Sobota, 25 listopada 2017

Zaczynamy od ducha, nie od ciała

Nie ma sensu podążać za dietetycznymi modami, zmuszać się do próbowania wszystkich nowinek. Warto słuchać siebie i żyć w zgodzie z własnym organizmem - mówią specjalistki dietetyki, Karolina Gruszecka i Aleksandra Chołody

Miasta Kobiet

Tagi: Miasta Kobiet zdrowie dieta zdrowe odżywianie Karolina Gruszecka Aleksandra Chołody

24 lutego 2017, aktualizowano: 24-02-2017

Pamiętamy jeszcze czasy, gdy dietetyka nie była takim modnym tematem...
Aleksandra: My też pamiętamy (śmiech). Jesteśmy z nią związane od jakichś 7 lat, a wcześniej obie, jako nastolatki, uprawiałyśmy sporty - ja grałam w koszykówkę i trenowałam taniec towarzyski, Karolina tańczyła w balecie - więc zdrowy styl życia zawsze był dla nas ważny. Jednak w tamtych czasach nikt raczej nie skupiał się na tym, jak układać sobie dietę. Trener co najwyżej podkreślał, żeby unikać czipsów i pizzy.
Karolina: Nawet jeszcze gdy zaczynałam studiować dietetykę, to wszyscy mnie pytali: „Co to jest za zawód? Co ty będziesz po tym robić, przecież nie znajdziesz pracy!” (śmiech). Później dopiero zaczęło się to zmieniać. Teraz zdrowe odżywanie to temat numer jeden. Wszyscy rozmawiają o dietach - w pracy, w autobusie, podczas spotkań ze znajomymi…


Może przesadzamy w drugą stronę? Co nas tak naprawdę motywuje – wygląd, próżność czy faktycznie chęć bycia zdrowym?
Aleksandra: Dbanie o siebie nie musi być próżnością. To szacunek dla własnego ciała. W ostatnich latach bardzo wzrosła świadomość tego, jak właściwa dieta pomaga przy leczeniu wielu schorzeń i wpływa na nasze samopoczucie. Troska o siebie z pewnością nie jest przesadą.
Karolina: Czasem motywacja jest właściwa, ale w praktyce ciężko nam osiągnąć swój cel. W praktyce psychodietetyka często spotykam się z problemem emocjonalnego podejścia do jedzenia, czyli z regulacją napięcia, emocji i stresu za pomocą żywności. Mechanizmów może być naprawdę wiele. Przykład pierwszy z brzegu: zdarza mi się spotykać kobiety, które podświadomie boją się bliskości i zranienia. Przez to zajadają, a dodatkowe kilogramy stanowią tzw. "płaszcz ochronny", barierę dla drugiej osoby. Zawsze wtedy mogą powiedzieć: „Mną i tak się nikt nie zainteresuje, nikt mnie nie chce, bo jestem gruba”. Jednak sama waga nigdy nie stanowi przyczyny takiej sytuacji. Zatem nie tylko nasza motywacja ma znaczenie.

Dietetykowi wystarczy powiedzieć: „Muszę schudnąć 10 kg”? Czy trzeba się zwierzyć z tego, co naprawdę nas gryzie?
Aleksandra: Dobry dietetyk powinien zacząć pracę z pacjentem od jego ducha, nie ciała. Powinien pytać, bardzo uważnie słuchać i starać się odkryć tę wewnętrzną motywację, bo nie dla każdego będzie to zdrowie. Od tego bardzo wiele zależy. Spotykamy na swojej drodze osoby, które są zdołowane, zmęczone życiem i ostatkiem sił chcą coś zmienić. Na początku zresztą wcale nie wierzą, że to się uda, ale gdy otrzymają odpowiednią pomoc, to stają się zupełnie innymi ludźmi. Jeśli ktoś po miesiącu schudł z 95 do 91 kg, to tego aż tak bardzo nie widać na zewnątrz, jednak w środku zaczyna się już bardzo ważny proces. Prawidłowe odżywanie wpływa na umysł, dodaje energii, wiary w siebie. I to jest niesamowite.
Karolina: Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że nawet małe kroczki pomagają diametralnie zmienić życie. My kobiety, chciałybyśmy zawsze wszystko na 100 procent. Zapominamy o swoich małych sukcesach i przy pierwszej, drobnej "porażce" poddajemy się. Zupełnie niesłusznie! Dlatego my nie namawiamy do rygorystycznych, wymagających diet, ale do zmiany całego stylu życia na zdrowszy. Dla siebie i swojej rodziny! Staramy się jak najczęściej o tym mówić i dzielić się swoją wiedzą nie tylko w gabinecie. Doradzamy, publikujemy, prowadzimy dwie grupy żywieniowe na Facebooku – „Clean eating” i „Clean eating baby”, na których można czerpać inspiracje na zdrowe posiłki. Prowadzimy wykłady, spotykamy się też z seniorami w domach opieki oraz odwiedzamy szkoły i przedszkola, by propagować zdrowe odżywanie od najmłodszych lat. Dietetyka to nasza pasja!

