Wtorek, 11 grudnia 2018

Dr Anna Antonina Nogaj: Nie ma życia bez muzyki

Muzyka nie wpływa na poglądy. Ale osoba, która ma z nią kontakt, jest najczęściej po prostu bardziej wrażliwa i empatyczna

rozmawia Mariusz Sepioło

Wrażliwość na muzykę dostała Pani w genach.
Tak, moja mama jest śpiewaczką operową, więc już jako dziecko towarzyszyłam jej niemal we wszystkich próbach i przedstawieniach. Dzięki temu znałam na pamięć wszystkie teksty z librett i linie melodyczne arii. Naturalnie wrastałam w środowisko muzyczne. Skończyłam szkołę muzyczną pierwszego i drugiego stopnia w klasie skrzypiec, a następnie Akademię Muzyczną, z którą do dziś współpracuję. Obecnie nie ma dla mnie życia bez muzyki.


A skąd w Pani życiu psychologia?
Tuż przed rozpoczęciem studiów w Akademii Muzycznej, z przeciążenia doznałam kontuzji lewej ręki. Przeszłam operację, a potem rehabilitację. W tym czasie zaczęłam zastanawiać się: co, jeśli nie będę mogła być muzykiem? Zainteresowałam się wtedy psychologią, w Akademii Muzycznej poznałam mojego mentora prof. dr. hab. Romana Ossowskiego, a następnie usłyszałam o psychologii muzyki i zdecydowałam się na 5-letnie studia w tym kierunku. W międzyczasie ręka wróciła do sprawności, dzięki czemu mogłam kontynuować naukę gry w klasie skrzypiec prof. Ireny Żarnowskiej. Tak rozpoczęłam życie na dwóch biegunach - muzycznym i psychologicznym, co kontynuuję do dziś. Pracuję jako adiunkt w Instytucie Psychologii UKW, jestem skrzypaczką, kierownikiem kapeli w Zespole Pieśni i Tańca Ziemia Bydgoska, sprawuję też opiekę psychologiczną nad uczniami Klasy Talentów w szkole muzycznej.

Od najmłodszych lat adepci szkół muzycznych wystawieni są na ocenę innych. Jak to na nich wpływa?
Występy publiczne budują ogromną odporność psychiczną. Oczywiście, występujący na scenie uczniowie doświadczają silnych emocji, w tym często stresu, ale w takich sytuacjach zawsze powinni dostać wsparcie od swoich nauczycieli i opiekunów. Po latach okazuje się, że absolwenci szkół muzycznych są dużo bardziej pewni siebie, odporni na stres i wszelkie „trudy życia”. Nie unikają problemów, ale stawiają im czoła. Scena nauczyła ich konieczności polegania przede wszystkim na sobie.

Jak muzyka kształtuje charakter?
Buduje m.in. sumienność, czyli zdolność do regularnej, ciężkiej i wytrwałej pracy, często wymagającej odraczania przyjemności na później. Ponadto muzycy to osoby, które mają świadomość, że są oceniane, więc chcą, żeby to, co robią, było jak najlepsze. Oczywiście są wśród nich ludzie o różnych temperamentach czy osobowościach, ale wszystkich łączy zdolność do doprowadzenia wszelkich muzycznych czynności do końca, z jak najlepszym efektem. Wykonywanie muzyki może też istotnie wpływać na zmiany strukturalne w mózgu.

To znaczy?
Pod wpływem regularnych ćwiczeń na instrumencie oraz uczenia się teorii muzyki zmieniają się struktury w mózgu współodpowiedzialne za przetwarzanie dźwięków. Dzieje się to po
co najmniej sześciu-siedmiu latach nauki muzyki. Taka regularna, profesjonalna edukacja muzyczna wpływa m.in. na powiększenie móżdżku, odpowiadającego za wszelkie czynności i kompetencje manualne. Zwiększa się też objętość ciała modzelowatego, struktury, która odpowiada za transfer informacji między obiema półkulami. U muzyków odbieranie wrażeń słuchowych łączy się z szeroko rozumianym myśleniem, analizowaniem, przewidywaniem i wyobrażaniem.

Jak zdolności muzyczne przekładają się na życiowe, praktyczne sytuacje?
Istnieją teorie, według których muzykowanie wpływa na rozwój logicznego myślenia czy kompetencje językowe. Nauka języka w dużym stopniu związana jest z aktywnością struktur w płatach skroniowych, bo to właśnie one przetwarzają wszystkie dźwięki - muzyczne i niemuzyczne. Dzięki muzyce poprawia się także odczuwanie ciała w przestrzeni, a zmysły wyostrzają się i współpracują ze sobą na wyższym poziomie wrażliwości.

Dzięki muzyce stajemy się bardziej otwarci na świat?
Muzyka nie wpływa na poglądy. Ale osoba, która ma kontakt ze sztuką, jest najczęściej po prostu bardziej wrażliwa, staje się bardziej empatyczna. Muzyk ma świadomość, że potrzeba wiele czasu i ćwiczeń, żeby osiągnąć pożądany efekt, dlatego może wykazywać się ogólnie wyższym poziomem cierpliwości i zrozumienia.

Każdy może zostać muzykiem?
Jeśli dziecko od najmłodszych lat ukierunkuje się wyłącznie na tę dziedzinę życia, to tak: solidnego muzyka można wytrenować (śmiech). Wszyscy rodzimy się z potencjałem zdolności słuchowych. Ale istnieją w życiu pewne okoliczności, które nie wszystkim zapewniają możliwość rozwoju w tym kierunku. Brak muzycznej stymulacji ze strony rodziny czy szkoły powoduje zanik tych wrodzonych predyspozycji. Natomiast o tym, czy ktoś będzie wirtuozem, w największym stopniu decyduje talent.

