też produkty regionalne i wielosezonowe. Znajdziemy i „najlepsze oferty”, a w opisach poszczególnych „produktów” takie informacje, jak to czy „przedmiot do przytulania” jest dostarczany z instrukcją obsługi i czy ma gwarancję.

FAJNY TOWAR

Pomysłodawcy uznali, że kluczem do sukcesu będzie połączenie dwóch elementów, które - ich zdaniem - kochają kobiety: zakupów oraz facetów. I tak powstał portal randkowy, działający jak sklep on-line, w którym możesz wrzucić do koszyka (naprawdę jest taka opcja) drugą połówkę, a potem żyć z nią długo i szczęśliwie, oczywiście dopóki się nie zepsuje.

- Co ty na to? - pytam zszokowana, swoją siedzącą obok nieadopcyjną połówkę. W odpowiedzi słyszę, że to całkiem zabawny pomysł. - Ale nie obraża cię to traktowanie jak produkt, wrzucanie do koszyka? - dopytuję. - W ogóle. Gdyby zamiast facetów pokazywali kobiety, to byłoby to szowinistyczne, bo was takie rzeczy bolą. Ale my mamy dystans.

Następnego dnia wypytuję kolegów z pracy i słyszę podobną piosnkę. - Wreszcie portal randkowy z jajem, a nie jakieś tam poetyckie westchnienia i single z aspiracjami. Genialny pomysł! Nie znam faceta, który by się obraził na to, że kobieta nazywa go fajnym towarem. - No, ale przecież to seksizm, przedmiotowe traktowanie, jak na targu niewolników, jak w agencji towarzyskiej. Gdyby to dotyczyło kobiet, to byłby skandal na cały świat, a wy mi tu mówicie o genialnym pomyśle! - ciągnę uparcie, łapiąc się na tym, że sama staram się ich przekonać, że ten portal obraża mężczyzn. Tylko po co to robię, skoro im się podoba? Czemu nie mam dystansu do tej adopcyjnej idei i nie bawi mnie ona tak, jak moich kolegów? W końcu, jak zapewniają twórcy, to portal, na którym nareszcie rządzą kobiety, więc jako kobieta powinnam być zachwycona. Nie jestem...

DYSKRYMINACJA Z DYSTANSEM

Nie bawi mnie to, bo wiem, że milionami kobiet handluje się każdego dnia i to nie dobrowolnie, na portalu z jajem, tylko w realu. Mężczyznami też, ale na znacznie mniejszą skalę i pewnie dlatego pomysł sklepu z facetami u większości wywołuje uśmiech, zamiast oburzenia. Ja nie pękam ze śmiechu, bo nie widzę nic śmiesznego w promowaniu trendu traktowania ludzi jak produktów, ani we wrzucaniu kogokolwiek do koszyka. Bo nie widzę sensu w dolewaniu oliwy do ogniska dyskryminacji, nawet takiej z pełnym przyzwoleniem i przymrużeniem oka. Po prostu nie zapominam, że pożar bardzo trudno ugasić.

- Kiedyś przeczytałem, że problemu dyskryminacji nigdy nie zrozumie biały, pełnosprawny, heteroseksualny mężczyzna, bo nie poznaje jej na własnej skórze - słyszę od kolegi, którego przed chwilą uparcie przekonywałam, że padł ofiarą seksizmu. I tu chyba tkwi sedno. Ja rozumiem konwencję, chwyt marketingowy, ale mimo to dręczy mnie pytanie, czy dziś naprawdę sprzedają się tylko te chwyty poniżej pasa? Faceci natomiast rozumieją, że w drugą stronę taki portal by się nie sprawdził, bo nam brak dystansu do takich żartów. Za to ten w męskim wydaniu jest zabawny, na luzie.

NIEPOTRZEBNIE

Tak jak mówiłam - chciałam dobrze. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Podaż i popyt są. „Produktów” w ofercie przybywa, klientek również, co znaczy że kobietom podobają się takie zakupy. Twórcy strzelili w dziesiątkę. Widocznie w tym przypadku rzeczywiście cierpię na poważny niedobór dystansu. „Twój koszyk jest pusty” krzyczy napis na moim monitorze...


Dominika Kucharska



Dziennikarka, kulturoznawczyni, fanka Jamiego Olivera i wierna kibicka FC Barcelony. Redaktorka prowadząca miesięcznik „Biznes Kujawsko-Pomorski”.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 09-05-2016 08:11

    Brak ocen 0 0

    - balbinka: 'człowiek to brzmi dumnie' ale chyba u mnie.

    Odpowiedz

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City