Piątek, 22 lutego 2019

Szata zdobi, ale nie zawsze - rozmowa z Anną Szymanik-Kostrzewską

Porównywano kiedyś stopień podniecenia mężczyzn na widok nagiej kobiety i kobiety w erotycznej bieliźnie. Kiedy było ono większe? Gdy kobieta była w bieliźnie. Bo to, czego nie widać, wprowadza element pewnej tajemnicy,zagadki.

Tomasz Skory

Tagi: moda uroda ubiór trendy

8 lutego 2019, aktualizowano: 08-02-2019

Z dr Anną Szymanik-Kostrzewską*, o postrzeganiu atrakcyjności i motywacjach leżących u podstaw sposobu ubierania się kobiet, rozmawia Tomasz Skory




Mówi się, że piękno leży w oku obserwatora. Czy w takim razie można obiektywnie powiedzieć, że ktoś jest lub nie jest atrakcyjny?
Można, jak najbardziej. Są pewne uniwersalne wyznaczniki związane z urodą, które są sygnałem, że ktoś jest zdrowy - a więc atrakcyjny. Na przykład symetria ciała. Jeśli ktoś ma zaburzoną symetrię w wyraźny sposób, to najczęściej jest to oznaka jakiejś choroby. Podobnie jest ze skórą. Wypryski i przebarwienia stanowią zwykle sygnał, że coś jest nie tak w organizmie - dlatego podoba nam się gładka, a więc zdrowa cera. Kiedy jesteśmy przeziębieni, zaczerwienieni i mamy spuchnięty nos, też nie wyglądamy atrakcyjnie, a to jest sygnał dla innych, że nie jesteśmy zdrowi. Co ciekawe, te sygnały potrafią wykrywać już noworodki i niemowlęta. Badania wykazały, że chętniej wpatrują się one w osoby powszechnie uznawane za atrakcyjne.

A jak na to pojęcie atrakcyjności wpływa później nasze wychowanie?
Kultura wyznacza nam pewne wzorce atrakcyjności, np. kwestię wagi. W krajach wysoko rozwiniętych za najbardziej atrakcyjne uznaje się obecnie osoby o sylwetce w dolnej granicy BMI, czyli o wadze lekko zaniżonej względem średniej. Odchodzi się już od typu sylwetki bardzo szczupłej, bo jeśli kobieta jest zbyt szczupła, to zanikają u niej krągłości. A krągłości są u kobiet wyznacznikiem atrakcyjności. Mówi się, że takim kanonem urody jest talia osy, szersze biodra i foremne piersi.

Wiąże się to chyba z przekonaniem, że taka sylwetka jest oznaką płodności, szerokie biodra ułatwiają rodzenie...
Tak, to jest taki obiektywny wyznacznik, ale z drugiej strony wielkość piersi wcale nie oznacza zdolności do wykarmienia dziecka. O ich atrakcyjności zadecydował inny mechanizm. Kiedyś, gdy u ludzi współżycie odbywało się od tyłu, sygnałem erogennym dla mężczyzny był kształt pośladków. Potem przyjęliśmy pozycję wyprostowaną i zaczęliśmy uprawiać seks twarzą w twarz. Pojawił się problem, co przejmie rolę pośladków - bo w tej pozycji trudno na nie spoglądać. Natura zaadaptowała do tego celu biust. Jego kształt nie jest obecnie optymalny, jeśli chodzi o karmienie dziecka, ale stanowi sygnał dla mężczyzny.

Czy atrakcyjność fizyczna to to samo, co atrakcyjność seksualna?
Ja to rozróżniam. Ktoś na przykład może być obiektywnie bardzo ładny, ale niekoniecznie chcielibyśmy z tą osobą pójść do łóżka. Musi wpływać na to coś więcej. Do atrakcyjności seksualnej można zaliczyć sposób poruszania się, zapach, pewne cechy charakteru, osobowości. Zdarza się, że jedne cechy są kompensowane przez inne. Stąd np. panie bardzo atrakcyjne fizycznie łączą się niekiedy z panami niezbyt atrakcyjnymi, ale ambitnymi, charyzmatycznymi, mającymi władzę czy pieniądze.

Elementem składowym naszego wyglądu jest też ubranie. Czy szata faktycznie zdobi człowieka?
Fajnie by było, gdyby zdobiła, natomiast najczęściej ukrywa ona po prostu pewne mankamenty. Pamiętam badanie, w którym porównywano kiedyś stopień podniecenia mężczyzn na widok nagiej kobiety i kobiety w erotycznej bieliźnie. Kiedy było ono większe? Gdy kobieta była w bieliźnie. Bo to, czego nie widać, wprowadza element pewnej tajemnicy, zagadki. Pozwala też na podkreślenie atutów i ukrycie mankamentów.