Czym jest talent w muzyce?
To pewien naturalny potencjał zdolności muzycznych rozwinięty na wysokim poziomie, ułatwiający wytężoną pracę. Połączony jest on z biegłością i wrażliwością na subtelności - na poziomie artykulacji, frazowania itp. Kropką nad i jest zdolność do koncentrowania wszystkich „sił psychicznych” na muzyce, motywacja i perfekcjonizm. Utalentowana osoba potrafi autentycznie spędzić wiele godzin ćwicząc, nie zwracając często uwagi na potrzeby fizjologiczne czy fizyczne zmęczenie. Każdy „talent” ciężko pracuje na efekt. Pewne badania wskazały, że profesjonalny poziom gry uzyskuje się po przećwiczeniu 20 tysięcy godzin.

Muzyk jest jak sportowiec?
Trochę tak. Okoliczności „występów” są podobne, bo zarówno u muzyka, jak i u sportowca nie ma możliwości poprawienia swojego wykonania w momencie publicznej prezentacji. Ponadto treningi mentalne dla muzyków są bardzo zbliżone do tych ze świata sportu. Jednym z nich jest np. praca nad koncentracją - nad umiejętnością pełnego skupienia się na grze i na swoim ciele, a nie na różnych okolicznościach, które mogą rozproszyć uwagę. U sportowca będzie to izolowanie się od zgiełku stadionu, a u muzyka koncentracja na utworze, który będzie za chwilę publicznie wykonany.

Podobno błędów nie można wyeliminować…
Drobne błędy są naturalne. Każdemu może zdarzyć się źle zagrany dźwięk czy nawet mała luka w pamięci. Jednak podczas występu nie można analizować zaistniałych błędów, tylko zawsze koncentrować się na tym, co jest jeszcze do zagrania. Istnieje mentalny trening, który polega na graniu i jednoczesnym myśleniu o kilku nutach, które są kolejne. Łączy się
to z jednoczesną próbą wyobrażenia sobie tych przyszłych dźwięków. Umysł pracuje wtedy szerzej niż tylko „na tu i teraz”.

Jak słuchanie konkretnej muzyki przez mamę w ciąży wpływa na rozwój dziecka?
Zdecydowanie możemy mówić o korzyściach i o zbawiennym wpływie muzyki. Dziecko w okresie prenatalnym przyzwyczaja się do utworów słuchanych przez matkę i kiedy przychodzi na świat, a w jego otoczeniu rozbrzmiewają te same utwory - to otoczenie staje się dla noworodka czy niemowlęcia bardziej rozpoznawalne. Ważne jest, aby słuchana w okresie ciąży muzyka sprawiała przyjemność matce, była słuchana na optymalnym poziomie głośności - nieprzekraczającym 70-80 dB
- oraz aby była to muzyka o bogatym brzmieniu instrumentalnym, czyli najlepiej muzyka klasyczna.

Istnieje też rodzaj tortur, polegający na puszczaniu jednego utworu w zapętleniu, bez przerwy, przez wiele godzin.
Nawet całkiem przyjemne melodie, jeśli będą odtwarzane nieustannie i przy zbyt dużym poziomie głośności, a osoba słuchająca nie będzie miała szansy na odpoczynek i uwolnienie się od tych dźwięków, zdecydowanie mogą doprowadzić do halucynacji, a w efekcie do szaleństwa. Istnieje nawet klasyfikacja gatunków muzycznych wykorzystywanych do tortur - od piosenek bohaterskich, gdzie tekst dotyczy męstwa danego narodu, przez piosenki heavymetalowe o bardzo mocnym brzmieniu, po utwory, które mają erotyczne skojarzenia i doprowadzają słuchającą-torturowaną osobę do upokorzenia. Jest to chyba jedyny rodzaj niehumanitarnego zastosowania muzyki.

Słucha Pani rocka albo hip-hopu?
Tylko jeśli zabrzmi gdzieś przypadkowo w moim otoczeniu. Niewątpliwie kilka hitów rockowych jest mi doskonale znanych, ale jeśli mam kupić płytę, to zdecydowanie wybiorę muzykę klasyczną lub delikatną muzykę soul czy pop. Przyznam też, że bardzo zainteresowałam się projektem „Historia hip-hopu” w wersji symfonicznej w opracowaniu Radzimira Dębskiego. Projekt ten wprowadził hip-hop na estrady filharmonii, aby przybliżyć nowy wymiar kultury muzycznej melomanom.

Muszę Panią też o to zapytać: co Pani myśli o disco polo?
Z perspektywy psychologii fenomen disco polo można wytłumaczyć tak: każdy z nas ma potrzebę domykania doświadczanych zjawisk w całość, a proste i powtarzalne melodie zwrotek i refrenów w piosenkach disco polo sprawiają takie właśnie wrażenie. Są to utwory o raczej prostej budowie melodyczno-rytmicznej, a więc psychologicznie bardziej „przystępne” człowiekowi. Prywatnie, jeśli już znajdę się w jakichś okolicznościach, w których ta muzyka rozbrzmiewa, to czasem zdarza mi się bezrefleksyjnie „zawiesić” i otumaniona prostotą rytmu, harmonii i słów poddaję się „urokowi” disco polo (śmiech). Ale - podkreślam - disco polo nie słucham.

Dr Anna Antonina Nogaj



adiunkt w Zakładzie Psychologii Ogólnej i Zdrowia Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, pracowniczka Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Zajmuje się psychologią muzyki. Skrzypaczka, gra w Zespole Pieśni i Tańca Ziemia Bydgoska.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City