Wtorek, 14 sierpnia 2018

Handel dziewictwem: wymyślony problem?

Znacie ten dowcip, dlaczego smoki wyginęły? Bo zjadały tylko dziewice. Ale wcale nie wyginęły. Zmieniły tylko łuski na garnitury, a góry złota na karty płatnicze. I już nie muszą porywać cnotliwych panien, bo te podobno same ogłaszają się w internecie.

Tomasz Skory

Tagi: miasta kobiet kontrowersje handel dziewictwem bassam aouil tomasz skory

22 marca 2018, aktualizowano: 22-03-2018

Temat handlu dziewictwem przewija się w mediach od przeszło dekady. Nie brakuje tytułów, które raz na kilka miesięcy lubią przypomnieć, że cnota stała się towarem i można na niej dobrze zarobić. „Smutna codzienność”, „niebezpieczna moda” i „chleb powszedni” to tylko część określeń, jakie padają w artykułach na ten temat, i to nie tylko w tabloidach. Pod koniec stycznia o wystawianiu cnoty na sprzedaż znów zrobiło się głośno dzięki programowi „Dzień Dobry TVN” oraz reportażowi w „Dzienniku Zachodnim”, cytowanym później przez kolejne portale, które podłapały temat.


W artykule pada zdanie, że wystarczy wpisać w przeglądarkę „Sprzedam dziewictwo”, a wyskoczą dziesiątki aktualnych anonsów. Tymczasem w pierwszej kolejności, zamiast portali z ogłoszeniami, ukazują mi się pod tym hasłem linki do… kolejnych artykułów opisujących zjawisko. W najpopularniejszych serwisach towarzyskich nie widać specjalnie dziewic do wzięcia. Dopiero kopiąc „głębiej” natrafiam na portale, które poświęcone są typowo „pierwszym razom”. Większość z nich jest nieaktywna od lat, ale w końcu znajduję też parę świeżych ogłoszeń z regionu:

„Szukam Pana miłego, zadbanego, kulturalnego. Sprzedam dziewictwo” - pisze nastolatka z Bydgoszczy. „Sprzedam swoje dziewictwo najchętniej dojrzałemu mężczyźnie. Nie interesują mnie chłopcy w moim wieku” - argumentuje mieszkanka Radziejowa. „Szukam kogoś kto delikatnie wprowadzi mnie w ten świat” - ogłasza się kolejna bydgoszczanka.

NADMUCHANA SKALA

Wszystkie te wiadomości zostały opublikowane w styczniu, mniej więcej w czasie, gdy o handlu dziewictwem znowu zrobiło się głośno w mediach. Zastanawiam się więc, czy przynajmniej część z nich to nie prowokacja kolegów po fachu, którzy - podobnie jak ja - postanowili zgłębić temat na lokalnym podwórku i wrzucili ogłoszenia z ciekawości, jaki przyniosą odzew. A może medialne doniesienia, ile to da się w ten sposób zarobić, zachęcają tylko nastolatki do publikowania kolejnych anonsów?

- Wydaje mi się, że skala tego zjawiska jest mocno nadmuchana. Na pewno jest rynek, bo jak jest popyt, to jest i podaż. Ale dochodzi też kwestia świadomości, że taki handel ma miejsce. Media są przynajmniej częściowo odpowiedzialne za jego promocję - potwierdza prof. Bassam Aouil, seksuolog i psychoterapeuta z Centrum Gaudium Vitae w Bydgoszczy. - Jestem jednak przekonany, że większość z tych ogłoszeń to tylko taka psychozabawa. Dla tych dziewcząt, ale też chłopców, jest to próba zwrócenia na siebie uwagi, sposób na to, by się dowartościować.

