Wtorek, 24 października 2017

Sprawa jest rozwojowa - rozmowa z Justyną Ratajczak, dyrektorką zarządzającą w Starówka Office

W przypadku osób, które dawno nie zmieniały pracy, najtrudniejsze jest pokonanie lęku przed kompromitacją. Nieraz wystarczy jedno szkolenie, aby uświadomiły sobie, że nadal mogą się nauczyć czegoś nowego. To bardzo podnosi pewność siebie i motywuje do działania.

rozmawia Dominika Kucharska

Tagi: justyna ratajczaj rozwój praca kursy rynek pracy dominika kucharska miasta kobiet

3 października 2017, aktualizowano: 03-10-2017

Powiedziałaś, że nie przepadasz za hasłem „rozwój osobisty”.
Działa ono na mnie trochę jak płachta na byka. W worku z napisem „rozwój osobisty” znajdziemy wszystko - od różnej maści coachingu, przez szkolenia, kursy, studia, na poszukiwaniu własnego „ja” kończąc. To hasło jest bardzo popularne, ale dla każdego może oznaczać coś innego. Zaliczam się do osób, dla których sformułowanie „rozwój osobisty” ma dziś wydźwięk pejoratywny.


Skąd ta negatywna łatka?
Postarali się o to chociażby coachowie, których wyrosło jak grzybów po deszczu. Tym hasłem promują różne usługi, niekoniecznie wiarygodne, merytoryczne i konkretne.

Skupmy się więc na rozwoju w bardzo konkretnym ujęciu. Czy bez zdobywania nowych umiejętności odnajdziemy się na współczesnym rynku pracy?
Są pewne zajęcia, które nie wymagają od wykonujących je osób rozwoju, ale z reguły też nie wiążą się one z dobrymi zarobkami. Natomiast, jeśli chcemy być konkurencyjni na rynku pracy, to ciągła nauka, poszerzanie horyzontów i rozwijanie nowych umiejętności są niezbędne.

O jaką umiejętność warto więc poszerzyć swoje CV?
Topem wśród kwalifikacji pożądanych przez pracodawców są dziś zdolności komunikacyjne. Może się to wydać zaskakujące, ale jest z tym duży problem. Rynek potrzebuje ludzi, którzy potrafią robić dobre prezentacje, nie mają obaw przed publicznym wystąpieniem, wiedzą, jak przekazać swój pomysł, wiedzę. Gdy umiejętności komunikacyjne są wysokie, to często inne braki w CV schodzą na dalszy plan. Wiem to z własnego doświadczenia oraz z rozmów z innymi pracodawcami. Chętniej zatrudnia się kogoś zdeterminowanego, otwartego i umiejącego przekazywać informacje niż osobę z odrobinę lepszym CV, ale mającą kłopoty z komunikacją. Zresztą kurs z komunikacji przyda się wszystkim - zarówno poszukującym pracy, jak i menedżerom czy prezesom.

Kurs z komunikacji na dobry początek, a potem?
Warto popracować nad rozwojem kompetencji marketingowych i poszerzyć wiedzę z zakresu reklamy. Trzeba wiedzieć, jak budować wizerunek, jak wyjść do klienta ze swoim pomysłem czy innowacją, czym go zainteresować i jak to sprzedać. To szczególnie ważne, gdy ma się własną firmę albo planuje się pójść na swoje. W Kalifornii, gdy ktoś budzi się z pomysłem, wybiega na ulicę i o tym opowiada, aby spotkać potencjalnego klienta i poznać jego upodobania. U nas wciąż pokutuje przekonanie, że pomysły trzeba trzymać w tajemnicy, bo ktoś je nam ukradnie. Koniec końców to, co miało być hitem, okazuje się klapą, pomysłodawca traci pieniądze i czas. Dlaczego? Bo myślał, że wie najlepiej, że jego produkt jest idealny, i nikogo nie pytał o zdanie. Trzeba więc wychodzić do ludzi, testować, ulepszać, ale trzeba też wiedzieć, jak to robić skutecznie. To podstawa, aby osiągnąć sukces w biznesie.