Skoro tak wielu ludzi interesuje się zdrowym stylem życia, to powinno się to również przełożyć na dzieci. Maluchy mają już te prawidłowe nawyki żywieniowe?
Karolina: To zależy, nie można generalizować. Chciałybyśmy, aby tak było. Jednak bardzo wiele zależy od rodziców. To oni są autorytetem dla swoich dzieci. Zatem maluchy zawsze będą wzorować się na tym, co jedzą mama i tata. Czasem problemem jest również brak świadomości dorosłych na temat tego, co jest dobre dla ich dzieci. Jednak nie dziwimy się rodzicom - internet i inne media są obecnie dżunglą informacji, w której ciężko odróżnić prawdziwe informacje na temat prawidłowego żywienia od tych mniej wartościowych.
Aleksandra: Na to składa się wiele czynników – brak czasu, brak świadomości, niekonsekwencja. Sama jestem matką i mam wśród swoich znajomych wiele par posiadających dzieci. Wiem, że nieświadomym rodzicom czasem po prostu łatwiej jest dać dziecku do jedzenia coś gotowego. Jednak „łatwiej” to nie zawsze znaczy „lepiej”. To kwestia wyboru.

Jakie błędy najczęściej popełniamy, przygotowując posiłki dla dzieci?
Karolina: Generalnie dzieci spożywają zdecydowanie zbyt dużo węglowodanów i za mało dobrego tłuszczu, który jest niezbędny dla prawidłowego rozwoju układu nerwowego. Jestem gorącą orędowniczką wprowadzenia do diety dzieci zdrowych tłuszczów, takich jak olej kokosowy, masło klarowane, orzechy, awokado czy tłuste gatunki mięs.
Aleksandra: Oczywiście to wszystko trzeba jeszcze jakoś dziecku sprzedać (śmiech). Na szczęście z wielu takich produktów da się zrobić świetne rzeczy, np. nutellę, do której dodajemy pół dojrzałego banana, awokado, trochę oleju kokosowego, kakao i miód lub ksylitol. Polecamy też wszelkie kolorowe koktajle, których bazę może stanowić mleko kokosowe - jako zamienniki dla soków, w których jest masa niepotrzebnego cukru.
Karolina: W jednym z naszych projektów edukacyjnych „Cukier to nie nagroda” staramy się uświadamiać rodziców, ile ukrytego cukru znajduje się w tym, co uznajemy za zdrowe, np. w płatkach śniadaniowych, batonach musli czy "zdrowych" soczkach… Nasz filmik dostępny jest na Youtube pod nazwą: ‚,Zastanów się dwa razy, zanim kupisz te słodycze swojemu dziecku.’’

Ale przecież dzieci kochają wszystko co słodkie!
Aleksandra: Dzieci doskonale sobie poradzą bez cukru (śmiech). Najczęściej mają jeszcze w sobie taki instynkt, w który warto się wsłuchać. To my, dorośli, zagłuszamy ich naturalne potrzeby – na przykład namawiamy do jedzenia, podtykając co chwilę jakieś przekąski, jabłuszka, chrupki itp, byle tylko maluch coś zjadł. Jak dziecko zgłodnieje, to przyjdzie i powie, a rodzic przekona się wtedy, że jego pociecha wcale nie chce słodyczy, tylko czegoś normalnego.
Karolina: Poza tym zawsze można przemycić coś słodkiego i zdrowego. Ostatnio przygotowywałam chrześniakowi mojego męża domową wersję kakao – na mleku kokosowym z karobem, czyli znacznie rzadziej alergizującym zamiennikiem kakao i z miodem. Do tego świetnie się bawiliśmy przygotowując i mieszając wspólnie zdrowy napój w shakerze. Da się. Musimy tylko być przy tym konsekwentni, również wobec siebie. Nie możemy przecież zamknąć słodyczy w jakimś szklanym pudełku, do którego tylko rodzice mają dostęp. Cała rodzina powinna z tego zrezygnować, a dorośli muszą dawać młodszym przykład.

