Chwile szczęścia „Zo”

Janusz MilanowskiZaktualizowano 
14 Prof. gen.<br><br>14 Prof. gen. Elżbieta Zawacka<br>
14 Prof. gen.14 Prof. gen. Elżbieta Zawacka Jacek Smarz
Wyprężeni oficerowie będą strzelać obcasami i salutować przed Nią - jedyną kobietą komandosem, która nigdy nie bała się śmierci.

Toruń, 13 czerwca, 2006. Słoneczny dzień. Wielka Sala Mieszczańska w Ratuszu Staromiejskim wypełniona jest ludźmi i kwiatami. Z tłumu wyróżniają się oficerowie w galowych mundurach i eleganccy starsi ludzie w czarnych beretach z biało-czerwonymi przepaskami - weterani Armii Krajowej. Na honorowym miejscu przed tą niezwykłą publicznością siedzi zamyślona starsza pani. Jeszcze jest pułkownikiem, ale wyjdzie z tej sali jako najwyższa stopniem spośród zgromadzonych: gen. bryg. Elżbieta Zawacka, akademicki profesor w cywilu. Wyprężeni oficerowie będą strzelać obcasami i salutować przed Nią - jedyną kobietą komandosem, która nigdy nie bała się śmierci. Bała się tylko tortur na metalowym łóżku podłączonym do prądu. A wszystko dla miłości życia - Polski. Po wojnie komuniści podziękowali jej za tę miłość dziesięcioletnim wyrokiem.

Wybaczyłam...

Nominacja generalska dla prof. Zawackiej została przyznana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego już 3 maja. Jednak legendarna kurierka, która niedawno skończyła 97 lat, nie mogła odebrać jej osobiście. Dlatego przedstawicielka prezydenta wręczyła ją w Toruniu.
- Tylu nas zginęło. Przecież nie ja powinnam tu być, tylko moje przełożone - to były jej pierwsze słowa na tej uroczystości. W sali zapadła cisza. Zamyślona Pani Generał zaczęła opowiadać... - My, kobiety żołnierze Armii Krajowej, nie bałyśmy się śmierci, jak boją się teraz żołnierze. Bałyśmy się aresztowania i tortur. Bo człowiek nie wie, ile może wytrzymać - opowiadała cichym głosem.
Urodzona w Toruniu w 1909 r. Elżbieta Zawacka była jedyną kobietą wśród cichociemnych spadochroniarzy o pseudonimie „Zo”. Pełniła funkcję zastępcy szefa „Zagrody” - Działu Łączności Zagranicznej Oddziału V Sztabu Komendy Głównej AK. Jako kurier w lutym 1943 r. pokonała trasę przez Niemcy, Austrię, Francję i Hiszpanię do Anglii, stając się legendą wśród kurierów. Do Polski wróciła, zrzucona na spadochronie na własną prośbę, we wrześniu 1943. Pracowała w szefostwie Wojskowej Służby Kobiet KG AK. W latach 1951 - 55 odsiadywała dziesięcioletni wyrok w stalinowskim więzieniu. W 1972 r. podjęła pracę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, skąd odeszła przedwcześnie z powodu szykan SB.

Twarz świeci nocą

- W Pirenejach w nocy nakrył nas patrol, strzały... - wspominała. - Grupa się rozpierzchła. Zostałam sama. Schowałam się za skałę. Co robić? W harcerstwie nauczyłam się, że twarz w nocy świeci, więc trzeba zamazać ją błotem i tak zrobiłam, i tak siedziałam za tą skałą do rana….
Potem przedostała się do Londynu z meldunkiem dla naczelnego wodza. Na próżno jej było tłumaczyć, że już nie musi ryzykować, że może pracować w Londynie. Miłość wzywała. Był tylko jeden sposób, żeby do niej wrócić: na spadochronie. Przeszła mordercze szkolenie cichociemnych spadochroniarzy AK. Wytrzymują je tylko najwytrzymalsi z najwytrzymalszych, najdzielniejsi z dzielnych i Ona, „Zo” - jedyna kobieta. Skakała w środku nocy z grupą innych komandosów. - Jezu, baba! - wrzeszczał partyzant z ubezpieczania desantu, który chwacko chwycił ją za kombinezon, żeby pomóc ustać na nogach. - No, musiał piersi poczuć, bo byłam nie do odróżnienia od mężczyzn - uśmiechała się, wspominając. I tak ją przywitała Miłość.

Najwyżej się zabiję

Ryzykowała nieustannie. Gestapo zajęło się jej rodziną... Bydlaki torturowali koleżanki na tym elektrycznym łóżku. Żadna nie wytrzymała. Zanim umarły z bólu, zeznały wszystko. „Zo” wybaczyła i walczy dalej. Sieć wokół niej zaciska się. W pociągu między Warszawą, a Krakowem zobaczyła szpicla i czuła, że ją rozpoznał. - Najwyżej się zabiję - pomyślała wtedy, decydując się na skok w biegu. - Bałam się tylko, żeby głową nie uderzyć w słup, bo to było w nocy - przyznała przed wpatrzonymi w Nią wojakami wolnej Polski. Bo śmierci się nie bała. - Gdybym sto razy nie miała szczęścia, to sto razy bym nie żyła. Zawsze od śmierci ratowała mnie ta chwila szczęścia...
Najdzielniejsza z dzielnych odeszła 10 stycznia 2009 r. w swoim kochanym Toruniu. Od grudnia jeździmy po nowym moście im. Gen. Elżbiety Zawackiej - Honorowej Obywatelki miasta.

polecane: Flesz: Pszczoły wymierają. Czy grozi nam głód?

Wideo

Materiał oryginalny: Chwile szczęścia „Zo” - Miasta Kobiet

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3