W łóżku jestem Asem

RedakcjaZaktualizowano 
Słowa aseksualistki brzmią jak przysięga: „Świadoma i w pełni rozumu zrezygnowałam z uprawiania seksu”.

Martyna patrzy spod ciemnych rzęs. Śniada karnacja, długie włosy, idealna figura. Ogląda się za nią wielu mężczyzn. Ona nie zwraca uwagi na nikogo. - Po co miałabym oceniać facetów po wyglądzie? - pyta zaczepnie. - Oni nie interesują mnie fizycznie, w żadnym stopniu. Fajnie jak mężczyzna o siebie dba, to mi coś mówi o jego charakterze, ale reszta… cóż, to się przydaje ludziom, którzy chcą iść ze sobą do łóżka. Ja nie chcę, z nikim - wzrusza ramionami.

TO NIE DLA MNIE

Aseksualistka, tak o sobie mówi. W skrócie As. Jej słowa brzmią jak przysięga: „Świadoma i w pełni rozumu zrezygnowałam z uprawiania seksu”. I choć wypowiada je z przymrużeniem oka, nie żartuje. - Próbowałam to robić. Pamiętam każdy swój stosunek seksualny, wcale nie było ich mało. Chciałam się przekonać, jak to jest, co jeszcze mogę zrobić, żeby mi się spodobało. Nic z tego nie wyszło.

- Jeśli mielibyśmy posłużyć się najprostszą definicją, to aseksualizm jest całkowitym, dobrowolnym wycofaniem się z aktywności i życia seksualnego. Nie jest to jednak to samo co abstynencja seksualna, nie określa się tak singielek, które chwilowo nie uprawiają seksu. Nie dotyczy to także osób, które zaspokajają się w jakikolwiek inny sposób, ani tych, którzy współżycia nie podejmują na skutek jakichś traumatycznych doświadczeń, np. molestowania - tłumaczy dr Zdzisław Sybilski, seksuolog z Katedry Psychologii Klinicznej UKW.

BEZ WĄTPLIWOŚCI

Jeszcze przed liceum, gdy rówieśnicy Martyny snuli wybujałe opowieści, ona wiedziała, że to tylko młodzieńcze wymysły o tym, kto jest lepszy, kto niby bardziej doświadczony i dorosły. Zwykle ignorowała te wątki lub ewentualnie przyłączała się w wymuszonych żartach.

Refleksja przyszła po paru latach, gdy jej znajomi faktycznie zaczęli współżyć ze swoimi szkolnymi miłościami. Temat coraz częściej pojawiał się w rozmowach z przyjaciółkami. O swoim pierwszym razie marzyła każda, choć tylko niektóre później wspominały go dobrze. Mimo to wiedziały, że będą jeszcze próbować. Nawet po nieudanym seksie, nikt nie miał wątpliwości, że ta czynność stanie się częścią życia. - To był taki pierwszy cios, kiedy dotarło do mnie, że naprawdę jestem inna niż oni. Ten temat dla mnie nie istniał, w ogóle o tym nie myślałam. Ani się nie bałam, ani nie chciałam tego próbować. Absolutna obojętność. Nie miałam już wątpliwości.

WBREW SOBIE

Martyna zakochała się, gdy była w klasie maturalnej. Chłopak już studiował, był inteligentny, oczytany, imponował jej. - Obiektywnie był przystojny - stwierdza Martyna. - Fajnie było mieć chłopaka, którego zazdroszczą koleżanki. No i był dużo większy ode mnie, więc czułam się przy nim bezpiecznie. Ale jeśli chodzi o jego wygląd, to wszystko, co mogę powiedzieć. Żadnego pociągu fizycznego nie czułam. Fascynował mnie jego mózg, świetnie się dogadywaliśmy. Jemu to nie wystarczało.

