Egzotyczny, ale dobry

Lucyna TataruchZaktualizowano 
Marta Pawłowska
Babcia martwi się skrycie, co ludzie powiedzą. Nic nie mówią, bo to już nie te czasy.

Kasia przywiozła swojego chłopaka z wakacji na drugim końcu świata. Marta męża z Węgier poznała na studenckiej imprezie. Agnieszkę partner namówił, by po latach życia w Holandii zamieszkać razem w jej ojczystym kraju.

Tak wyszło, po prostu

Agnieszka do Holandii pojechała, gdy miała 18 lat. Spędziła tam ponad dekadę. Nauczyła się języka, skończyła studia i podjęła pracę. Pewnego dnia, gdy wracała do domu, Jaap zagadał ją na przystanku. Kojarzył, że mieszkają na tym samym osiedlu i mijają się codziennie po drodze.

- W Polsce obcy facet zaczepiający dziewczynę na ulicy wygląda podejrzanie, ale Holendrzy są inni. Wiedziałam o tym, ale mimo wszystko byłam sceptyczna - wspomina Agnieszka. - Tak łatwo mu nie poszło. Dopiero po długim czasie udało mu się namówić mnie na spotkanie i tak się zaczęło. Od tego momentu są razem, choć żyją już w innym kraju. Dziś mieszkają w Bydgoszczy.

On był inny

Zoltan w Polsce był akurat służbowo. Mieszkał w Budapeszcie, pracował w Amsterdamie, interesy załatwiał w całej Europie. Kraj Marty był jednym z przystanków w jego napiętym grafiku. - Miał tu znajomych studentów i to oni wyciągnęli go na piątkową toruńską imprezę. Opowiadał mi później, że od razu zwrócił na mnie uwagę, głównie przez moje rude włosy i przez to, że dużo mówiłam. Zresztą cały wieczór przegadaliśmy po angielsku. Nie ukrywam, od początku coś zaiskrzyło.

Marta wspomina, że miała duże wątpliwości, była już kiedyś w związku na odległość. - Myślałam o tym, jak to będzie, czy on będzie do mnie przyjeżdżał z Węgier? Mojemu byłemu chłopakowi nie chciało się podróżować z Warszawy do Torunia.

Zoltan był inny. Przyjeżdżał przynajmniej raz w miesiącu przez pół roku. W końcu przeprowadził się do Polski na stałe.

Andrew z Madagaskaru

- Ja nie planowałam związku. Rozstałam się z chłopakiem, przerwałam źle wybrane studia, nie miałam pojęcia co dalej - przyznaje Kasia. - Kiedyś siedziałam u babci na wersalce, piłam herbatę. Nagle do domu bez pukania wszedł starszy czarnoskóry mężczyzna. To musiało dość śmiesznie wyglądać, całkiem nieźle się przestraszyłam, ale babcia uśmiechnęła się szeroko. To był Andrew z Madagaskaru, mąż jej siostry, którego wcześniej nie miałam okazji poznać - wspomina.

Jak się okazało, wujek doskonale znał polski i był bardzo rozmowny. Zaproponował, żebym ich odwiedziła, zobaczyła trochę świata. Dlaczego nie? Szalony pomysł. Przecież to podróż na Ocean Indyjski. Niewyobrażalnie drogi bilet na samolot studził mój zapał, ale Andrew zaproponował pokrycie kosztów. I poleciałam.

Wszystko było dobrze do czasu, gdy po dwóch miesiącach Kasia wróciła i przywiozła ze sobą Michaela - wielkiego mężczyznę z dreadami. - Pamiętam to dobrze, „moja Kasia jest z murzynem”, podsumowała ze smutkiem babcia w rozmowie z moją mamą.

Co ludzie powiedzą?

Znajomi Marty byli bezlitośni. - Twój chłopak ma na imię Zoltan? Zoltan Władca Galaktyk. Zoltan Niszczyciel Planet. Postać z komiksu, która chce pokrzyżować plany superbohaterów - dziewczyna przytacza słowa przyjaciół. Drwili jawnie i bez ogródek. Chłopak nic sobie z tego nie robił. Ruda czupryna Marty dopełnia komiksowego obrazu.

- My Red Dragon, tak mnie przedstawia wszystkim. Ludzie go akceptują i lubią. Czasem mam wrażenie, że bardziej niż mnie. Jest dla nich ciekawostką z obcego świata.

W przekonywanie babci Katarzyny zaangażowała się cała rodzina. - Moja mama jej powtarzała, że przecież jej siostra też ma męża z zagranicy, jest szczęśliwa i dobrze jej się układa. Ale babcia dalej swoje. Siostra na drugim końcu świata, pewnie już nigdy jej nie zobaczy. I mnie pewnie też tak straci, ja na pewno zaraz też wyjadę.