U NASTOLATEK BARDZO RZADKO POJAWIA SIĘ CHĘĆ INSTRUMENTALNEJ MANIPULACJI SEKSUALNEJ. JEŚLI KTOŚ TWIERDZI, ŻE DZIEWCZYNY SIĘ TAK UBIERAJĄ, BO CHCĄ PROWOKOWAĆ, TO JEST W BŁĘDZIE. ONE CHCĄ SIĘ TYLKO DOPASOWAĆ DO GRUPY I NIE PATRZĄ NA KONSEKWENCJE.


Pani badała stopień atrakcyjności kobiet w zależności od stroju i typu sylwetki. Jakie wyszły wyniki?
Kobiety o sylwetce klepsydry były oceniane jako jednakowo atrakcyjne zarówno w stroju odsłaniającym ciało, jak i zasłaniającym, ale krojem ujawniającym kształt ciała. Najbardziej traciły natomiast w luźnym ubraniu, zasłaniającym całą sylwetkę. Bo ten strój, podkreślając duży biust, ale zasłaniając talię, sugeruje, że mają nadwagę. W kompletnie luźnym stroju najkorzystniej wyglądają kobiety o przeciętnych kształtach. Natomiast były też ubrania, które zrównywały kobiety niezależnie od kształtu sylwetki. Przykładowo - strój o luźnej górze i przylegających spodniach. Niezależnie od tego, czy kobieta miała wąską, średnią czy szeroką talię, niezależnie od wielkości biustu, wszystkie były oceniane na tym samym poziomie. W przypadku chłopięcej sylwetki - o wąskich biodrach i niewielkim biuście - najbardziej korzystny był właśnie strój luźny u góry i odsłaniający nogi.

Dbałość o swój wygląd łączy się głównie z biologią, poszukiwaniem partnera i chęcią posiadania potomstwa?
Kiedy przeprowadzałam wśród nastolatek badania, dotyczące motywacji leżących u podstaw wybranego przez nie sposobu ubierania się, to najczęściej deklarowaną motywacją była właśnie chęć zainteresowania i zdobycia partnera. Już gimnazjalistki zauważały, że dzięki strojowi można coś zdobyć, uzyskać jakieś korzyści - czy to materialne, czy emocjonalne - ale zdawały sobie sprawę, że niekoniecznie jest to w porządku. Dopiero na dalszym miejscu pojawiała się u nich motywacja związana ze sposobem prezentowania się, wyrażenia siebie.

Czy nastolatki, wybierając strój, kierują się swoimi preferencjami, czy ulegają presji otoczenia?
Myślę, że po równo. Wprawdzie w moich badaniach niewiele dziewcząt deklarowało naśladowanie innych, ale jak spojrzymy na dzisiejsze nastolatki, to są one dość podobne do siebie. Ich ubrania różnią się odcieniami, poszczególnymi elementami, ale styl i typ stroju jest ten sam. Podejrzewam, że po prostu nie zdają sobie sprawy z wpływu otoczenia. Stąd mamy też coś takiego jak seksualizacja. Już bardzo młode dziewczęta, które jeszcze nie są świadome swojej seksualności, noszą ubrania, które podkreślają biust, wcięcie w biodrach, odsłaniają ciało. Zakładają je, bo jest to ładne, modne, wszyscy to noszą, a potem są zdziwione, że chłopcy w szkole reagują na nie seksualnie.

WIĘKSZOŚĆ BADANYCH PRZEZE MNIE DZIEWCZĄT TWIERDZIŁA, ŻE STRÓJ KOLEŻANEK MA DLA NICH DRUGORZĘDNE ZNACZENIE, ŻE BARDZIEJ SIĘ LICZY PODOBIEŃSTWO SPOSOBU MYŚLENIA.


Z punktu widzenia dorosłego to trochę naiwne, ale dla gimnazjalistki...
U nastolatek bardzo rzadko pojawia się chęć instrumentalnej manipulacji seksualnej, czyli celowego zainteresowania mężczyzny i wykorzystania jego podniecenia. Jeżeli ktoś twierdzi, że dziewczyny się tak ubierają, bo chcą prowokować seksualnie, to jest w błędzie. One chcą się tylko dopasować do grupy i nie patrzą na konsekwencje.

Myśli Pani, że mundurki w szkołach to dobre rozwiązanie?
I tak, i nie. W przypadku licealistów jest to czas poszukiwania swojej indywidualności, którą wyraża się także strojem. Jeżeli to uniemożliwimy, możemy doprowadzić do sytuacji, kiedy młodzież będzie się czuła niekomfortowo. Wyjściem mogłoby być stworzenie stroju prestiżowego, powiązanego z rangą danej placówki. Coś takiego funkcjonuje w Japonii i mundurki nosi się z dumą. Nie mogą to być jednak fartuszki jak z czasów naszych babć, bo zamiast poczucia prestiżu będą budzić politowanie.