I wcale nie musi dojść do transakcji. Uczestnikom takiej zabawy wystarcza, że dostają sygnał zwrotny. Mogą potem pochwalić się przed znajomymi, że ktoś ich wybrał i zaoferował im całkiem niezłą stawkę. Co ciekawe, zdaniem seksuologa dla wielu „kupujących” też nie jest istotne, czy faktycznie spotkają się z osobą, z którą prowadzili negocjacje.

- Zarówno osoba, która się ogłasza, jak i ta, która szuka, ma w głowie pewien obraz tego, co może się wydarzyć. I nie jest ważne, czy dojdzie do tego, czy nie. Już samo myślenie o tym wywołuje pożądane emocje. Samą grą karmi się wyobraźnię. To jak hazard na sztuczne banknoty. Nie ryzykujemy prawdziwych pieniędzy, ale zaspokajamy swoje fantazje.

KTO SIEDZI PO DRUGIEJ STRONIE?

Dołączam do tej „gry”, publikując na jednym z portali krótki anons w stylu tych, które wcześniej znalazłem: „Niedługo skończę 18 lat, sprzedam dziewictwo fajnemu kulturalnemu panu”. I nie mija kilka godzin, jak na moją skrzynkę zaczynają przychodzić konkretne propozycje.

Pisownia wszystkich wiadomości i ogłoszeń oryginalna: „Dzien dobry, mam na imię Fryderyk, mam 40 lat. Nidawno wróciłem do Polski z Francji, nie znam tu nikogo, czuję się samotny. Mam apartament w Warszawie, ale jesli chciałabys sie spotkać , moge przyjechać. Oferuje…” - i tu pada pokaźna kwota. W ciągu kolejnego tygodnia otrzymuję kilkanaście takich wiadomości. Wielu zainteresowanych podkreśla, że prowadzi firmy za granicą i pieniądze nie stanowią dla nich problemu.

Co zaskakuje, wiele wiadomości przybywa z adresów zawierających mniej lub bardziej dokładne dane personale. Część jest z pewnością zmyślona, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niektórzy użytkownicy, odpisując na moje ogłoszenie, korzystali ze skrzynek, którymi posługują się na co dzień. Jak Marcin, którego po mailu odnajduję też na innym portalu z ogłoszeniami. Dla odmiany pisze na nim, że „szuka trwałego związku z dziewczyną, dla której liczą się takie wartości jak: przyjaźń, miłość, wierność i zaufanie”. Podając się dalej za nastolatkę, proszę go, by napisał, czego oczekuje, i sam nie krępował się zadawać pytań. Okazuje się, że ma tylko jedno: „Robiłaś chociaż chłopakowi loda?”.

Co kieruje mężczyznami gotowymi płacić za seks z dziewicą? Aby się dowiedzieć, zaczynam podpuszczać kolejnych rozmówców, by napisali coś więcej o sobie. I na tym urywa się większość kontaktów. Ale dostaję też takie wyznania: „Mam duże doświadczenie z młodymi delikatnymi dziewczynami. Najbardziej zestresowana była 20 latka za długo czekała .. Najlepiej bawiła się 17 latka .. Twój wiek jest teraz najlepszy do zabawy uwież mi będziesz szcześliwa. Ze mną poczujesz się delikatnie pieszczona … będę tak delikatny , że nikt po mnie nie będzie Cię już tak delikatnie pieścił”. Czyżbym więc faktycznie trafił na koneserów dziewictwa?

DEWIACJE I GRA WARTOŚCIAMI

- Dopatrywałbym się w tym zachowaniu jakiegoś osobistego kryzysu, psychicznego czy seksualnego, za którym kryje się poważny problem. Nawet jeżeli nie są to jeszcze zaburzenia seksualne czy psychoseksualne, to na pewno jesteśmy u progu tego typu zachowań. Można u tych osób podejrzewać dewiacje, uprzedmiotowianie siebie i innych, sadyzm, masochizm i inne zachowania o charakterze patologicznym - komentuje moje poszukiwania prof. Bassam Aouil.