Pierwszy zaaranżowany romantyczny wieczór, którego finał już w planach był oczywisty. Wiedziała, po co jedzie do niego na noc. Zgodziła się, uprawiali seks. - Byłam 18-letnią dziewicą - wspomina. - To był mój pierwszy raz, więc można było wytłumaczyć jakoś, że mi się nie podobało. Tylko, że to nie ból był najgorszy. Do dziś pamiętam to uczucie, gdy jeszcze przed tym wszystkim czułam, że będę robić to wbrew sobie. Nie chciałam, ale wmówiłam sobie, że chcę.

Po pierwszym razie były kolejne. Potem był inny chłopak, jeden, drugi i trzeci. Aż w końcu Martyna zrezygnowała. - „Seks ci się nie podoba, bo twój partner nie daje ci tego, co potrzebujesz”, mówili mi wszyscy, którym odważyłam się powiedzieć, że coś jest nie tak - wyznaje Martyna. - No fajne wytłumaczenie, tylko że ja niczego nie potrzebowałam. Na to też mieli gotową odpowiedź: „Nie wiesz, bo jeszcze nie poznałaś najlepszego”.

BEZPŁCIOWA

Ewa, studentka psychologii, słyszała pod swoim adresem podobne komentarze: - Z tych wszystkich opinii, dobrych rad i złotych recept, wyłania się jeden obraz - jeśli nie uprawiasz seksu, to nie możesz być szczęśliwa.

Dziewczyna wspomina, że zawsze lubiła przyjaźnić się z mężczyznami. Odpowiadał jej ich styl bycia, poczucie humoru, zainteresowania. Miała koleżanki, ale najbliższe znajomości zawierała w gronie facetów. Dla wielu urosła do rangi prawdziwego kumpla i w pełni jej to odpowiadało. - W moich relacjach z chłopakami nigdy nie było tego flirtu, gierek, podtekstów. Obserwowałam koleżanki i widziałam, że niektóre nawet w neutralnych sytuacjach grają swoją kobiecością, tak jakby znajomość miała zakończyć się w łóżku. Ja byłam inna. Ktoś kiedyś powiedział o mnie „bezpłciowa”, ale nie zgadzam się z tym. Jestem kobietą, ale sfera seksualna jest poza mną. Nie pociągają mnie mężczyźni, ale nie jestem też lesbijką.

Jej związki były platoniczne, wyjątek zrobiła dla jednego mężczyzny. - Spróbowaliśmy, ale ani jemu ani mnie nie było z tym dobrze. Wiedział, że się zmuszam. Kto chciałby spać z taką dziewczyną, która nie daje nic od siebie? Mieliśmy się dalej przyjaźnić, jednak wszystko się popsuło. Myślę, że on wcześniej liczył na to, że ja się jakoś przekonam. Ale moim problemem nie był zły partner, bolesne doświadczenia, coś, co on swoimi staraniami mógłby zmienić. Dlatego wyszło jak wyszło i zerwaliśmy znajomość.

ŻAL MI CIEBIE

Najczęstszą reakcją na wyznania dziewczyn jest nieskrywane współczucie. To inni widzą w tym problem. - Gdyby mogli to z litości głaskaliby mnie po główce. „Tak mi ciebie żal, jak ty sobie radzisz” - pytają. Ja nie mam problemu z tym że jestem aseksualna, tylko z presją dookoła. Ile to już razy ktoś mi wmawiał, że jestem wybrakowana, że cierpię. I że trzeba mi pomóc.