A co doradziłabyś osobie, która nie marzy o własnym biznesie, a jednocześnie nie chce stać w miejscu?
Wszystko zależy od tego, co już potrafi. Powiedzmy, że umie obsługiwać komputer, zna Office i dogada się po angielsku. Poradziłabym jej pójście w stronę techniczną, rozwijanie umiejętności informatycznych czy sieciowych. Mnie od dłuższego czasu po głowie chodzi myśl, aby nauczyć się programowania w Javie. To bardzo pożądana umiejętność. Wystarczy przejrzeć oferty pracy, aby się o tym przekonać. Widziałam w sieci kursy, które kosztują około 8 tysięcy, ale zarobki osób z tą umiejętnością dochodzą do kilkunastu tysięcy miesięcznie. I ja, mimo że mam zawód, doświadczenie i zatrudnienie, to chciałabym doskonalić się w tym kierunku.

W IT sporo się zmienia, ale to wciąż branża zdominowana przez mężczyzn, więc obawiam się, że część kobiet nawet nie podejmie rękawicy…
Płeć w tej kwestii nie ma żadnego znaczenia. Faktycznie programistami z reguły są mężczyźni, ale to nie powinno odstraszać kobiet, a wręcz przeciwnie - stanowić interesującą niszę. Ostatnio spotkałam mężczyznę kosmetologa. Niby specjalizacja kobieca, a on robi furorę, bo jest w tym dobry. Do tego trzeba dążyć. A wracając do poprzedniego pytania - wiele korzyści zawodowych może przynieść też szkolenie z social mediów i marketingu w Internecie. Większość z nas funkcjonuje w sieci, więc, po pierwsze, dobrze jest wiedzieć, jak działa reklama internetowa, być świadomym tych mechanizmów. Po drugie, takie kompetencje przydadzą się właściwie w każdej branży. Dziś w cenie jest również umiejętność tworzenia baz danych. To może wydawać się trudne, natomiast 2-3 kursy wystarczą, aby zrozumieć, o co w tym chodzi.

I wiek nie będzie grał roli?
Jeśli ktoś chce się czegoś nauczyć, to wiek nie ma znaczenia. Oczywiście, że tematy związane na przykład z Internetem będą łatwiejsze dla młodych, ale zdeterminowana osoba po pięćdziesiątce też to pojmie. Dla osób w tym wieku idealne mogą okazać się także szkolenia z umiejętności komputerowych, na przykład z tworzenia drobnych grafik, obsługi pakietu Adobe. To, w połączeniu z bogatym doświadczeniem, umocni ich pozycję w miejscu, w którym pracują, i generalnie na rynku pracy. Zawsze polecam także, aby do perfekcji opanować narzędzia i programy, które wykorzystuje się w pracy. Przykładowo, jeśli ktoś używa codziennie Exela, niech pójdzie na kurs, na którym pozna wszystkie możliwości tego programu. Dzięki temu stanie się specjalistą z danego obszaru.

Ktoś pracujący od kilkunastu lat w tym samym miejscu powie: „Tylko po co, skoro szef i tak tego nie zauważy”…
A co nam szkodzi po kursie pójść do szefa i zapytać o podwyżkę? Nawet jeśli się nie zgodzi, to będzie wiedział, że jego pracownik nie stoi w miejscu, rozwija się. W przypadku osób, które dawno nie zmieniały pracy, najtrudniejsze jest przełamanie się, pokonanie lęku przed kompromitacją. Nieraz wystarczy jedno szkolenie czy kurs, aby uświadomiły sobie, że nadal mogą się nauczyć czegoś nowego. To bardzo podnosi pewność siebie i motywuje do działania.

Znajomość języków obcych nadal jest mocnym punktem w CV?
Akurat to nigdy nie wyjdzie „z mody”. Angielski to podstawa podstaw, więc jeśli z tym jest problem, to pomysł na kurs mamy już gotowy. Ci, dla których angielski nie stanowi problemu, powinni otworzyć się na języki wschodnie - rosyjski i ukraiński. Pod względem biznesowym to kraje z ogromnym potencjałem. Poza tym oczywiście dobrze jest znać niemiecki i francuski oraz języki skandynawskie.

Przybywa osób prowadzących własną działalność. Czy w ich przypadku dobrym pomysłem jest szkolenie z księgowości?
Moim zdaniem na taki kurs po prostu szkoda czasu. Kwoty wydawane na zewnętrzną księgowość są niewielkie. Nie ma sensu zaprzątać sobie jeszcze tym głowy. Jasne, że prowadząc działalność trzeba znać podstawy i wiedzieć co nieco o podatkach i fakturach, ale to ogarniemy w dwa dni. A skoro temat zszedł na pieniądze, to dodam, że szkolenie z zarządzania finansami czy wszelakiego rodzaju kursy z analityki polecałabym jak najbardziej.