Wśród młodzieży istnieje ostracyzm ze względu na to, że ktoś się inaczej ubiera?
Nie, większość badanych przeze mnie dziewcząt twierdziła, że strój ma dla nich drugorzędne znaczenie, że bardziej się liczy podobieństwo sposobu myślenia i poglądów. Pokazywałam im zdjęcia dziewczyny w różnych strojach i sytuacjach - w szkole, klubie i domu. Prosiłam o opowiedzenie krótkiej historii o tym, dlaczego osoba z fotografii tak się ubrała. I pytałam: na ile byłyby ją w stanie polubić. Niektóre deklarowały, że niezależnie od ubioru tej dziewczyny, mogłyby się z nią zaprzyjaźnić. Jedynie gdy przypisywały jej motyw instrumentalny - czyli przypuszczały np., że wybrała wyzywający strój, aby dostać piątkę u nauczyciela - to chęć zawierania bliższych relacji malała. Jeśli jednak ubierała się tak do klubu, by wyrwać fajnego chłopaka, to już nie miało dla nich znaczenia.

Gdy pytała Pani, czyim zdaniem przeważnie kierują się nastolatki, najczęściej byli to ich partnerzy, potem inni chłopacy, dalej koleżanki, a na samym końcu rodzice...
Wiek nastoletni to ten czas, w którym rodzic przestaje kształtować pewne sfery zachowania dziecka. Co więcej, nawet warto pozwolić mu podejmować w tych obszarach własne decyzje. Jedną z takich sfer jest właśnie ubiór. Natomiast wielu rodziców na tym etapie mówi: „Jak ty się ubierasz?! Weź załóż coś normalnego!”, zapominając, że w ten sposób ogranicza autonomię dzieci. Jest nawet taka reklama w telewizji: o mamie, która strofuje córkę za strój, a potem znajduje jej zdjęcie z czasów dzieciństwa, podpisane swoim własnym życzeniem: „zawsze bądź sobą”.

Mam wrażenie, że teraz wśród młodzieży królują gołe kostki, najczęściej zestawione z trampkami, nawet gdy za oknem deszcz czy mróz.
Moda ma na celu pokazanie czegoś nowego, wyróżnienia się, w związku z czym wprowadzane są elementy, które na początku wydają się zaskakujące, nawet dziwaczne, a po jakimś czasie albo znikają, albo są przyswajane i uznawane za normalne. Tak było z modą na odsłanianie dekoltu, nóg, a w końcu i brzucha. Pamiętam, że jak weszła moda na gołe brzuszki, jeden z naszych profesorów zauważył dziewczynę maszerującą do pobliskiego liceum przy -12°C w bolerku, spódniczce i kozaczkach. Profesor zagadał: „Czy pani nie jest zimno?”, na co licealistka odpowiedziała: „Jest, ale za to jak za***iście wyglądam!”.

Dla urody trzeba cierpieć?
Kiedyś modne były gorsety, które deformowały żebra, dziś mamy gołe brzuchy, przeziębienia i zapalenie nerek. Wprawdzie ta moda już trochę przemija, ale pod koniec XX w. brzuch stał się kolejnym elementem ciała powiązanym z erotyzmem. Przeprowadzono wtedy nawet badania, jak ten brzuch powinien wyglądać. Młodsi mężczyźni wskazywali, że powinien być płaski, a panowie starsi, już koło czterdziestki uważali, że ładny brzuch może być lekko zaokrąglony - że taki jest dla nich atrakcyjny.

A czy to nie jest związane z tym, że z wiekiem nasza własna sylwetka zmienia się z upływem czasu, więc stajemy się bardziej tolerancyjni wobec innych?
Oczywiście, to jest sposób adaptacji do starzenia się. Z wiekiem atrakcyjność fizyczna traci dla nas kluczowe znaczenie, zwłaszcza w przypadku stałych par. Przestaje być decydujące, czy mamy sexy żonę lub męża, a ważniejsza staje się dobra relacja.


*DR ANNA SZYMANIK-KOSTRZEWSKA - adiunkt w Katedrze Psychologii Rozwoju Człowieka UKW w Bydgoszczy. Autorka książki „Uroda czy ubranie?” oraz badań nt. motywacji leżących u podstaw wyboru sposobu ubierania się dziewcząt. Prywatnie mama półtorarocznego synka, uwielbia sushi i wyznaje zasadę: „normalność jest pojęciem abstrakcyjnym”.


Partnerzy Miast Kobiet

  • Consilis
  • Positivemind.pl
  • Focus
  • UM Bydgoszcz
  • Brigdehead
  • Teatr Polski
  • FKE
  • MCK Bydgoszcz
  • Dwór Artusa
  • Helios
  • Multikino
  • Cinema City