Wtorek, 24 października 2017

Dlaczego warto być fair? - rozmowa z dr Martą Karwacką

W pracy jesteśmy rozliczani z efektów, ale nikt nas już nie pyta, jak te cele zostały osiągnięte. Mogą być po trupach. Moim zdaniem stąd biorą się sfrustrowani, wypaleni zawodowo pracownicy.

rozmawia Paulina Błaszkiewicz, zdjęcia Soporowska Photography

Czym Ty się właściwie zajmujesz? Pytam, bo wiele osób nie wie, co to jest społeczna odpowiedzialność biznesu.
Tak? A ja myślałam, że to już oklepany slogan. Zaczęłam się tym zajmować w 2003 roku. Studiowałam zarządzanie oraz socjologię i przez cały czas szukałam złotego środka. wiedziałam, że kręci mnie jedno i drugie, intuicyjnie czułam, że połączenie tych dwóch dyscyplin może mieć sens. Kiedy miałam pisać pracę magisterską, to na ulicach zaczęły się pojawiać jakieś dziwaczne twory - niby-billboardy, kojarzące się z marketingiem, ale mówiące o problemach społecznych, czyli reklamy społeczne. I o tym napisałam jedną pracę magisterską. Z kolei druga dotyczyła technik marketingowych w polityce społecznej. Później pojawił się PR społeczny - studia podyplomowe w Krakowie, gdzie dowiedziałam się, że na Zachodzie jest coś takiego jak społeczna odpowiedzialność biznesu, i od razu wiedziałam, że to jest to. Gdy zaczęłam poważnie myśleć o doktoracie na temat współpracy biznesu z NGO’s, na uczelni wiele osób traktowało to jeszcze z przymrużeniem oka.


Dużo czasu zajęło Ci przekonanie ich, że to ma sens?
Tak, ale dziś myślę, że może i dobrze, bo musiałam znaleźć solidne argumenty, a po obronie moja praca wygrała ogólnopolski konkurs Verba Veritatis. Cieszę się, że się nie poddałam, bo teraz w biznesie bardzo dużo mówi się o CSR (corporate social responsibility - przyp. red.). A ja obecnie robię różne rzeczy. Uczę na uczelniach, m.in. na WSP I. Korczaka w Warszawie, WSB w Toruniu i na Akademii Leona Koźminskiego w Warszawie. Pracuję też jako doradca z firmami. Właśnie realizuję duży CSR-owy projekt dla jednej korporacji. Poza tym robię badania i piszę bloga. Moje działania integruje to, w co wierzę.

Czyli?
Czyli to, że funkcjonowanie w oparciu o pewne wartości w pracy, szkole czy sferze prywatnej jest bardzo ważne - dla biznesu, społeczeństwa i nas samych. A jeśli chodzi o ten pusty slogan, od którego zaczęłyśmy, to myślałam, że to określenie już się wytarło. Był taki moment w Polsce, kiedy agencje marketingowe i PR zaczęły oferować na rynku realizację „projektów społecznych”, uznając, że wystarczy zorganizować akcję charytatywną, by firma była odpowiedzialna.

A nie wystarczy?
Oczywiście to jest ważne i bardzo cenne, gdy firmy dzielą się zyskiem z potrzebującymi, ale w społecznej odpowiedzialności biznesu chodzi raczej o odpowiedzialne generowanie zysku. O to, by być uczciwym albo zwyczajnie w porządku - w relacjach z pracownikami, konsumentami, partnerami biznesowymi itp. Mówiąc brutalnie, ale zupełnie szczerze - to się zwyczajnie opłaca. W prywatnym życiu nie warto być nie fair wobec innych, bo ci inni w niczym nas nigdy nie wesprą, i tak samo w jest w biznesie. To oczywiście wymaga lat pracy, ponieważ mówimy o wprowadzeniu dużych zmian w organizacjach.

W Polsce nie wszyscy są fair?
Nie, ale na szczęście zaczynają już to rozumieć duże korporacje, które przez wiele lat traktowały CSR instrumentalnie, a dziś tworzą strategie. Jest też wiele mniejszych firm, które funkcjonują w taki sposób, ale tego nie nazywają. Natomiast samo myślenie o społecznej odpowiedzialności nie funkcjonuje za dobrze. Na przykład pomysł wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. Fajnie się mówi o wartościach i szacunku wobec innych, ale jak sami mamy zrezygnować z zakupów w niedzielę, to już nas to denerwuje. Nie myślimy o kimś, patrzymy tylko z własnej perspektywy. Ja w swojej pracy cały czas próbuję pokazać, że jednak warto myśleć o innych.