I zwraca uwagę, że anatomia układu rozrodczego jest bardzo zróżnicowana. „Pierwszy raz” wcale nie musi wiązać się z bólem i krwawieniem. Nierzadko w trakcie pierwszego stosunku błona dziewicza ulega tylko częściowemu uszkodzeniu, a do jej całkowitego zerwania dochodzi dopiero podczas porodu naturalnego. - Mężczyźni odpowiadający na takie ogłoszenia dobrze zdają sobie z tego sprawę. Podobnie jak z tego, że dziewictwo łatwo odtworzyć czy sfabrykować. A to oznacza, że tak naprawdę nie chodzi im o ten prawdziwy pierwszy raz. Chodzi o nakarmienie emocji, zdobycie statusu, dominację czy zrekompensowanie sobie pewnych braków poprzez kontakt, niekoniecznie fizyczny, z osobą, którą mogą „kupić” - tłumaczy seksuolog.

Profesor podkreśla, że w interpretacji tego zjawiska ważne jest też to, jak rozumiemy „pierwszy raz”. Bo tak jak cały czas trwają dyskusje, czy zdrada jest tylko cielesna, czy też emocjonalna, tak możemy się też zastanawiać, w którym momencie kobieta naprawdę traci dziewictwo i czy „kończy” je wyłącznie stosunek dopochwowy.

- W ostatnich latach ponownie pojawiła się w Polsce moda na zachowanie dziewictwa. Ale tylko w sensie anatomicznym, bo nie w sensie intymnym. Nie brakuje dziewcząt, które są aktywne seksualnie, uprawiają petting, seks oralny, analny itd., ale chcą zachować tylko ten jeden „wyjątkowy” kawałeczek. Moim zdaniem, jako specjalisty, świadczy to o niebezpiecznej grze z wartościami, bo zaczynamy je dzielić na części. To trochę tak, jak raz wpłacić coś na cele charytatywne, tylko po to, by móc potem chwalić się całemu światu, że się pomaga innym.

PRZECZEKANY MOMENT

Podczas gdy dla części dziewcząt anatomiczne dziewictwo staje się powodem do dumy, na innych ciąży jak niechciany balast. I wyraz tego również znajdziemy w ogłoszeniach o handlu cnotą.

„Mam 25 lat i nigdy nie byłam w poważnym związku, a co za tym idzie nigdy nie uprawiałam seksu. dlaczego? sama nie wiem uchodzę za dziewczynę atrakcyjną, na pewno nie jestem jakąś pięknością, ale wiem, że zwracam uwagę, jestem szczupla ale nie chuda i zgrabna, więc na pewno nie jestem też jakimś ostatnim paszczurem. w tym roku obroniłam magisterkę na 5, jestem oczytana, chyba w miarę inteligentna, mam poczucie humoru. problem polega na tym, że ciągle zakochuję się w osobach, które nie są zainteresowane mną, natomiast we mnie zakochują się faceci, którymi nie jestem zainteresowana ja. postanowilam że ten «problem» rozwiąże tak”. To fragment anonsu dziewczyny pochodzącej z Włocławka, ale podobnych opowieści, z różnych zakątków kraju, znajdziemy więcej. Dwudziestoparoletnie autorki, w przeciwieństwie do nastolatek, czują potrzebę szczegółowego opisania, dlaczego pomimo „późnego” wieku wciąż jeszcze nie mają za sobą „pierwszego razu”.

- Przed laty w krajach dawnego ZSRR był taki okres, że dziewictwo wcale nie było w cenie. Dziewczyny same się go pozbywały, bo gdyby podczas stosunku wyszło na jaw, że to ich pierwszy seks, byłby to dla nich wstyd. Chciały też uniknąć krwi i bólu, bo co to za satysfakcja? Dziś w Polsce dla wielu dwudziestoparoletnich dziewczyn to dziewictwo też jest ciężarem. Wydaje im się, że oznacza ono brak atrakcyjności - mówi prof. Aouil.

