Sobota, 25 listopada 2017

Monika Pstrąg i Olaf Stanke pokazują jak szyć w pracowni U Krawców

Fot.: Tomasz Czachorowski

U Krawców: Uszyj, co nierealne

U Krawców można nauczyć się szyć, rozróżniać rodzaje materiałów, zgłębić tajniki ich farbowania, a nawet wypożyczyć maszynę na godziny. Brzmi świetnie, tylko że ja naprawdę nie potrafię!

Dominika Kucharska

Tagi: U Krawców Dominika Kucharska Stanke Olaf Stanke Monika Pstrag

27 marca 2017, aktualizowano: 27-03-2017

Gdy przyglądasz się zasobom swojej szafy i stwierdzasz, że przydałaby ci się nowa spódnica czy bluzka, to z automatu myślisz „zakupy”? A potem odwiedzasz sklep za sklepem i nawet jeśli nie ma tam ubrania o wymarzonym kroju czy kolorze, to koniec końców i tak coś kupujesz, bo widocznie wymarzyłaś sobie rzecz nierealną?


Moje odpowiedzi na te pytania brzmiały „tak”. Celowo użyłam czasu przeszłego, bo parę dni temu poznałam Monikę Pstrąg i Olafa Stanke, którzy odpowiadają: „Skoro nie znalazłaś w sklepie, to siadaj do maszyny i szyj!”.

Oswoić potwora

Niby oczywiste, ale sęk w tym, że przy maszynie do szycia nie siedziałam nigdy. Z dzieciństwa pamiętam tę ogromną i ciężką, którą w szafie w przedpokoju trzymała moja mama. Z jej wyciągnięciem było zawsze dużo zachodu, a do tego w pamięci utkwiła mi scena z pewnego filmu - chłopiec siedzący przy maszynie przekłuwa sobie igłą palec na wylot. To wystarczyło, aby potwór z szafy nie pociągał mnie ani trochę. Doświadczenia z szyciem ograniczyłam więc do ręcznego mocowania urwanych guzików i cerowania skarpetek.

Wróćmy jednak do wspomnianej dwójki, która postanowiła moje złe wspomnienia zastąpić czymś miłym. U Krawców - tak nazywa się miejsce, które stworzyli w samym centrum Bydgoszczy i do którego zapraszają wszystkich, chcących spędzić czas inaczej niż zwykle. Można tam nauczyć się szyć, rozróżniać rodzaje materiałów, zgłębić tajniki ich farbowania, a nawet wypożyczyć maszynę na godziny, jeśli nie chcecie od razu kupować własnej.

Brzmi świetnie, tylko że ja naprawdę nie potrafię! - Wszystkiego cię nauczymy i dziś sama uszyjesz torbę - usłyszałam. Czemu nie? - pomyślałam. Na maszynie szyła moja mama, spróbuję i ja.

http://m.7dni.pl/2017/03/orig/39018-359463.jpg

Od pierwszego spojrzenia

- „Muszę was poznać. Na pewno się dogadacie” - stwierdziła nasza wspólna znajoma i, jak się szybko okazało, miała nosa. Dogadaliśmy się od pierwszego spojrzenia - wspominają z uśmiechem Monika i Olaf. Zaprzyjaźnili się i postanowili rozwijać swoje talenty w duecie.

Monika to marketingowa głowa tego przedsięwzięcia. Na co dzień zajmuje się organizacją przeróżnych eventów - od pokazów, przez koncerty, na wieczorach ze stand-upem kończąc. Sama dopiero uczy się szyć. Z kolei Olaf to krawiec z krwi i kości. - Gdy rodzice usłyszeli, że chcę iść do odzieżówki, nie mieli zadowolonych min. Przekonali mnie, abym wybrał liceum, ale po maturze wciąż ciągnęło mnie do szycia. Dziś uczę się krawiectwa w Centrum Kształcenia przy ulicy Słonecznej i w Międzynarodowej Szkole Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie.

Gwiazdy i szampan

Wspólnie założyli markę odzieżową Stanke. Po ich ubrania sięgają takie gwiazdy, jak Edyta Górniak czy Piotr Stramowski. Organizowali też pokazy mody, targi, szyli dla Teatru Polskiego w Bydgoszczy, włączali się w szereg wydarzeń i festiwali. A jak narodził się pomysł na U Krawców?
- Wielokrotnie byliśmy proszeni o porady z szycia, wskazówki, miniwarsztaty. Zdarzało się to coraz częściej - Wspominają. Dlaczego więc nie stworzyć miejsca, w którym można to organizować regularnie? - pomyśleli i przeszli do działania.

Na razie ich warsztaty przeżywają boom. - Nie baliście się, że ten pomysł nie wypali? - dopytuję. - Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana - odpowiadają błyskawicznie.

Ach, ta wolność

Wróćmy jednak do mojego krawieckiego pierwszego razu. Z miarą zawieszoną na szyi przeszłam do początkowego punktu programu - wyboru tkaniny na moją przyszłą torbę. Stanęłam przed kilkudziesięcioma belami przepięknych materiałów i poczułam się jak w sklepie ze słodyczami. Decyzja nie była prosta, bo zarówno do słodyczy, jak i ładnych tkanin mam słabość. Na dumanie w nieskończoność nie było jednak czasu, bo wiedziałam, że to najłatwiejszy punkt lekcji.