Dlaczego u nas to podejście nie jest powszechne? Gdzie tkwi problem - może w zderzeniu z rzeczywistością? Teoria jest zwykle prostsza od praktyki.
Moim zdaniem w systemie, sposobie wychowania, edukacji. Rodzice od dziecka wpajają nam pewne wartości, którymi mamy się kierować. Potem dorastamy, idziemy do szkoły, na uczelnię, do firm, do jakiejkolwiek pracy i okazuje się, że tu liczy się rywalizacja. Jesteśmy rozliczani z efektów, a nikt nas już nie pyta, jak te cele zostały osiągnięte - po trupach czy jednak fair? Często o szacunku i zwyczajnie ludzkim traktowaniu też nie ma co mówić. Moim zdaniem stąd biorą się sfrustrowani, wypaleni zawodowo pracownicy. Od roku pracuję z nauczycielami, którzy mówią wprost o wypaleniu zawodowym już po kilku latach pracy. I nie dlatego, że im się nie chce, ale dlatego, że system dusi ich energię i pasję. Dzieje się tak, bo wchodząc do pracy musimy zostawić swoje wartości za drzwiami. Jeśli czujesz się źle, jesteś zestresowana czy zaszczuta w pracy, to wydziela się kortyzol - hormon stresu - który blokuje te części mózgu odpowiedzialne np. za kreatywność, analityczne myślenie. Spada więc nasza wydajność. Atmosfera w pracy jest bardzo ważna, bo jak nie czujesz się fajnie w zespole i nie ufasz ludziom, to też nie podzielisz się swoimi pomysłami. Wszyscy tracą. Korporacje mają wiele fajnych cech i można się w nich bardzo dobrze rozwinąć, ale warto wiedzieć, w jaki sposób są one zarządzane.

Ludzie zaczynają się przeciwko temu buntować?
Ten bunt dotyczy zwłaszcza młodych ludzi, tych wchodzących na rynek pracy. Oni nie chcą brać przykładu ze swoich rodziców, którzy pracowali od rana do nocy, nierzadko kosztem życia prywatnego i paradoksalnie nie mieli z tego kokosów. Millenialsi chcą mieć jeszcze czas na hobby, na spotkania ze znajomymi, na życie. W dużych miastach agencje reklamowe mają dziś problem z rekrutacją, bo młodzi mówią: „Niespecjalnie interesuje nas praca na rzecz manipulowania ludźmi, by sprzedać im ciastka czy pastę do zębów. Jeżeli nie zapewnicie mi dobrej atmosfery, to ja swoją kreatywność spożytkuję inaczej”. W społecznej odpowiedzialności biznesu nie tyle chodzi o balans pomiędzy pracą a życiem prywatnym, ale o to, by integrować te dwie rzeczy, mieć te same wartości na polu zawodowym i prywatnym.

http://m.7dni.pl/2017/07/orig/a7ceb-359556.jpg

To spora zmiana…
Tak. W moim pokoleniu, gdy ktoś dostawał propozycję pracy w korporacji albo w renomowanej agencji reklamowej, to czuł się jakby chwycił pana Boga za nogi. Nikt nie myślał o tym, czy będzie to praca w zgodzie ze sobą. Prowadzę taki przedmiot „zarządzanie karierą”. Wiesz, co najpierw z tym hasłem kojarzy się studentom?

Pieniądze?
Tak, pieniądze i stanowiska. Jeśli idziemy do pracy - nieważne, czy do dużej, małej firmy, czy urzędu - to godzimy się na wiele rzeczy, by tę „karierę” robić. Jednak młodzi ludzie są najlepszym dowodem na to, że dziś jesteśmy w stanie wiele budować na uczciwości i szacunku do innych. Zobacz, ile jest teraz świadomych osób - czytamy etykiety, wszystko dokładnie sprawdzamy, szukamy informacji w internecie. Starsze pokolenia tego nie robiły, bo były zachłyśnięte konsumpcjonizmem, co z oczywistych względów jest zrozumiałe. Żyły hasłem: „kupujmy, kupujmy”. My już jesteśmy zmęczeni tym kupowaniem.

Powiedziałaś, że korporacje mają wiele fajnych cech, ale warto wiedzieć, w jaki sposób są one zarządzane. Skąd możemy brać przykład?
Jakiś czas temu robiłam wywiad z prezesem banków Ikano, który mówił, czym kierują się skandynawskie firmy, choćby np. znana i lubiana u nas Ikea. Myśli się w nich długofalowo, zatem ważny jest rozwój w oparciu o wartości. W idei społecznej odpowiedzialności biznesu chodzi właśnie o długofalowy rozwój, szacunek wobec innych i środowiska. Z kolei kultura amerykańska ma system patrzenia krótkofalowego - ma być szybko, dużo i tanio. To się jednak sprawdza też krótkofalowo, bo ujawnienie nieetycznych praktyk skutkuje nie tylko utratą reputacji, ale i spadkiem cen akcji, jak stało się w przypadku niektórych marek odzieżowych. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będą pojawiały się firmy, które zrozumieją, że warto być fair.