- O pomaganiu możemy mówić, jeśli ktoś czuje się chory, coś mu przeszkadza. Ale nie wtedy, gdy deklaruje, że jest mu dobrze, wygodnie i nie ma problemu - tłumaczy Zdzisław Sybilski. - Pomagamy w przypadku oziębłości płciowej, czyli w sytuacji, gdy taka osoba faktycznie nie ma pobudliwości, czy popędu seksualnego, ale chciałaby to zmienić, chce uprawiać seks. Wykorzystujemy do tego techniki behawioralne, terapie behawioralno-kognitywne. Niestety, obecnie zakłady farmaceutyczne nie prowadzą już badań w celu stworzenia leku dla kobiet, który działałby analogicznie do znanej mężczyznom Viagry. U kobiet tego typu wsparcie jest niemożliwe, ponieważ kobiecy seks związany jest z procesem emocjonalnym i poznawczym. Świadczy o tym choćby fakt, że panowie rodzą się ze zdolnością do przeżywania orgazmu, a kobiety muszą się tego nauczyć. Aż 30-40 proc. kobiet nie przeżywa nigdy orgazmu, choć to wcale nie świadczy o tym, że ich życie seksualne nie jest satysfakcjonujące.

NIEUŻYWANY MIĘSIEŃ

Specjalista zwraca uwagę na to, że powodów, dla których kobiety wycofują się z życia seksualnego, może być wiele. Nawet wtedy, gdy mówią, że to świadomy wybór, należy pamiętać o potocznym znaczeniu tego wyrażenia. - Czy tego chcemy czy nie, nasze wybory są dokonywane często w tak zwanym układzie emocjonalnym, limbicznym i zawsze proces ten jest czymś warunkowany.

Ewa przebrnęła przez wiele artykułów naukowych na temat aseksualizmu. Wie doskonale, że popęd seksualny może zależeć od czynników biologicznych, od erotyzujących bodźców zewnętrznych, poziomu pobudliwości seksualnej, napięcia w organizmie. Prócz podłoża biochemicznego, warunkuje to np. wychowanie czy cechy osobowości. Konkretny przykład podaje seksuolog: - Kiedy potencja seksualna jest niska, to na skutek pewnego przyzwyczajenia czy modelu zachowania może dojść do tego, że wycofamy się w ogóle z zachowań seksualnych i potrzeba wygaśnie, przestanie działać, jak nieużywany mięsień.

Sybilski tłumaczy, że istotny jest też kontekst seksualny, czy całokształt odczuć i zachowań, które doprowadzają do zbliżeń cielesnych. Niektóre osoby rezygnują z jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, inne akceptują pewne formy bliskości, trzymanie się za ręce i tym podobne. - Ważne jest rozróżnienie na seks i erotykę - dodaje. - Pierwsze pojęcie to procesy fizjologiczne, techniki manipulacyjne, doprowadzające do rozkoszy. Erotyka z kolei to przeżycia osobowościowe, wewnętrzne. Aseksualizm może być związany z obiema sferami lub tylko z jedną, tą dotyczącą samego współżycia.

- Ja nie lubię kontaktu fizycznego w ogóle. Czasem denerwują mnie nawet proste gesty. Nie przytulam się, nie szukam tak bliskości. To mnie odrzuca - wyznaje szczerze Ewa. - Rozumiem, że aseksualizm może być nazwany zaprzeczeniem naturalnych potrzeb. W końcu dzięki temu, że współżyjemy, rozmnażamy się, nasz gatunek istnieje. Widocznie jestem odstępstwem od normy. Nie chcę mieć dzieci, nie wyobrażam sobie siebie jako matki.

ZMARNOWANY MATERIAŁ

W seksuologii dominuje pogląd, który często w pierwszej reakcji irytuje aseksualne kobiety. Udane życie seksualne rozwija osobowość, uczy bliskości, kontaktów z drugą osobą, dodaje poczucia własnej wartości. W związku służy przywiązaniu do drugiego człowieka. Osoby, które nie uprawiają seksu, coś z życia jednak tracą.

Martyna wzdryga się na tę myśl. - Co ja takiego tracę? Z mojej perspektywy to wygląda inaczej. Wiem, że jestem ładna i podobam się facetom. Czy czegoś mi brakuje? Na pierwszy rzut oka nie, potem okazuje się że tak - zainteresowania seksem. Nie mężczyznami w ogóle, ale tym, co dla wszystkich na tym świecie wydaje się najważniejsze. Gdy mówię komuś, że dla mnie seks nie istnieje, często słyszę niedowierzanie i zawód w głosie. „W ogóle? Taki materiał się marnuje?”. Materiał… Czy da się kogoś uprzedmiotowić jeszcze bardziej? Psycholog pewnie mi powie, że mam problemy, bo tak widzę tę sferę. Ale nic na to nie poradzę. Ja tego nie potrzebuję.