Ale Kasia nigdzie się już nie wybierała, a Michael miał co robić w Polsce. Znalazł pracę, uczy angielskiego i bardzo mu się tu spodobało. Babcia nie była zadowolona. - Ciężar zmartwień z „wyjazdu na zawsze” przeszedł na „co ludzie powiedzą” - opowiada dziewczyna.

- Ludzie nic nie mówili, przynajmniej nie wprost. Owszem, zdarzają się rasistowskie słowa od obcych, tak na ulicy. Ale nie jest najgorzej.

Babcia martwiła się skrycie, lecz spotykanym koleżankom spokojnie tłumaczyła. - Słyszałam, jak mówi sąsiadce „Michał to kolega wnuków mojej siostry. Kasia poznała go na wakacjach. Choć spotkali się na Madagaskarze, on pochodzi z Francji, jest od niej dwa lata starszy. To dobry chłopak, taki egzotyczny, ale dobry. I nawet nie wierzy w innego Boga.”

Nie odejdziesz od stołu

Michael nie wierzy w żadnego Boga, podobnie jak Kasia. Póki co, babci to jakoś wystarcza. Bała się, że chłopak przeciągnie ją na tę gorszą stronę, wywiezie, przeobrazi, zasłoni twarz chustą. Ale nic złego się nie dzieje, a on zna już dobrze polskie tradycje i święta.

Do Bożego Narodzenia w krajowym stylu przyzwyczaić musiał się także Jaap.
- W Holandii to zwykle proszona kolacja z rodzicami, normalne danie, wino, rozmowa i koniec. U mojej rodziny zastał uginający się od domowego jedzenia stół, kuzynów, ciotki i wujków. Musiał jeść wszystko, co przygotowała moja matka, nie wypadało przecież odmówić. Następnego dnia uratowały go krople żołądkowe - opowiada ze śmiechem Agnieszka.

Zoltan już podczas swojego świątecznego debiutu ostro podpadł. W pierwszych chwilach przy stole wyszło już na jaw, że nie je mięsa. - Moja ciotka pytała po cichu, co on wyznaje. Tłumaczyłam, że wegetarianizm nie ma nic wspólnego z żadną religią. I że to nie jest cecha obcokrajowców. Polscy chłopacy też tacy są. Co usłyszałam w odpowiedzi? „Twój poprzedni taki nie był. I mógł się sam wypowiedzieć, mówił po polsku. Ten nic nie mówi...”.

Na wieży Babel

- Byłoby łatwiej, gdyby moi rodzice znali języki - przyznaje Marta. Nadal musi tłumaczyć wszystko, co mówi Zoltan, ale nawet jej to odpowiada. - Mam przynajmniej pewność i kontrolę nad tym, co do nich z jego słów dotrze. Nie to, żebym bała się jego wypowiedzi, ale tak jest jakoś bezpieczniej. Znam ich lepiej i wiem, które żarty pominąć.

Para między sobą rozmawia tylko po angielsku. Chłopak od lat powtarza, że polski jest trudny, ona z węgierskiego się tylko śmieje. Trwa to niezmiennie od pierwszego wieczoru, gdy poznali się na tej pamiętnej imprezie. - Zaproponowałam wtedy, by pod koniec zabawy znajomi wymawiali najdłuższe słowo po polsku. Gdy do gry ze swoimi propozycjami przyłączył się Zoltan, konstantynopolitańczykowianeczka nie robiła już na nikim wrażenia. Siedziałam oczarowana i rozbawiona. Myślałam nawet, że on recytuje jakiś wiersz, tak to brzmiało. Okazało się, że wymówił jedynie nazwę swojej ulubionej kanapki.

Agnieszka holenderski znała już, zanim spotkała Jaapa, dogadują się więc bez problemu. Jej matka mówi trochę po angielsku, ojciec zna podstawy włoskiego. - Jaap mógłby nauczyć się polskiego, ale nie ma okazji, tu wszyscy chcą trenować z nim swój obcy język. Mieszkając tu, przywykł już do polskiego i dużo rozumie, nauczyłam go czytać i wymawiać słowa, ale wypowiedzi w moim języku nie ryzykuje.

Michael dawno temu zapisał się na kurs polskiego i teraz idzie mu względnie dobrze. Z Kasią jednak nadal łatwiej mu dogadać się po angielsku. Ponoć w takich związkach największym problemem jest wyrażanie skomplikowanych emocji, bardzo łatwo o nieporozumienia. I o frustracje, że on mnie jednak tak do końca nigdy nie zrozumie. - Bzdura - twierdzi dziewczyna. - Mówimy o ukochanej osobie, ona zrozumie to, co chcesz powiedzieć. Nie musimy silić się na precyzję rodem z pism naukowych. Jednojęzyczne pary się rozleniwiają, dostają wszystko na tacy, a i tak ich związki bywają pełne konfliktów. No i mamy też ten cały język ciała…

Czasem może nawet lepiej nie mówić czegoś dosłownie? Marta przyznaje, że zdarza jej się w nerwach wyzywać Zoltana po polsku. - Wiem, że nie będę musiała za wszystko przepraszać - śmieje się - Bywa mi później głupio, no ale pozwalam sobie. Potem tłumaczę mu to w jakiejś łagodnej wersji. Czasem podejrzewam, że on zaczyna już te słowa rozumieć. Prędzej czy później skończy się to większą awanturą. Ale to mój wentyl bezpieczeństwa, to tak dla zdrowia psychicznego.

