Sobota, 21 lipca 2018

Bożena Piotrowska, prezes Lipnowskiego Towarzystwa Kulturalnego im. Poli Negri

Dla mnie Pola zawsze była ważna...

- Nie chciałabym życia Poli Negri. Wolę swoje - przyznaje Bożena Piotrowska, prezes Lipnowskiego Towarzystwa Kulturalnego im. Poli Negri.

tekst: Mariusz Sepioło; zdjęcia: Jacek Smarz

Bożena Piotrowska przez chwilę się uśmiecha i mówi krótko: „oczy”.


Pola Negri miała oczy wyjątkowe, duże, podkreślone ciemnym cieniem. No i w ogóle była postacią wyjątkową. Była w niej charyzma, opór i talent, który z małego Lipna zaniósł ją przez wielki Berlin do jeszcze większego Hollywood. Były to inne czasy, więc format gwiazdy kina, jaką stała się Pola, również był inny, dostojniejszy.

Pola - opowiada Bożena Piotrowska - potrafiła się „pokazać”, odpowiednio spojrzeć w obiektyw aparatu. Była jedną z pierwszych celebrytek - uważa pani Bożena i ma wiele racji. Jeśli ktokolwiek zasługiwał wtedy na ten status, to właśnie Pola. Apolonia Chalupec, kochanka Rudolfa Valentino.

Pani Bożena Piotrowska, prezes Lipnowskiego Towarzystwa Kulturalnego, mówi: - Dla mnie Pola zawsze była ważna.

POLNE KWIATY

Siedzimy w kinie Nawojka, w jednym z dwóch pomieszczeń, w których znajdują się pamiątki po słynnej aktorce. Na ścianie kolekcja pocztówek z wizerunkiem Poli Negri, na parapecie stosiki biżuterii, w gablotach nuty z zapisem jej najsłynniejszych piosenek. Do tego plakaty filmów, w których grała główne role. Pozuje u boku Arthura Schrödera, gwiazdora kina niemego, z którym stworzyła duet w „Manii”. Albo z Antonio Moreno, który kochał się w niej w filmie „Hiszpańska tancerka”. Na kanapie leży całkiem spory, pluszowy model czarnej pumy. Pola lubiła się z nią pokazywać publicznie.

- To niezwykłe, że tak wielka aktorka urodziła się i spędziła dzieciństwo właśnie tutaj, w takim małym Lipnie - mówi Bożena Piotrowska. - Pamiętam, że jak byłam dzieckiem, to o Poli się opowiadało, jak o legendzie. Najwięcej opowiadała mi moja mama. Mówiła o wielkiej gwieździe kina, nie z tego świata. Pola nie pasowała do małego miasteczka. Sama mówiła kiedyś, że pochodzi „z Lipna pod Warszawą”, ale na pewno miała na myśli to nasze, kujawsko-pomorskie.

Apolonia Chalupec urodziła się 3 stycznia 1887 roku. Egzotyczną urodę - ciemne włosy i ciemną karnację - odziedziczyła po ojcu, słowackim imigrancie cygańskiego pochodzenia. Dzieciństwo w Lipnie w swoim pamiętniku wspomina dobrze. Pisze o daniach, gotowanych przez matkę, zawsze smacznych i pożywnych. O tym, że lubi zbierać kwiaty i przynosić je całymi pękami do domu. Czas spędza na polach okalających Lipno i jej rodzinny dom - parterowy, pięciopokojowy budynek, który dzisiaj już nie istnieje.

Sielanka kończy się, kiedy Pola ma 7 lat. Wtedy aresztowany zostaje jej ojciec. Matka musi sprzedać dom i przeprowadzić się tam, gdzie można jakoś ułożyć sobie życie - do Warszawy. Ale to tam, mimo dramatycznych okoliczności, rozwija się aktorski talent Poli. Najpierw przy trzepaku na podwórku, potem w szkole baletowej. Apolonia szybko debiutuje - już w 1912 roku, rolą Anieli w „Ślubach panieńskich”. Chociaż recenzenci nie są początkowo zachwyceni, to właśnie wtedy rodzi się Pola-aktorka. Odtąd nie będzie już chciała robić nic innego.

http://m.7dni.pl/2017/11/orig/d600e-359668.jpg

ŻYCIE SWOIM TOREM

Bożena Piotrowska też pochodzi z Lipna, ale jej życie, jak przyznaje, życia gwiazdy nie przypomina. Z miejscem, w którym pielęgnuje się pamięć o aktorce, związała się, bo „tak jakoś wyszło”. Pani Bożena jest osobą skromną, trudno wyprosić ją o wywiad. Twierdzi, że „nic szczególnego nie robi".

