Sobota, 25 listopada 2017

Fot.: Tomasz Czachorowski

80 decybeli do rozstania - dlaczego chrapiemy?

Aerozole do nosa, płukanki do gardła, plasterki na podniebienie – to wszystko działa na chrapanie tak samo jak zupa pomidorowa. Czyli wcale.

Rozmowa z lek. Katarzyną Gizińską, laryngologiem i specjalistą laryngologii dziecięcej oraz dr. n. med. Lechem Hejką, specjalistą otolaryngologiem z Centrum Medycznego „Gizińscy”.

Tagi: Miasta Kobiet chrapanie zdrowie Gizińscy sen Tomasz Skory

14 października 2016, aktualizowano: 14-10-2016

Dlaczego chrapiemy?
Lech Hejka:
Chrapiemy przez zapadanie się ścian gardła środkowego. W trakcie snu zmniejsza się napięcie mięśni, zmieniamy pozycję z pionowej na poziomą i przez to zwęża nam się droga oddechowa. Wciągamy powietrze przez mniejszy otwór i w związku z tym musimy zasysać je z większą siłą. Pęd wciąganego powietrza powoduje, że zaczyna wibrować podniebienie miękkie, boczne ściany gardła i nasada języka. I to jest właśnie taka fujara, która wygrywa nam chrapanie.


Jednak nie wszyscy chrapią.
L.H.: Istnieją pewne uwarunkowania genetyczne związane z budową anatomiczną dróg oddechowych. Chrapaniu sprzyjać też może nadwaga, spożywanie alkoholu przed snem, leki nasenne i psychotropowe. Pewne znaczenie ma też płeć - częściej chrapią mężczyźni. Kobiety zwykle zaczynają chrapać dopiero po menopauzie, jak przybierają na wadze, mężczyźni natomiast chrapią nawet od 25. roku życia.
Katarzyna Gizińska: Łączy się to m.in. z budową i ilością tkanki mięśniowej. Mężczyźni mają bardziej umięśnione szyje, mięśnie gardła są u nich bardziej rozbudowane, więc łatwiej zapadają się pod własnym ciężarem.

A przez to chrapanie najczęściej cierpią nie oni, ale ich partnerki...
L.H.: Chrapanie potrafi być bardzo głośne, sięgać 75-80 decybeli i osoba, która śpi w tym samym łóżku, nie zawsze jest to w stanie wytrzymać. Na początku zwykle uderzamy chrapiącego partnera łokciem, by zmienił pozycję i się wyciszył. Potem kupujemy stopery, a jeśli to nie pomaga, wyrzucamy partnera do innego pokoju. Chrapiący partner sam staje się mniej atrakcyjny i ma obniżone libido, co negatywnie wpływa na współżycie seksualne. Druga osoba zaczyna rozglądać się za kimś innym. A stąd już niedaleko do rozpadu małżeństwa.
K.G.: Tu przytoczę ciekawostkę, którą wyczytałam już ponad 20 lat temu w pracy naukowej o operacjach poprawiających funkcje podniebienia. Amerykański autor opisywał grupę ok. stu pacjentów, którzy się jej poddali. W postscriptum dodał, że gdy zapytano ich, dlaczego zdecydowali się na leczenie, ponad 80 proc. odpowiedziało, że robiło to dla swoich żon. Ale nie dla pierwszych, tylko już drugich! (śmiech)

To jednak nie tylko głośny problem, ale i niebezpieczny dla chrapiącego.
L.H.: Chrapaniu często towarzyszą bezdechy senne, prowadzące do niedotlenienia organizmu. Następstwem tego może być tak zwana senność dzienna. Te osoby budzą się zmęczone, w ciągu dnia łatwo się męczą, są znużone i niewyspane, procesy myślowe nie przebiegają u nich tak sprawnie, jak powinny. Częściej powodują też wypadki w pracy i za kierownicą. Bezdechy senne sprzyjają też powstawaniu nadciś- nienia tętniczego, które prowadzi z kolei do szybszej miażdżycy, niewydolności mięśnia sercowego i krążenia, większego prawdopodobieństwa zawału serca i udaru mózgu.

