Sobota, 25 listopada 2017

Czy Barbie się zgarbi?

Najsłynniejsza lalka świata zbliża się do emerytury. Czy na jej idealnie gładkiej skórze pojawią się zmarszczki? Czasu przecież nie zatrzymamy, więc może warto promować przemijanie z godnością...

Justyna Król

Tagi: Barbie Mattel felieton Justyna Król

22 lutego 2016, aktualizowano: 22-02-2016

Ma 57 lat (nie mówcie dzieciom, podobno to tajemnica) i całkiem nieźle się trzyma. Od urodzenia idzie z duchem czasu, podąża za trendami, a w jej życiu zachodzi wiele zmian. Bywa niestrudzoną, mądrą babką - ma za sobą karierę astronautki, pilotki, chirurga, koszykarki i kandydowanie na prezydenta! Promuje tolerancję i równość - kolor skóry zmieniała już kilka razy, a na wózku inwalidzkim jeździła na długo przed tym, jak Lego zaczęło projektować niepełnosprawnego ludzika. Mowa oczywiście o słynnej Barbie - ikonie popkultury z ligi Coca Coli i McDonalda. Lalce, którą ma 90 proc. dziewczynek w 150 krajach świata.


Mimo że podobno ma 137 profesji i w teorii jest wyzwoloną, przedsiębiorczą przedstawicielką płci pięknej, to w praktyce chyba jest mało przekonująca w swym wizerunku, a skrajne feministki chętnie wytargałyby ją za włosy. Wszystko dlatego, że jej najbardziej znana wersja - młodociana, jasnowłosa modelka o talii osy, wydatnych piersiach i przesadnie długich nogach - powiela najgorsze stereotypy o kobietach. Tylko co jeszcze ma zrobić Barbie, by nie kojarzyć z infantylną blondynką z dowcipów, a na przykład z pracownicą dobrego szwedzkiego laboratorium badawczego?

BYŁO SOBIE ŻYCIE

Wróćmy na chwilę do początków. Ameryka, lata 50. minionego stulecia. Mała Barbara bawi się z kuzynkami w ogrodzie. Lalkami - jak na dziewczynkę przystało. Łysymi bobasami w śpiochach, jedynymi jakie wówczas były w sprzedaży. Pojęcia nie ma, że za parę lat zdrobnienie jej imienia zapadnie w pamięć dziewczynkom na całym świecie. To właśnie przyglądając się córce Ruth Handler (z pochodzenia polska Żydówka), twórczyni Barbie, zaczęła się zastanawiać nad potrzebą wcielania się dziecka w dorosłe role. Drugim bodźcem do stworzenia kultowej lalki była podobno kupiona podczas podróży z mężem Elliotem mała laleczka, wzorowana na bohaterce niemieckiego komiksu dla dorosłych - będąca zresztą uosobieniem męskich marzeń o kobiecie, co wiele tłumaczy. Tak zrodził się miliardowy biznes rodzinny.

PIONIERKA BIUSTU

Wbrew temu, czego można było się spodziewać, Barbie nie miała lekkiego życia. Jej pierwsza wersja, choć pionierska w świecie lalek (jako pierwsza miała biust i przypominała prawdziwą kobietę), nie podbiła rynku zabawkarskiego, ot tak. Był czas, gdy wyceniona na liche trzy dolce leżała na wystawie z nadzieją, że ktoś ją zauważy. Do momentu, gdy tuż przed Bożym Narodzeniem właściciele niewielkiej wówczas firmy Mattel zdecydowali się zainwestować w reklamę telewizyjną. W 1959, roku pierwsze amerykańskie dziewczynki wyjęły spod choinek owe małe kobietki, poruszając tym samym lawinę masowej produkcji.

Barbie rokrocznie przynosi w swych smukłych dłoniach miliardy dochodu rodzinie Handlerów. Jednak równolegle do fali popularności od dawna wzbudza też kontrowersje. Obecnie wyedukowane matki coraz częściej zamykają swe portfele w trosce o psychikę córek - podążających za nienaturalnym ideałem piękna.

PÓJDZIE W BIODRA!

W odpowiedzi na to firma Mattel podjęła kolejne kroki, by ratować wizerunek swego topowego produktu. Murzynka już była, ale nie miała jeszcze aż tak kształtnej pupy... Czas więc na rewolucję w figurze! Niedługo w sklepach z zabawkami znajdziemy słynną lalkę w wersji niskiej, bardzo wysokiej oraz wyraźnie zaokrąglonej. Jak podkreślają producenci - chodzi o to, by dziewczynki widziały to, na co patrzą na co dzień. Idea słuszna, bo przykłady negatywnego wpływu tej z pozoru niewinnej zabawki na dorastające kobiety można wymieniać bez końca. Najlepszym jest chyba chirurgicznie zmodyfikowana Ukrainka, z proporcjami ciała łudząco przypominającymi Barbie. Swego żywego sobowtóra ma też Ken. Co się stanie z tymi ludźmi, gdy rynek zaleją realistyczne wersje znanej amerykańskiej pary?

JAK ODBIĆ KENA?

Zastanawia mnie jednak brak konsekwencji w tym wszystkim. Z jednej strony wieloletnia walka ze stereotypem przesadnie dbającej o wygląd głupiej blondynki i kolejne „mądre” modele lalek na półkach. Z drugiej zaś coraz to nowsze pełnometrażowe filmy animowane na ekranach kin, a w telewizji serial o Barbie, w którym rewolucją w ogóle nie wieje.

Przenieśmy się na moment do odcinka tegoż tworu dla dziewczynek: Barbie (choć jest tak aktywna zawodowo), jak zwykle (korzystając ze swego niesamowitego intelektu) głowi się od rana: co dziś na siebie włożyć (o zgrozo?!) i jak uczesać włosy, by Ken był zachwycony. Wchodzi do swej ogromnej szafy, by przeglądać setki ubrań (strój astronautki i laborantki miga tylko przez moment). Ken z kolei - jak prawdziwy facet - zawsze jest w ogromnych tarapatach. Ma dylemat, co kupić ukochanej na urodziny (przypominam, nikt nie wie, które to), bo przecież Barbie ma już wszystko! Zaś jej przyjaciółki zastanawiają się, co zrobić, by być jak Barbie, albo najlepiej być Barbie, bo ich życie w cieniu niekwestionowanej trendsetterki i tak nie ma sensu. Ach, zapomniałabym - wszystkie mają jeszcze jedną megaważną misję z cyklu impossible, a mianowicie: jak odbić Barbie Kena?

Trąci „Modą na sukces”. Dobrze, że Barbie nie ma dziecka z bratem swojej niedawno odnalezionej matki biologicznej lub złym bratem bliźniakiem ciotecznego kuzyna…

ZATRZYMAĆ CZAS

Za dekadę przyjdzie czas na emeryturę Barbie. Nasuwa się pytanie: czy Barbie się zgarbi? Czy na jej idealnie gładkiej skórze pojawią się zmarszczki? Czasu przecież nie zatrzymamy, więc może warto promować przemijanie z godnością? Trudno powiedzieć, jaki będzie dalszy kierunek działań firmy Mattel, ale czy jakiekolwiek triki są jeszcze w stanie odczarować tę lalkę? Wątpię.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City