Lipno żyje głównie z drobnych usług. W powiecie lipnowskim w lipcu 2017 roku bezrobocie utrzymywało się na poziomie 17 proc., to o 7 proc. więcej niż w całym województwie. Wielu mieszkańców zajmuje się codziennością i nie znajduje czasu na nic więcej. Takie miejsce, jak Izba Pamięci Poli Negri, to wyjątek w skali miasta.

- Odbiór naszych działań jest różny. Są tacy, którzy nie mogą się doczekać kolejnego wydarzenia związanego z Polą, i tacy, którzy pewnie nie wiedzą, że ktoś taki w ogóle istniał - mówi Bożena Piotrowska. Sama na brak codziennych zajęć nie narzeka. A jednak znajduje momenty, w których poświęca się pracy dla stowarzyszenia.

O Poli Negri pani Bożena dowiaduje się wcześnie, jako mała dziewczynka, i odtąd postać gwiazdy kina „siedzi jej w głowie”. Jej występy ogląda nieraz w telewizji. Czasem w „Starym Kinie” pokazują czarno-biały, niemy film, w którym pojawia się ciemnowłosa Pola.

Życie jednak musi toczyć się swoim torem, więc Bożena kształci się na nauczycielkę. Na chwilę zatrudnia się w szkole, szybko jednak przenosi się do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Wielgiem k. Zbójna, gdzie pracuje do dziś, już 35 lat. Obecnie jako wychowawczyni w internacie. - Bywa ciężko, ale po tylu latach sobie myślę: nie zamieniłabym tej pracy na inną - mówi. - Ośrodek funkcjonuje od poniedziałku do piątku. Mamy tam dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. Bywa, że człowiek się przejmuje, bo nieraz historie tych dzieci i ich rodzin są dramatyczne. Kiedy zaczynałam i byłam młoda, przeżywałam to dużo bardziej. Zdarzały się łzy. Ale z czasem można się do tych emocji przyzwyczaić. A nawet trzeba.

Rozmawiamy w zabytkowym budynku z XIX wieku, w otoczeniu przedmiotów, które pochodzą z zupełnie innych czasów, z innego świata. Rzeczywistość, którą widzimy za oknem, trochę się z tym wszystkim gryzie. Tu - Hollywood, sława, blichtr. Tam - codzienność, załatwianie spraw, gonitwa.

- W mojej pracy najlepsze są momenty, w których dziecku udaje się pomóc. Nauczyć rzeczy najbardziej podstawowych, choćby higieny - tłumaczy Bożena Piotrowska. - Przyjeżdżają też do nas byli wychowankowie, którzy jakoś sobie to życie, mimo trudności, ułożyli. Wtedy czuję satysfakcję.

ŻYCIE BARWNE, NIE LEKKIE

I znowu przenosimy się za ocean, do świata, w którym błyszczą flesze, bo stoimy przed gablotą z numerem czasopisma „Kino”, w którym autor zachwyca się Polą Negri. Lipnianka robi wtedy wrażenie na wszystkich. Ruchem, spojrzeniem, zachowaniem. Kiedy patrzy zalotnie na mężczyznę, lekko mruży oczy.

Najpierw dostawała role w filmach niemieckich. Te trafiły na amerykański rynek i wzbudziły zachwyt. Były lata 20., z Paryża do Stanów wrócił właśnie Charlie Chaplin i ogłosił filmowemu światu, że rodzi się nowa gwiazda - Pola Negri. Wkrótce dostała rolę w filmie „Namiętność” i tak zaczęła się jej amerykańska kariera.

- Życie może miała barwne, ale wcale nie lekkie. Nie miała przecież szczęścia w miłości - zauważa pani Bożena, kiedy przyglądamy się oryginalnemu portretowi aktorki. Piotrowska dobrze zna jej życiorys, pełen wzlotów i upadków. Romanse z Chaplinem i Valentino kończyły się dramatycznie. Ten ostatni - tragiczną śmiercią kochanka.