Wielu panów bagatelizuje jednak chrapanie. Co mogą zrobić ich partnerki, by facet wreszcie zainteresował się problemem?
K.G.: Podpowiem i jako lekarz, i jako żona. W dobie elektroniki najlepszą metodą jest nagrać chrapiącego komórką. To jest argument nie do zbicia. Często chrapiący dopiero jak usłyszy nagranie, zdaje sobie sprawę z problemu. Cieszy mnie też, że chrapanie w powszechnej świadomości zaczyna być w końcu traktowane jak choroba. Dawniej uważało się, że jak ktoś chrapie, to wystarczy, że kupi żonie stopery do uszu.
L.H: Albo poduszkę. Spotkałem panią, która odgrażała się, że weźmie poduchę, przydusi mężowi twarz i będzie trzymała, aż przestanie oddychać (śmiech).

A jakie są sposoby walki z chrapaniem?
L.H.: Mamy w Centrum Medycznym „Gizińscy” bardzo dobry sprzęt do leczenia operacyjnego. W czasie zabiegu wycina się nadmiar tkanki z gardła i przeprowadza koagulację mięśni podniebienia. Zabieg na podniebieniu powoduje wytworzenie mikroblizn, dzięki czemu staje się ono krótsze oraz sztywniejsze i nie wchodzi tak łatwo w wibracje. Efekt zabiegu jest w pełni widoczny po około 3 tygodniach. W bardziej skomplikowanych przypadkach wycinamy migdałki podniebienne, wykonujemy plastykę mięśni gardła środkowego i nasady języka.
K.G.: Można też założyć pacjentowi maskę na nos lub nos i usta, przez którą podaje się ze specjalnego aparatu powietrze pod niedużym ciśnieniem. Ale to rozwiązanie tylko dla tych, którzy z różnych powodów nie chcą bądź nie mogą poddać się operacji. Wiąże się bowiem z dużym dyskomfortem.

A leczenie farmakologiczne? W reklamach pojawiają się czasem różne preparaty...
L.H.: Aerozole do nosa, płukanki do gardła, plasterki na podniebienie – to wszystko według moich obserwacji działa na chrapanie tak samo jak zupa pomidorowa, czyli wcale.
K.G.: Nie spotkałam jeszcze pacjenta, któremu by to pomogło. Ewentualnie plasterki na nos mogą mieć korzystne działanie dla osób, którym zapada się zastawka nosa, ale tych pacjentów jest może 2-3 proc. wśród wszystkich, którzy mają problem.

Wśród pacjentów zmagających się z chrapaniem czasem pojawiają się też dzieci...
K.G.: U dzieci problem dotyczy przeważnie przerostu migdałka trzeciego, który w pozycji poziomej uciska na gardło, co może doprowadzić do bezdechu. Chrapiące dziecko jest dzieckiem niedotlenionym i gorzej się rozwija, ale na szczęście można łatwo rozwiązać ten problem. Usunięcie trzeciego migdałka powoduje, że już następnego dnia oddycha rewelacyjnie.

Przyczyną chrapania może być też chyba zatkany nos? Idzie jesień, o przeziębienia nietrudno, szczególnie u dzieci...
K.G.: Problemy z infekcjami zaczynają się najczęściej w momencie, gdy dzieci idą do przedszkola, gdzie zaczyna się bombardowanie ich zarazkami. Są sposoby na poprawienie tej odporności. Po wyjściu z przedszkola dziecko minimum godzinę powinno spędzić jeszcze na świeżym powietrzu. Układu oddechowego nie jesteśmy w stanie umyć, jak brudnych rąk, ale możemy go za to przewentylować. By wzmocnić odporność, powinniśmy prowadzić zdrowy tryb życia i dbać o siebie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City