Po chwili rozmyślań postawiłam na szarość zestawioną z moro (gorący trend sezonu!). To, jak połączę materiały, zależało wyłącznie ode mnie i w tej wolności było najwięcej frajdy. Poczułam, co mnie omija, gdy sięgam po gotowce, a to dopiero początek…

Następnie przyszła pora na przyspieszony kurs oswajania z maszynami. U Krawców mamy do czynienia z tzw. przemysłówkami, czyli sprzętem w pełni profesjonalnym. Takich samych używali choćby uczestnicy programu „Project Runway”. Olaf po kolei wyjaśniał, co do czego służy. Dwie prowadnice, dwie szpule nici, brzuszek między talerzyki, żeby nitka mogła swobodnie przez nie biec, szpulka w bębenku, kołem zamachowym do siebie i wyciągamy nitkę, opuszczamy stopkę…

Potem przechodzimy do overlocka. Od razu słyszę, że z tą maszyną trzeba się obchodzić delikatniej. Osoby, które z szyciem miały już coś wspólnego, mogą zacząć się śmiać, bo przyznaję, że dla mnie była to czarna magia. Słuchałam w skupieniu i coraz bardziej przygniatała mnie mnogość elementów maszyny i rzeczy, o których trzeba pamiętać, szyjąc. No, ale skoro powiedziało się A, to trzeba powiedzieć i B.

http://m.7dni.pl/2017/03/orig/a45c6-359466.jpg

No to kroimy

Pada hasło: „Możemy kroić torbę”. Stajemy przy ogromnym stole, na którym ta operacja się odbędzie. Zanim ostrza pójdą w ruch, odrobina odmierzania. Linie cięcia rysuję mydełkiem krawieckim. Monika wręcza mi nożyce. Całe szczęście, moje zadanie polega na wycięciu trzech prostokątów, więc daję radę, a na dodatek Olaf pociesza mnie, że w trakcie szycia nierówności zostaną zniwelowane. Kawałki materiałów, które za chwilę będę ze sobą zszywać, na razie spinam szpilkami.

Podziwiam anielską cierpliwość moich nauczycieli, bo to, co zajmuje mi kwadrans, im pewnie zajęłoby 2 minuty. - Chcemy uczyć i zdajemy sobie sprawę, że osoby, które dopiero próbują, potrzebują więcej czasu. Zdarza się, że warsztaty przedłużają się o godzinę, ale bywa i tak, że kończymy szybciej - mówi Olaf. - Dużo zależy też od kreatywności uczestników. Niektóre panie mają bardzo oryginalne pomysły, a jako że chcemy rozwijać kreatywność, a nie ją blokować, to kombinujemy tak długo, aż uzyskamy pożądany efekt - dodaje Monika. - Kreatywność niektórych osób jest imponująca. Dla mnie, jako projektanta, to zawsze świetna lekcja, która pokazuje mi, czego w ubraniach i dodatkach poszukują kobiety - przyznaje Olaf.

Ciężka stopa

Na warsztaty decydują się młode mamy, urzędniczki, kobiety pracujące w przeróżnych branżach, grupy koleżanek, które zamiast wyjścia do kina, kawiarni czy na zakupy, chcą nauczyć się czegoś nowego. Bywa więc gwarno i bardzo wesoło. - Dotychczas nie odważył się przyjść jeszcze żaden mężczyzna. Czekamy na pierwszych, którzy przetrą szlaki - mówi Monika.

Było już rysowanie, wycinanki, szpileczki. przyszedł więc i moment szycia. Siadam przy maszynie. Nerwy (żeby tylko niczego nie zepsuć) mieszają się z ciekawością. Olaf cały czas stoi obok i czuwa, a to dodaje otuchy. Najpierw muszę wyczuć maszynę. Jeden pedał podnosi stopkę, drugi wprowadza w ruch igłę z nitką. Co prawda nie jestem kierowcą, ale zawsze uważałam się za osobę, która nie będzie miała ciężkiej stopy. Myliłam się. Dobrze, że na pierwszy ogień poszły próbki materiału, a nie te, które będą tworzyć moją przyszłą torbę. Po kilku próbach wpadam w rytm i stwierdzam, że całe to szycie jest całkiem relaksujące. Mały stres wraca, gdy próbki idą w kąt, a pod stopką ląduje wybrana przeze mnie tkanina w moro.

Skąd masz torbę?

Jak mi poszło? Usłyszałam, że naprawdę nieźle. Było kilka wtop, mylenia pedałów i problemów z cofaniem (tak, tak - szyjąc na maszynie, też trzeba cofać). Było też dużo śmiechu i odkrywania z każdym kolejnym szwem, jak fantastycznie jest robić coś nowego. Łatwo o tym zapomnieć w codziennej rutynie. Jeszcze zanim moje krawieckie dzieło potraktowałam wytwornicą pary, która zlikwidowała wszystkie zagniecenia, wiedziałam już, że efekt będzie świetny.

Czy samodzielne uszycie ubrania lub torby jest trudniejsze od pójścia do sklepu i kupienia gotowej rzeczy? Jasne, że tak! Ale takiej dumy, jaką czułam idąc Starym Rynkiem z torbą mojego autorstwa, nie czułam po żadnych zakupach (nawet po owocnym polowaniu na wyprzedażach). Dochodzi do tego jeszcze bezcenna satysfakcja, gdy na pytanie: „Skąd masz taką świetną torbę?”, odpowiadam: „Uszyłam sobie”.

http://m.7dni.pl/2017/03/orig/463e8-359465.jpg

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City