NACIĄGACZE I DZIEWICTWO Z ODZYSKU

Na tych, którzy za pomocą internetowych ogłoszeń chcą rozwiązać swoje problemy czy zrealizować fantazje, w sieci czyha też wiele pułapek. Są ogłoszenia z kradzionymi zdjęciami, chwytające za serce historie, jakoby fundusze ze sprzedaży dziewictwa miały posłużyć na ratowanie babć lub szczytne cele, a także inne częste próby wyłudzenia pieniędzy.

„Żebym wzięła Twoją odpowiedz poważnie, przelej mi na konto 30 złotych, pomoże mi to odsiać osoby, które są serio zainteresowane od tych którzy siedzą tu dla zabicia czasu” - pisze „Paulina z Bydgoszczy”. Chwila poszukiwań pozwala też znaleźć w sieci komentarz, że to naciągaczka żądająca przedpłaty za usługi erotyczne.

„Mam 16lat i oddam dziewictwo jeśli uzbieram sumę w poniższym linku. Po uzbieraniu tejże kwoty wrzucę ogłoszenie z moim dziewictwem za darmo. Kto pierwszy zadzwoni wygrywa!” - czytamy w innym ogłoszeniu. Ta sama osoba pod innymi linkami zbiera też środki na „nowy sprzęt do firmy” i „mieszkanie, które spłonęło w pożarze”. Pocieszający jest tylko fakt, że do tej pory nie zebrała nawet złotówki.

Sens kupowania dziewictwa, pomijając aspekty moralne, podważa również fakt, że coraz przystępniejsze są zabiegi rekonstrukcji błony dziewiczej. „Niewinność” można odzyskać w cenie od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Ale niepotrzebna jest już nawet interwencja chirurga. Za równowartość kilkudziesięciu dolarów możemy kupić na aukcjach internetowych… syntetyczną błonę dziewiczą, w postaci wkładki dopochwowej wypełnionej barwnikiem imitującym krew. Na „pierwszych razach” można więc zarabiać po wielokroć.

NIEBEZPIECZNA GRA

To jednak nie kupujący są najbardziej narażeni na to, że zostaną wykorzystani. Profesor Aouil zwraca uwagę na niebezpieczeństwa związane z wystawianiem się na sprzedaż.

- Nawet jeśli to tylko zabawa, to bardzo niebezpieczna. Bo towarzyszą jej emocje, które raz wytworzone, już w nas zostają. I możemy chcieć do nich wracać, a to powoduje takie amortyzowanie tematu. Za każdym razem, gdy realizujemy, nawet w myślach, pewne scenariusze, robią się one coraz bardziej przystępne. I z czasem chcemy je zmaterializować - przestrzega terapeuta.

Nigdy nie mamy też pewności, że klient, na którego trafimy, będzie tak delikatny, jak obiecywał nam w mailach, szczególnie że często są to osoby o „pewnych odchyleniach”. No i tam, gdzie w grę wchodzi seks i duże pieniądze, zaangażowane mogą być też środowiska przestępcze.

Nawet gdy wszystko odbędzie się „bezproblemowo”, to pojawia się pytanie, co dalej z osobą, która oddała dziewictwo za pieniądze? - Być może gratyfikacja finansowa zamknęłaby temat, ale nie ma szans, by ktoś, kto dokonuje takiego wyboru, nie miał z perspektywy czasu wyrzutów sumienia. A to może przynieść bardzo poważne konsekwencje. Miałem zbliżony przypadek, gdzie dziewczyna nie mogła sobie wybaczyć, że się ofiarowała pewnej osobie. Nie widziała już siebie jako kobiety i nie była w stanie się odnaleźć w akcie seksualnym - wspomina Bassam Aouil.

UWAGA! Oferowanie korzyści majątkowych nieletnim w zamian za seks jest przestępstwem ściganym z art. 199 § 3 Kodeksu karnego.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City