Czym skorupka za młodu…

Agnieszka widzi przepaść między tym, jak Polacy i Holendrzy traktują kobiety. I nie zawsze wychodzi to na plus obcokrajowcom. - Wszystko jest kwestią wychowania w innej kulturze, w innej rodzinie. Niektóre Polki czasem lubią być traktowane inaczej niż kumpel, Holenderki o to nie dbają. Jaap nie znał na przykład zwyczaju przepuszczania kobiet w drzwiach. Nauczył się tego, lecz nie było to łatwe.

Zdarzało się, że wysiadł z metra pierwszy i szedł przed siebie, nie oglądając się na to, czy jestem za nim.

Agnieszka opowiada, że parę razy specjalnie jechała dalej. - Kochanie, o czymś chyba zapomniałeś… Tylko tak mogłam go przyzwyczaić do tego, że pewne gesty są dla mnie istotne.

Podział obowiązków domowych to na pierwszy rzut oka ideał. Obydwoje gotują, sprzątają i piorą. Gorzej jest, gdy popsuje się coś poważniejszego. Cieknący kran bywa prawdziwym problemem. W Holandii nie naprawia tego ani kobieta, ani mężczyzna w związku. Coś się psuje, od tego są fachowcy.

Czasem nie ma ku temu potrzeby, usterka to 15 minut pracy. Ale kto ma ją wykonać? - Już teraz robi to Jaap, ale nigdy wcześniej nie było to dla niego tak oczywiste jak dla mnie - przyznaje Agnieszka.

Zoltana dziwiły rzeczy, na które Marta nigdy nie zwracała uwagi. Na przykład to, że gdy spacerują, dziewczyna czasem idzie po jego lewej stronie. Według niego na Węgrzech tak prowadzi się… panie lekkich obyczajów.

- Nie wiem, czy on tego przypadkiem nie wymyślił, to trochę dziwne jednak - śmieje się Marta - na dodatek to właśnie z tej strony mam gorszy profil. No ale dobrze, trzymam się tej prawej.

Jak drugi dom

Polak i Węgier, dwa bratanki - z dumą powtarza ojciec dziewczyny, gdy spędza z zięciem kolejny wieczór przy wspólnym piwie. - Mało przy tym rozmawiają, ale Zoltan wrósł już w te nasze relacje - komentuje Marta. - I tak już zostanie, nigdzie się nie wybieramy na stałe. Za to często podróżujemy po kontynencie.

Jaap z Polski jest zadowolony, lecz nadal dziwią go pewne sytuacje. Razem z Agnieszką starał się o tę samą pracę, wymagali tej samej pensji przy podobnych kwalifikacjach. On pracę dostał, Agnieszka usłyszała, że chce za dużo. - W Holandii byłoby to nie do pomyślenia - komentuje zdziwiony.

Jednak nie żałuje tego, że sam namawiał Agnieszkę, by tu zamieszkali. Przywieźli tu swoje życie, chwilowe plany, pasje i trzy rowery. Może się jeszcze kiedyś gdzieś wyprowadzą, kto wie co będzie w przyszłości. - Póki co, nie myślimy o tym, żyjemy chwilą, jest dobrze i intensywnie - dodaje dziewczyna.

Kasia na pewno na Madagaskar już nie poleci, to jednak za duży wydatek. Michaelowi zresztą jakoś specjalnie na tym nie zależy, nie mieszkał tam długo. - Odwiedzaliśmy już jego matkę we Francji, bardzo sympatyczna, wykształcona kobieta. Wiem, że Michael czasem chciałby widywać się z nią częściej, na szczęście dużo rozmawiają przez skype’a. Jedno jest pewne, moja babcia może być spokojna. On nigdzie nie planuje mnie wywozić.

Polki, które żyją z obcokrajowcami, w jednym są zgodne - udanego związku nie podzielą żadne granice. Rodzina się przyzwyczai, komentarze innych są do przełknięcia. Nie żyjemy już odcięci od świata. Możemy być z kim chcemy i jak chcemy. A z krajowym chłopakiem wcale nie byłoby lepiej. Wiedzą o tym, bo przecież wcześniej już próbowały.

polecane: FLESZ: Umacnia się rynek pracownika. Oto zawody najbardziej pożądane.

Wideo

Materiał oryginalny: Egzotyczny, ale dobry - Miasta Kobiet

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3