Piątek, 21 września 2018

Jest taki chłopak... Jakub Gierszał

Dla reżyserek film to coś więcej niż tylko to, co widzimy na ekranie. Dlatego kobieca perspektywa bardzo mnie fascynuje.

Z Jakubem Gierszałem* rozmawia Paulina Błaszkiewicz. Zdjęcie: Adrian Chmielewski

Nie przepadasz za wywiadami, prawda?
Ostatnio mam wrażenie, że udzielam ich mnóstwo.


Ale rzadko można zobaczyć Twoje zdjęcia na okładkach magazynu. Żyjemy w czasach, kiedy trzeba dbać o własną markę, a Ty nie masz nawet konta na Facebooku!
Świadomie jest mnie mało, zwłaszcza na tak zwanych salonach. Na fejsie też mnie zwykle nie ma, ale pojawiam się, gdy promuję film, w którym zagrałem - tak jak teraz w przypadku „Najlepszego”. Staram się wtedy też jak najczęściej spotykać z dziennikarzami, a nawet dawać sobie robić zdjęcia. Nasze kino jest ostatnio w dziwnym stanie i trzeba je wspierać. Nie mam jednak potrzeby promowania samego siebie.

Skąd Ci się to wzięło?
Zawsze byłem wychowywany w takim duchu, żeby iść swoją drogą i nie podążać za obowiązującymi trendami. Dziś faktycznie mamy modę na to, żeby być na fejsie i tam promować swoje życie. Ja wybieram dokładnie na opak.

I istniejesz. W tym roku na festiwalu w Gdyni można było zobaczyć aż cztery filmy z Twoim udziałem: „Pomiędzy słowami”, „Pokot”, „Zgodę” i „Najlepszego”. Od samego początku mówiło się, że wyjedziesz z nagrodą za najlepszą pierwszoplanową rolę męską. Tymczasem nagroda trafiła do Dawida Ogrodnika. Co Ty na to?
Dawid jest moim bardzo serdecznym przyjacielem. Znamy się już od kilku dobrych lat, mieszkaliśmy razem na studiach i mogę powiedzieć, że jest wybitnym młodym aktorem. Cieszy mnie, że on - jako człowiek z mojego pokolenia - dostał tę nagrodę. To jest dla mnie bardzo ważne. Życzę mu jak najlepiej i nie czuję zazdrości. Z nagrodami jest tak, że one są miłym wyróżnieniem. Każdy z nas chce być doceniony, ale z drugiej strony, ja nie wierzę w cały ten system nagradzania, zwłaszcza w aktorskiej przestrzeni. Zawsze w szkole dziwiłem się, jako to jest możliwe, by jednej osobie dać za wystąpienie piątkę, a drugiej dwójkę. Podchodzę do tego z dystansem, jednocześnie ciesząc się, że my, młodzi aktorzy, mamy głos w polskim kinie, że jesteśmy jego częścią.

Jakub Gierszał, Dawid Ogrodnik, Tomasz Schuchardt, Marcin Kowalczyk, Jakub Gelner… Faktycznie nastąpiła zmiana warty. W latach 90. Cezary Pazura i Olaf Lubaszenko mieli swój czas, ale to było zupełnie inne kino i zupełnie inne role niż te dziś. Mam wrażenie, że nie było tak pewnych siebie twórców.
Widzę, że polskie kino się rozwija. Uczestniczę w tym już kilka lat, obserwuję, jakie robi postępy, jakie ma znaczenie na międzynarodowym rynku, gdzie powstają znakomite koprodukcje. To jest przyszłość, którą współtworzymy. „Sala samobójców” czy „Jesteś Bogiem” to filmy dla młodego pokolenia, młodego widza.

Rozmawiamy o młodym pokoleniu, ale to Ty jesteś jedynym polskim artystą, którego amerykański magazyn „Variety” umieścił na liście dziesięciu najlepiej zapowiadających się aktorów.
Wydaje mi się, że to było powiązane z produkcjami, w których wziąłem udział, czyli „Pokotem” Agnieszki Holland i filmem Uli Antoniak „Pomiędzy słowami”. To międzynarodowe projekty reżyserek, które mają europejski image. Dzięki temu, że pracowałem z kimś, kto nie tworzy tylko w Polsce, ktoś inny mógł się dowiedzieć, że jest taki chłopak, jak Kuba Gierszał.

Ty też masz europejski image. Kilka lat temu zagrałeś w filmie „Yuma”, który pokazywał nasze kompleksy na tle innych krajów i to, jak zmienił się nasz styl życia. Dziś młodzi Polacy czują się Europejczykami, nie mają problemu, by wyjechać do innego kraju i tam się realizować na wielu płaszczyznach.
To prawda, ale jesteśmy częścią Unii Europejskiej, więc nie widzę powodu, byśmy mieli się czuć inaczej. Ja czuję się tak samo Polakiem, jak i Europejczykiem. W rzeczywistości, w której dorastałem, Unia Europejska była może nie od zawsze, ale jednak od dłuższego czasu. Nie mamy euro i dobrze, ale jesteśmy w Unii.