Teraz pani Bożena uśmiecha się trochę z pobłażaniem i zaprzecza: nie, swojego życia nie zamieniłaby na życie Poli Negri. - Wolę swoje - mówi i prowadzi do sali z dużym, białym ekranem, w której od wejścia czuć klimat starego kina.

http://m.7dni.pl/2017/11/orig/d2243-359669.jpg

HISTORIA POPKULTURY W LIPNIE

Aktorka dożyła 90 lat w San Antonio w USA. Dorobiła się gwiazdy w słynnej Alei Gwiazd w Hollywood. W 1964 roku zagrała w ostatnim filmie - kręconych w Londynie „Księżycowych prządkach”. W Lipnie jednak nie każdy potrafi docenić tę legendę. Kiedy na bulwarze jej imienia nad rzeką Mień postawiono nowy, świeży obiekt, w krótkim czasie wandale zamazali go farbą.

Pomysł na stworzenie miejsca poświęconego Poli Negri pojawił się w 2005 roku, gdy odsłonięto tablicę jej pamięci. Już dwa lata później, głównie z inicjatywy Doroty Łańcuckiej, powstało Lipnowskie Towarzystwo Kulturalne. Pani Dorota była jego prezesem do 2012 roku, kiedy została wybrana na burmistrza Lipna.

Dziś zajmuje się czym innym, ale o Poli Negri nie zapomina. - Jeśli już ktoś raz zakosztuje talentu i sławy Poli Negri, może uważać się za złapanego w jej „sieć” - mówi Łańcucka. - To była wyjątkowa artystyczna osobowość, najpierw sceniczna, potem filmowa. Dysponowała niesamowitym wyczuciem chwili, intuicją i znajomością reguł ówczesnego show-biznesu. Wachlarz aktorskich możliwości, kreatywność, determinacja, precyzja - to wszystko jej atuty.

Stowarzyszenie zorganizowało dotąd 11 edycji festiwalu „Pola i inni”, w ramach którego odbywają się spotkania tematyczne i dyskusje oraz pokazy filmów z udziałem Negri. Od pierwszej edycji wręczane są tam również nagrody - „Politki” - dla artystów robiących zagraniczną karierę, ale też osób promujących pamięć o Poli Negri. Dotychczas „Politkę” otrzymali m.in. Daniel Olbrychski, Robert Więckiewicz czy Agnieszka Grochowska.

http://m.7dni.pl/2017/11/orig/214da-359670.jpg

Do Izby Pamięci przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Najpierw muszą się umówić, uprzedzić obsługę, która oprowadzi, opowie. Zdarza się, że trafiają tu krewni Poli Negri. Igor Chalupec, jej stryjeczny wnuk, został nawet jednym z laureatów „Politki”. Ludzie, często z Polą niezwiązani, potrafią z własnej woli zebrać i przysłać materiały o aktorce. Tak m.in. powstała kolekcja pocztówek.

- Naszą największą bolączką są pieniądze - przyznaje Bożena Piotrowska. - Nie prowadzimy działalności komercyjnej, nie sprzedajemy biletów. Nieraz trudno więc pozyskać środki na działalność i organizację festiwalu. Otrzymujemy dotacje z urzędu miasta, urzędu marszałkowskiego i ministerstwa kultury. Ale nie zawsze ich starcza na nasze potrzeby.

Następna edycja festiwalu, pani Bożena w to wierzy, odbędzie się wiosną. - Na razie nie mogę podać żadnych szczegółów, ale praca nad organizacją festiwalu zwykle zaczyna się teraz, na jesieni - tłumaczy. - Czasem trudno jest się umówić z aktorem czy aktorką, często mają coś ważniejszego, nie mogą znaleźć czasu na przyjazd. Ale jak już przyjadą, to są zachwyceni.

W ostatniej edycji statuetkę otrzymał Andrzej Seweryn. Pani Bożena wspomina: „Człowiek wielkiej klasy i kultury”. W jednym z wywiadów Andrzej Seweryn powiedział, że chociaż styl gry aktorskiej był w czasach Poli zupełnie inny, można się z niego wiele nauczyć. A Izbie Pamięci Poli Negri w małym, szarym Lipnie nie mógł się nadziwić. - Serce Poli bije nadal wśród tych pamiątek - dodaje Dorota Łańcucka. - I to bije mocno!

Kilka lat temu historia popkultury zatoczyła koło i na nowo zawitała do Lipna. Kiedy na festiwalu „Pola i inni” pojawiła się gwiazdorska para Piotr Adamczyk i Weronika Rosati, ich pierwsze wspólne zdjęcie paparazzi zrobili właśnie tu. Co Bożena Piotrowska podkreśla z dumą.

http://m.7dni.pl/2017/11/orig/04fb7-359671.jpg

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City