Piątek, 16 listopada 2018

W ciemności widać lepiej

W Niewidzialnym Domu rozwijamy zdolności patrzenia na świat w inny niż dotąd sposób. Z nami zobaczysz dużo więcej, niż się wydaje.

Mariusz Sepioło

Tagi: Miasta Kobiet inna perspektywa niewidomi Niewidzialny Dom

31 sierpnia 2018, aktualizowano: 11-09-2018

Pierwszy raz w  życiu widzę tandem - myślę i zaraz robi mi się głupio, bo przypominam sobie, że przecież nie widzę nic, otacza mnie absolutna ciemność.


Pod palcami czuję jednak charakterystyczny kształt: kierownica, rama, koła i dwa siodełka. Mogę sobie wyobrazić, jak wygląda przedmiot, po którym właśnie przesuwam dłońmi. Z jakiegoś niezrozumiałego powodu myślę, że jest niebieski.

Wydaje mi się, że sufit w pomieszczeniu wisi tuż nad moją głową, że za chwilę nabiję sobie guza. Ale podobno strop jest wysoko i jestem bezpieczny. Na własnej skórze przekonuję się, jak na co dzień wygląda życie osoby niewidomej. Mogę tego doświadczyć w jedynym takim miejscu w  regionie - Niewidzialnym Domu w Toruniu.



IDEA



Niewidzialny Dom realizuje ideę „Poczuj - zrozum”. Takich miejsc na całym świecie jest tylko pięć. Ci, którzy nie mają problemów ze wzrokiem, dzięki doświadczeniom z  Niewidzialnego Domu mogą zrozumieć, jak bardzo nie doceniają sprawności tego zmysłu.

„Często wydaje się nam, że świat jest taki, jakim go widzimy. Nic bardziej mylnego” - piszą twórcy Niewidzialnego Domu na stronie internetowej. „Wykorzystują to iluzjoniści, którzy bez trudu usypiają czujność widowni, wyłączają nasz wzrok, słuch, dotyk. W świecie Niewidzialnego Domu nie oszukujemy zmysłów, poszerzamy płaszczyzny ich funkcjonowania. Odkrywamy to, co nieznane. Rozwijamy zdolności patrzenia na świat w inny niż dotąd sposób. Z nami zobaczysz dużo więcej, niż się wydaje”.

Zaczęło się od pomysłu Artura Kasprowicza, doktora nauk ekonomicznych, pracownika Katedry Gospodarki Turystycznej Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy, związanego m.in. z fundacją Papillon. Kasprowicz odwiedził „Niewidzialną Wystawę” w Warszawie i postanowił stworzyć podobne miejsce w Toruniu. Niewidzialny Dom został otwarty wiosną 2018 roku przy ul. Strumykowej.

- Na początku trochę się bałem - mówi Paweł, kierownik Niewidzialnego Domu. - Nie wiedziałem, jak powinien wyglądać kontakt z niewidomym, o co mogę zapytać, a o co pytać nie wypada. Ale po pierwszej takiej rozmowie obawy zniknęły.

Paweł był studentem Artura Kasprowicza. Wykładowca zaraził go ideą miejsca, w którym widzący mogą doświadczyć życia w ciemnościach. Tak się zaczęło.

- Odwiedzających najpierw szczegółowo instruujemy - opowiada Paweł. - Instalacja jest całkowicie zaciemniona, rozmieszczona w czterech różnych pomieszczeniach. Klientów oprowadzają nasi przewodnicy - osoby niewidzące.

Niewidzialny Dom to nie escape room - jak zaznacza - ale miejsce o walorze edukacyjnym, które ma w odwiedzających wzbudzić refleksję.

- Najlepiej widać to, kiedy klienci wychodzą z zaciemnionych pomieszczeń - mówi Paweł. - Dla wielu jest to szok, zdarzają się łzy. Wrażenie na zwiedzających robi też to, że po godzinie spędzonej w ciemnościach mogą zobaczyć swojego przewodnika. Przekonać się, że to, czego przed chwilą doświadczyli, jest codziennością osób niewidomych.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce jest około 1,8 mln osób niedowidzących i niewidomych. Codziennie muszą borykać się z wieloma niedogodnościami, które utrudniają im wykonywanie często najprostszych nawet czynności. Polski Związek Niewidomych opracował listę strat ponoszonych przez osoby niewidzące. Jest długa i smutna.

Wraz z częściową lub całkowitą utratą wzroku zostajemy m.in. pozbawieni możliwości osiągnięcia samodzielności zawodowej i finansowej, a także niezależności osobistej. Mamy problemy z podstawowymi czynnościami, takimi jak jedzenie, picie, ubieranie się, korzystanie z telefonu, gotowanie, robienie zakupów, posługiwanie się pieniędzmi, utrzymanie mieszkania w dobrym stanie.

Bariery fizyczne przekładają się na poważne konsekwencje psychologiczne, np. depresję, apatię, zupełne wycofanie się z życia społecznego. Zagrożenie załamaniem psychicznym jest dużo większe w przypadku osób, które utraciły wzrok w dorosłym życiu, w wyniku choroby albo wypadku. Osoby niewidome od urodzenia lub wczesnych lat dziecięcych z reguły nieco łatwiej znoszą swoją sytuację.