Zostawmy Europę. Chciałam Cię zapytać o najnowszy film Łukasza Palkowskiego „Najlepszy”. Ponoć postać Jerzego Górskiego to najbardziej „fizyczna” rola ostatnich lat w polskim kinie. Miałeś okazję przygotować się do niej w iście amerykańskim stylu?
Niestety, aż tyle czasu nie miałem. Masz rację, takie przygotowanie do roli odbywa się w Stanach Zjednoczonych. U nas nie ma na to możliwości i pieniędzy. Tym się różni kino polskie od zagranicznego - budżetami, bo cała reszta, czyli talent i umiejętności, są. To, żebym mógł się przygotować do roli Jurka Górskiego, było dla mnie jednym z wyznaczników, ale nie jestem fanem różnych mód. Wiem, że jest moda na to, że aktor przechodzi jakąś metamorfozę i z tego się robi wartość dodaną do filmu. Wydaje mi się jednak, że w tym też musi być umiar. Trzeba przygotować się fizycznie do roli, a nie kłaść nacisk na to, by przejść wielką przemianę. To jest mniej istotne od przekazu filmu.



Dlaczego chciałeś zagrać Jerzego Górskiego - sportowca, o którym wielu z nas nie słyszało?
Chciałem zagrać Jurka, ponieważ z jego historii można wyciągnąć uniwersalne wnioski. Oglądając ten film jesteśmy obserwatorami walki człowieka z samym sobą - obojętnie, na czym polegają jego słabości. Codziennie napotykamy na jakieś pokusy, ścieramy się ze sobą. Ja znalazłem w postaci Jurka Górskiego niesamowity potencjał. Na jego ekstremalnym przykładzie - bardzo kontrastowym, bo od narkomana do ultramaratonisty - mogłem pokazać, jaką siłę człowiek może w sobie odnaleźć. Ten przekaz najbardziej mnie zachęcił.

W ostatnim czasie zagrałeś u dwóch reżyserek: Urszuli Antoniak i Agnieszki Holland, oraz u dwóch mężczyzn: Macieja Sobieszczańskiego i Łukasza Palkowskiego. Dostrzegasz różnicę w pracy z kobietami?
Z kobietami pracuje mi się przyjemnie, ponieważ one bardzo mocno bazują na swojej intuicji. Mężczyźni podchodzą do sprawy filmu bardziej intelektualnie. Kobiety szukają w poczuciu, w intuicji, dużą wagę przywiązują do tego, czy im się zgadza chemia, kierunek sceny. Dla mnie, jako aktora, to bardzo ciekawe doświadczenie. Bardzo się cieszę, że kobiety robią filmy i mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej.

Jedną z ciekawych reżyserek jest Agnieszka Smoczyńska, z którą pracowałeś w filmie „Córki dancingu”.
Tak! Mam ją w głowie mówiąc o intuicyjności. Kobiety oprócz zaplecza i przygotowania poszukują w bardzo ciekawych rejonach pewnych archetypów - jak właśnie Agnieszka w tym dziwnym filmie, jakim były „Córki dancingu”, czy Ula Antoniak w filmie „Pomiędzy słowami”. Dla tych kobiet film to coś więcej niż tylko to, co widzimy na ekranie. Kobieca perspektywa bardzo mnie fascynuje. Z mężczyznami jest po prostu bardziej konkretnie - rozmawiamy o tym, co i jak ma być, ale to też jest potrzebne. Praca z reżyserami i reżyserkami to dwie różne dynamiki, dla mnie jedna i druga praca jest ciekawa. Tak naprawdę ważne jest to, o czym i jak ktoś chce opowiedzieć.

Chodzisz na castingi, czy już nie musisz tego robić?
Chodzę i jestem ich zwolennikiem. Mimo że ich nie lubię, to jednak wiem, że muszę.

Dlaczego?
Bo obsadzanie kogoś do roli bez castingu wychodzi różnie. Na castingu mamy możliwość pierwszego poznania z reżyserem. Inaczej było w przypadku Uli Antoniak, ale tu znowu wychodzi ta kobieca intuicja, o której mówiłem. Ona chyba wiedziała od początku, że chce mnie w swoim filmie.

To największy komplement dla aktora, kiedy reżyser robi film z myślą o nim.
To prawda.

Rok 2017 spędziłeś na planach i na festiwalach filmowych. A jak zapowiada się 2018 rok w kalendarzu Jakuba Gierszała?
Rozpoczynam przygotowania do filmu o Stanisławie Ulamie - wybitnym matematyku lwowskiego pochodzenia. Mam nadzieję, że to będzie kolejne ciekawe doświadczenie.

*Jakub Gierszał


rocznik 1988. Urodził się w Krakowie. Gdy miał kilka miesięcy, wyjechał z rodzicami do Hamburga, ale dzieciństwo spędził w Toruniu - rodzinnym mieście swojej mamy. Jest absolwentem V Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu oraz PWST w Krakowie. Zagrał w takich filmach jak m.in. „Sala samobójców”, „Wszystko co kocham”, „Yuma”, „Najlepszy” czy „Pokot”.

http://m.7dni.pl/2018/01/orig/6f131-359695.jpg

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City