A jeśli rodzice nie mają czasu na przygotowywanie takich rzeczy?
Aleksandra: Myślę, że każdy rodzic powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest tutaj ważniejsze. Ja uważam, że zdrowie dziecka. Poza tym, na co stracimy więcej czasu – na pokrojenie banana i zmiksowanie kilku produktów czy na chodzenie z dzieckiem do lekarza? Takie dolegliwości, jak kłopoty z wypróżnianiem, wysypki, alergie i częste infekcje to w większości przypadków efekt złego odżywania. Uważam, że w tym temacie nie ma wymówek. To kwestia priorytetów.
Karolina: Wiele osób myśli, że zdrowa dieta będzie czasochłonna, ale wcale nie musi tak być. I dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych. Nie trzeba sztywno trzymać się jakichś wytycznych i biegać pół dnia po mieście w poszukiwaniu cukinii na kolejny dzień, bo tak jest w rozpisce od dietetyka. Wszystkie zalecenia muszą być dopasowane do konkretnej osoby, jej stylu życia, możliwości itp. Dietetyk powinien nauczyć swojego pacjenta, jak odnaleźć się w każdej sytuacji, nie tylko z ułożoną przez kogoś listą posiłków. Dlatego skupiamy się na tych codziennych nawykach i namawiamy, by wsłuchiwać się w organizm, który jest najlepszym doradcą.

Nawet wtedy, gdy w środku nocy podpowiada nam, żeby zjeść czekoladę?
Karolina: Na początku to nie jest łatwe, bo trzeba jeszcze oczyścić się z wielu substancji, które zagłuszają nasze potrzeby. Przykładowo – jesteśmy przepracowani, niewyspani, trwa to dzień, dwa, trzy. Pijemy kawę, żeby się pobudzić, jemy słodycze, łykamy tabletki od bólu głowy itp. Nie dbamy o swoją higienę życia i to jest pierwsza rzecz do uporządkowania. Potem będzie już zdecydowanie z górki, a i czekolada nie będzie za nami chodzić po nocach (śmiech).
Aleksandra: Przy tym szalonym tempie współczesnego świata pomóc nam może joga, pilates, medytacja – wszystko, co sprawi, że się wyciszymy. To również bardzo ważny element zdrowego życia. Same jesteśmy na to najlepszym przykładem. Mimo bardzo napiętych grafików i obowiązków, znajdujemy równowagę.

Z jakimi mitami żywieniowymi się jeszcze spotykacie?
Karolina: Niestety ciągle wielu dietetyków powtarza, że powinniśmy jeść często, ale małymi porcjami. Trafia do nas wiele kobiet, które odchudzają się w ten sposób i nie widzą efektów. Nic dziwnego. Gdy dostarczamy sobie mało jedzenia co trzy godziny – i najczęściej są to węglowodany, czyli najłatwiej przyswajalne źródło energii – to nasz organizm nie korzysta z zapasów tkanki tłuszczowej. Namawiamy więc, by wydłużać czas między posiłkami. Same spożywamy po 3, 4 większe porcje dziennie.
Aleksandra: Powszechny jest też mit, że zdrowe jedzenie musi być drogie. Mówi się np. o właściwościach zdrowotnych nasion chia czy jagód goji, ale to dość kosztowne urozmaicenie naszej diety. Nie musimy sięgać po takie egzotyczne składniki. W naszym klasycznym jadłospisie znajdziemy bardzo wiele tzw. superfoods; są nimi na przykład produkty kiszone - nie kwaszone, siemię lniane czy wątróbka.
Karolina: Tak naprawdę, to tych mitów jest mnóstwo. Powtarza się je w prasie, w internecie i łatwo można się w tym wszystkim pogubić. Dlatego przede wszystkim chcemy podkreślić, że nie ma sensu podążać za dietetycznymi modami, zmuszać się do próbowania wszystkich nowinek. Warto słuchać siebie i żyć w zgodzie z własnym organizmem.

http://m.7dni.pl/2017/02/orig/9ecfe-359438.jpg

*mgr Karolina Gruszecka, dietetyczka, psychodietetyczka, szkoleniowiec i *mgr Aleksandra Chołody, dietetyczka, dietocoach, szkoleniowiec są właścicielkami ELITE Bydgoszcz – Centrum Dietetyki, Coachingu i Treningu Indywidualnego.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City