ENERGIA



Przed zwiedzaniem Paweł pokazuje nam przedmioty, które pomagają niewidomym w codziennym funkcjonowaniu. Maszyna do pisania alfabetem Braille’a jest mała i niepozorna. Sześć podłużnych klawiszy - po trzy na każdą dłoń - odpowiada określonej kombinacji kropek, które z kolei oznaczają daną literę tradycyjnego alfabetu. Z pozoru pisanie alfabetem Braille’a jest trudne, ale w praktyce osoby niewidzące w mig się go uczą.

Dziś posługują się najczęściej klawiaturami komputerowymi, tak jak osoby widzące. Nawet nie zauważamy, że są wyposażone w specjalne elementy, które niewidomi wyczuwają opuszkami, dzięki czemu mogą ułożyć palce w odpowiedniej konfiguracji. Smartfon? Niewidomi używają go bez problemu za pomocą specjalnych aplikacji rozpoznających polecenia głosowe i odczytujących treści.

Jest jeszcze kwestia ubioru. Jak odpowiednio dobrać kolory i nie straszyć przechodniów? Dawniej było to trudniejsze, dziś - m.in. dzięki takiemu urządzeniu jak Colorino - sprawa jest dużo prostsza. Colorino to małe, czarne pudełko, przypominające pilot do telewizora, które identyfikuje kolory (dzięki technice rozpoznawania nasilenia światła) i odczytuje je niewidzącemu użytkownikowi. Podobnie działa penfriend, czyli przyrząd, który za pomocą sygnału dźwiękowego informuje o nasileniu światła w pomieszczeniu. Korzyść? Nie zostawimy zapalonej lampki na całą noc i nie będziemy musieli przepłacać za rachunek.

Ale nie tylko technika sprawia, że przewodnicy z Niewidzialnego Domu to osoby pogodne i uśmiechnięte, które energią zarażają zwiedzających i obsługę.

- My, osoby widzące, zapominamy, jak wygodne jest nasze życie - mówi Paweł. - Od naszych przewodników uczę się radości. Mimo niepełnosprawności potrafią cieszyć się każdym dniem, spotkaniem, pracą. Mają pasje. Podróżują po świecie. Kiedy przychodzę do pracy zmartwiony, często jakąś błahostką, przewodnicy potrafią sprawić, że się rozpogadzam.

Praca z niewidomymi rozwija wrażliwość - na innego człowieka, świat, niepełnosprawnych i ich sytuację.

- Uczy też czegoś innego, ważnego - dodaje kierownik Niewidzialnego Domu. - Jako osoby widzące mamy tendencję do oceniania innych po wyglądzie. Patrzymy i od razu mamy gotowy pogląd dotyczący danego człowieka. Ta praca uświadamia, że nie warto oceniać książki po okładce. We wnętrzu zawsze kryje się coś ciekawego.



ŻYCIE



Wchodzimy. Kiedy zamykają się ostatnie drzwi, zapada całkowita ciemność. Na początku oczy z trudem się do niej przyzwyczajają. Idziemy za głosem przewodnika - pana Józefa. Zachęca nas, żebyśmy wyciągnęli ręce i spróbowali odgadnąć, w jakim pomieszczeniu jesteśmy. Zupełnie po omacku szukamy punktów zaczepienia.

Natrafiam na pojedyncze przedmioty, z których buduję w wyobraźni obraz całości. To mój przywilej: wiem, jak wygląda biurko, ziemniak, kierownica od roweru. Ci, którzy nigdy nie widzieli, muszą wyobrażać sobie te kształty na swój sposób. I zapamiętywać. - Nasi przewodnicy mają niezwykłą pamięć - mówi Paweł. - Są niczym chodzące komputery.

Bez wzroku wyostrzają się inne zmysły. Osoby niewidzące radzą sobie dzięki rozpoznawaniu dźwięków, dotykaniu przedmiotów, badaniu terenu za pomocą białej laski. O niej pan Józef mówi „drugie oczy”.

W  zaciemnionych pomieszczeniach możemy tego doświadczyć. Musimy uważać, by nie upaść, nie wpaść na innego zwiedzającego albo przewodnika. Słuch, węch i dotyk pracują na wysokich obrotach. Przedmioty codziennego użytku, w „normalnym” świecie niezauważane, stają się nagle czymś kluczowym i najważniejszym.

Podczas zwiedzania pan Józef opowiada, że wzrok zaczął tracić w wieku trzech lat. To była choroba. Dziś z trudem przypomina sobie świat, który zdążył zobaczyć jako dziecko: nieokreślone kształty, namiastki kolorów. Wszystko jest niewyraźne. Teraz, jeśli przysunie gazetę bardzo blisko oczu, może tylko zobaczyć jaśniejsze i ciemniejsze miejsca. Stojąc w oknie dostrzega nieco światła.

Mieszka w Toruniu, ma żonę, ona też jest niewidoma. Wychowali dwoje dzieci, które widzą, skończyły studia, znalazły życiową stabilizację. Pan Józef do pracy w Niewidzialnym Domu trafił zaraz po otwarciu, dojeżdża tu codziennie, korzystając z miejskiej komunikacji. Świetnie sobie radzi na dworcach, szybko znajduje wskazówki dla niewidomych w alfabecie Braille’a umieszczone w najważniejszych miejscach. I zapewnia, że jest człowiekiem szczęśliwym.

Pytam, jak to jest, że z jego ust nie schodzi uśmiech.

- A po co mam się martwić? - odpowiada i uśmiecha się jeszcze szerzej. - Zamartwianiem się nic nie zmienię, a życie jest tylko jedno. Trzeba je przeżyć po swojemu.CP

Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City