http://m.7dni.pl/2017/07/orig/409da-359551.jpg

Myślisz, że to możliwe?
Tak, znam firmę, która funkcjonuje w taki sposób. Zatrudnia od 7 do 10 programistów. Ze względu na wczesny rozwój pracownicy nie zarabiają tyle, ile mogliby na rynku. Dostają zresztą propozycje od dużych firm, ale mówią: „nie interesuje nas wyścig szczurów”. Wszyscy tam sobie ufają, zespół jest oparty na relacjach. Szef to nie szef, tylko lider, który zamiast mówić, co inni mają robić, słucha współpracowników. Jeżeli ktoś ma chore dziecko, może nie przyjść do pracy. Ktoś potrzebuje oddechu? OK, może jechać z rodziną i pracować z drugiego końca świata. Praca z klientami też opiera się na relacjach. Pracownicy często czują, że to ma sens. Dlaczego bardzo popularny jest wolontariat pracowniczy, po który firmy sięgają, trochę zamieniając formułę spotkań integracyjnych? Bo zamiast jechać na paintballa do lasu, ludzie wolą jechać np. do domu dziecka i pomalować płot. Potrzebujemy sensu, także w pracy.

Prowadzisz blog „How to Wear Fair?”, w którym dużo miejsca poświęcasz modzie. Jestem ciekawa, czy często bywasz w galeriach handlowych?
Rzadko, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że w ogóle nie bywam. Rok temu w sylwestra postanowiłam, że będę mniej kupować, i to się udało. Kupiłam jedne buty.

Od kogo?
Od świetnych dziewczyn. To dla mnie ważne, by decyzjami zakupowymi wspierać kogoś, kto zakłada swój biznes w Polsce. Poza tym chętnie korzystam z usług krawieckich. Płynę w stronę mody, mojej pasji z dzieciństwa. Chciałam być kostiumografem. Lubię wyciągać na światło dzienne rzemieślników, którzy myślą w taki sposób, jak ja.

Całe życie idziesz pod prąd. Dobrze się czujesz w niszy?
Nie tyle pod prąd, bardziej słucham swojej intuicji. A że wiele razy mnie nie zawiodła, to z każdym rokiem mam więcej odwagi, by ufać jej bardziej. To fajne doświadczenie. Namawiam wszystkich, by zawodowo zajmowali się tym, co czują. Zwłaszcza kobiety, bo one często mają mniej odwagi i społecznego przyzwolenia. Na szczęście, są też coraz bardziej aktywne i zbuntowane. Obie dobrze wiemy, ile walk trzeba stoczyć ze sobą, by pomyśleć: „dam radę”. Myślę, że nie fair jest zostawiać kobiety na bocznym torze, tylko dlatego, że są kobietami. Ale trzeba powiedzieć, że często same wycofujemy się z wielu rzeczy, bo nie wierzymy, że możemy konkurować z mężczyznami. Ostatnio widziałam badanie, które pokazywało, że nawet 6-letnie dzieci uważają, że jeśli ktoś jest mądry, to jest chłopcem. To temat rzeka, ale kończąc wątek dodam tylko, że według mnie mężczyźni też nie mają łatwo w innych sferach. Na nich również zakładamy społeczne kajdany i określamy, jak i co powinni.

Moja znajoma prowadzi cykl spotkań dla przedsiębiorczych kobiet. Kiedy powiedziałam o nich jednemu z moich kolegów, usłyszałam, że „one są jak takie kółko różańcowe i to całe gadanie jest bez sensu”. Mężczyźni nie muszą opowiadać o tym, jak prowadzić własny biznes.
Tak, faceci nie lubią mówić: „próbowałem, ale mi nie wyszło”, a kobiety tego potrzebują i jest to cenne. Na zajęciach otwarcie mówię o swoich porażkach. Ludzie - by mieć motywację - potrzebują kontaktu z prawdziwym człowiekiem, a nie z kimś, kto twierdzi, że ze wszystkim doskonale sobie radzi. Często trudno nam powiedzieć: „OK, świat się nie zawali, jak dziś nie ugotuję”. Przecież nie działamy jak wielofunkcyjne roboty. Warto zacząć odpuszczać, bo można zwariować. I jest naprawdę wielu facetów, którzy to rozumieją.

A jak Twoja rodzina radzi sobie z tym, że ma w domu kobietę, która jest świadomą konsumentką i zanim zdecyduje się coś kupić, to dziesięć razy to sprawdzi?
(śmiech) Chyba dobrze. Mój mąż jest socjologiem, zajmuje się polityką społeczną, więc jest nam po drodze. Jeśli dla dwóch osób te same wartości są ważne, to jest OK. Nasz starszy syn rok temu dostał medal „najbardziej empatyczne dziecko w klasie”, co bardzo nas ucieszyło. Wiesz, wydaje mi się, że jeśli będziemy uczyć dzieci innego nastawiania, współpracy, rozmowy o emocjach i szacunku, to będzie dobrze.

Będzie fair?
Tak.


*Dr Marta Karwacka



socjolożka biznesu, autorka książki „Siła współpracy. Relacje przedsiębiorstw z organizacjami pozarządowymi w kontekście społecznej odpowiedzialności biznesu”, właścicielka firmy SENSA Sustainable Thinking; prowadzi blog How To Wear Fair?; prywatnie żona, mama dwóch synów.

http://m.7dni.pl/2017/07/orig/144ce-359554.jpg

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City