BLISKOŚĆ, ALE NIE TAKA

Martyna chciałaby mieć rodzinę, męża, ale nie wie, czy to możliwe. Szuka kogoś równie aseksualnego jak ona, jednak przypadłość ta w większości dotyczy kobiet, jest ich do 1,5 proc. w społeczeństwie. Nie wyobraża sobie już związku z mężczyzną, który chciałby z nią uprawiać seks. Ona się na to nie zgodzi, on będzie nieszczęśliwy.

Ewa ma partnera, z którym od lat żyje w specyficznym układzie. - Wiem, że on ma swoje potrzeby. Postawiłam sprawę jasno, łączy nas bliskość, ale nie taka fizyczna. Niczego przed nim nie ukrywałam. To ja zaproponowałam, żeby uprawiał seks z innymi kobietami, jeśli ma na to ochotę. Nie mam z tym problemu, bo ta sfera dla mnie nic nie znaczy. Jesteśmy razem na poziomie emocjonalnym, intelektualnym, tworzymy związek. Oczywiście, czasem boję się tego, że on zaangażuje się w jakąś inną relację, że znajdzie kogoś, kto da mu to, co ja, plus jeszcze seks. Ale ufam mu i wierzę w to, że chce ze mną być.

ICH MIEJSCE

Martyna i Ewa znają swoje historie, rozmawiały nieraz przez Internet na największym polskim forum Sieci Ludzi Aseksualnych. - Wspieramy się tam, rozmawiamy o problemach, wymieniamy poglądy - wylicza Martyna. - Kiedyś myślałam że jestem z tym sama, nie znałam nikogo, kto byłby w podobnej sytuacji. Ale na naszym forum są prawie trzy tysiące zarejestrowanych użytkowników.

Ewa lubi tę ich przystań internetową, jednak podchodzi do niej z lekką nutką rezerwy: - Kiedyś przeczytałam wypowiedź Zbigniewa Lwa-Starowicza o tym, że takie miejsca mogą rozmywać obraz pojęcia aseksualizmu. Coś w tym jest. W tych tysiącach użytkowników nie wszyscy są aseksualni. Zdarzają się młode dziewczyny, które tonąc w kompleksach i strachu przed odrzuceniem szukają czegoś, co zwolni je z tej całej presji, jaką czują na co dzień. W codziennym życiu muszą być atrakcyjne, sprawne, chętne i spełnione. Wydaje mi się, że one zwyczajnie się boją, że nie dadzą rady. Moim zdaniem to nie jest aseksualizm.

NIE KRZYWDZIMY

Ewa wie, że miała dużo szczęścia trafiając na mężczyznę, któremu odpowiada jej układ. - Nie chcę nic zmieniać - podkreśla po raz kolejny. - Jeśli mnie jest dobrze i jemu ta sytuacja odpowiada, to czy ktoś ma prawo wtrącać się w nasze relacje? Nikomu przecież nie robimy krzywdy.

- Mnie ludzie czasem mówią, że krzywdzę sama siebie - śmieje się Martyna. - Wiedzą lepiej ode mnie. A gdybym powiedziała rodzinie, że żyję w takim związku jak Ewa, to nigdy by tego nie zrozumieli. Jak to, mój mąż z innymi kobietami, przecież to niemoralne i złe. Ja nie miałabym nic przeciwko temu. Miałabym kogoś dla siebie w tych sferach które są dla mnie najważniejsze. I wierzę, że byłabym w pełni szczęśliwa.

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Materiał oryginalny: W łóżku jestem Asem - Miasta Kobiet

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3