Wciąż mówimy o propozycjach dla ludzi już funkcjonujących na rynku pracy. A co z tymi świeżo po studiach, którzy mają dyplom, ale nie wiedzą, co chcieliby robić w życiu?
Jeśli po studiach nie wiedzą, co chcą robić, znaczy, że popełnili błąd kilka lat wcześniej. Na Zachodzie, jeśli po dwóch miesiącach na danym kierunku ktoś czuje, że to nie dla niego, to zmienia studia. W Polsce męczymy się trzy lata, a potem nie potrafimy znaleźć pracy w zawodzie, albo w ogóle z danym kierunkiem nie chcemy mieć nic wspólnego. Jeśli ktoś się miota i nie wie, czym chciałby się zajmować, może skorzystać z porad profesjonalistów. Można udać się do coacha, ale usługa kogoś sprawdzonego kosztuje i z tym trzeba się liczyć. Można też chodzić na całą masę spotkań czy warsztatów rozwojowych - ogólnych, ale i nakierunkowanych na konkretną specjalizację - i tam szukać inspiracji, rozmawiać z ludźmi, odkrywać możliwości. Często udział w takich wydarzeniach jest bezpłatny.

Kończąc kolejne kursy czy szkolenia, uzupełniamy swoje CV. Ty przejrzałaś ich tysiące. Co zrobić, aby to, co potrafimy, nie zostało przyćmione przez błędy i niedociągnięcia?
Na początek powiem, o czym nagminnie się zapomina. CV powinno w stu procentach odpowiadać temu, co zamieszczone zostało w ogłoszeniu o pracę, tymczasem mnóstwo osób ma jedno CV i rozsyła je na przeróżne stanowiska. Nieraz, o zgrozo, załączają jeszcze list motywacyjny, niekoniecznie pamiętając, aby w nagłówku zmienić nazwę firmy. Może to banał, ale pamiętajmy też o konsekwencji w zapisie dat i generalnie o staranności. Błędy i literówki popsują najlepsze CV. Dla mnie mało atrakcyjny jest także życiorys osoby zaraz po studiach, która przez okres nauki nie angażowała się w nic. Nie może się pochwalić żadnymi praktykami, stażami czy nawet wolontariatem. Od razu zastanawiam się, co ten ktoś robił z tak dużą ilością wolnego czasu.

Coraz częściej słyszę, że pracodawcom zależy, aby osoby z ich zespołu miały jakąś pasję. Powinniśmy inwestować w hobby i się tym chwalić?
Oczywiście, że tak. To pokazuje nas z szerszej perspektywy. Jeśli czymś się interesujemy, to jak najbardziej napiszmy o tym, ale w rubryce „zainteresowania”. Gdy ubiegamy się o pracę informatyka, a w doświadczeniu wymienimy trzy ukończone kursy z szydełkowania - nawet najbardziej prestiżowe, to CV nie jest dobrze przygotowane (śmiech). À propos pasji, to na ich bazie powstają świetne biznesy. Jeśli ktoś uwielbia coś robić i odkryje, jak z tego czerpać korzyści, to taka działalność ma ogromne szanse przetrwać.

Znasz osoby, które zrezygnowały z ciepłej posadki, żeby robić kozie sery?
Znam dużo przykładów biznesów z pasji. Wielu mówców motywacyjnych przeszło taką drogę. Z reguły za rezygnacją z etatu stoi jeszcze jakiś impuls, zniechęcenie, wypalenie. Ten bodziec jest potrzebny, bo decyzja o rzuceniu wszystkiego niesie ryzyko. Trudno zaplanować to na chłodno. I tu znów, poza świetnym pomysłem, potrzebne są umiejętności marketingowe i komunikacyjne oraz nastawienie na nieustanną naukę.

Justyna Ratajczak



Dyrektorka zarządzająca w Starówka Office. Przez ponad 12 lat zarządzała Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości w naszym województwie. Absolwentka prawa i studiów podyplomowych z ochrony praw własności intelektualnej. Fanka dobrego jedzenia, crossfitu i Volvo.

http://m.7dni.pl/2017/09/orig/de203-359625.jpg

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City